
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Anderson Poul StraĹź Czasu Tom 1 StraĹźnicy Czasu
- Gerber Michael Barry Trotter. Tom 2 Barry Trotter I Niepotrzebna Kontynuacja
- 35. Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik Tom 35 Europejska przygoda
- Ĺw. Tomasz z Akwinu 14. Suma Teologiczna Tom XIV
- Cole Allan & Bunch Christopher Sten Tom 5 Zemsta PrzeklÄtych
- Lingas Ĺoniewska Agnieszka Szukaj Mnie WsrĂłd Lawendy Gabriela TOM 3
- Carranza Maite Wojna Czarownic Tom 1 Klan Wilczycy
- Michael Moorcock Perlowa_Forteca_ _Sagi_o_Elryku_Tom_II
- Clancy Thomas Leo (Tom) 5 Zwiadowcy 3 Walka KoĹowa
- (18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ... Bursztynowa Komnata tom 2
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ciągłe upomnienia matki: Jedz! Nie zostawiaj niczego na talerzu , nakładającej
jej kolejne porcje.
Mieć pełną kontrolę nad córką. Tak brzmiała pierwsza zasada jędzy.
80
Tego dnia jednak Erling i Móri zlecili pannie Aurorze pewne zadanie. Miała
nadzieję, że zdoła skierować myśli matki na inny tor.
Droga mamo, ty, która tak wiele wiesz o rodach szlacheckich. . .
Oczywiście napuszyła się jędza.
Jak to właściwie jest z Holsteinami-Gottorpami? Kto dziedziczy po śmierci
księcia Adolfa?
Jego żona, księżna Theresa, z domu Habsburg, to przecież jasne.
Dobrze, a po niej? Byli przecież bezdzietni.
W takim wypadku spadek przechodzi na kogoś z jego krewnych. Pozwól mi
się zastanowić. . . Nie ma nikogo bliższego niż pokrewieństwo trzeciego stopnia.
To będzie. . . Fredrik albo Christian? Nie, zbyt daleko.
Aurora sama już zdążyła to obliczyć. Tak więc Holsteinowie-Gottorpowie nie
mogli mieć nic wspólnego ze spadkiem, należało zatem ich wyłączyć.
Ataki na Tiril musiały przyjść z innej strony.
Lizuska, jak Aurora nazywała pokojówkę matki, szepnęła coś swej pani do
ucha. Stara dama wyraznie się zirytowała.
Co? Co ty mówisz, dziewczyno? No tak, rzeczywiście, dziedziczyć może
też ktoś z Habsburgów, ktoś z rodzeństwa Theresy. Dajcie mi się skupić. W ra-
chubę wchodzi jej siostra Konstancja.
Kwestie spadkowe przestały już jednak interesować Aurorę, usłyszała bo-
wiem, że przyszły jej nowe przyjaciółki. Przeprosiła matkę i pobiegła im na spo-
tkanie.
Dobrze, że jesteście z ulgą, lecz nie bez strachu przywitała Tiril i Ca-
therinę, przybyłe wraz z księżną Theresą. Moja droga matka miała ciężką noc,
żołądek bardzo jej dokuczał, jest więc dziś. . . nie w nastroju. Nie zdążyłam jesz-
cze spytać, czy możemy dysponować dworem.
Jak ją rozweselić? życzliwie spytała Theresa.
Dowiedziała się od tej okropnej Lizuski, która bezustannie jej o wszystkim
donosi, że wczoraj widziano mnie z dwoma mężczyznami. Uważa, że pan von
Mller i doktor Móri zarzucają na mnie sieci, chcą mnie uwieść i zagarnąć mój
majątek. A przecież możliwe jest, że przyjaciele-mężczyzni wcale nie mają takich
zamiarów prawda?
Naturalnie odparła Theresa, która poczuła w sobie nową siłę i godność
po śmierci dręczącego ją męża i odnalezieniu wytęsknionej córki. Chodzmy,
spróbujemy z nią porozmawiać.
Stanęły przed obliczem wdowy-smoczycy, wielkiej, opasłej i zgryzliwej,
w czerni, choć upłynęło już czterdzieści lat od czasu, kiedy małżonek rozstał się
z życiem u jej boku dla znacznie spokojniejszego życia wiecznego. Wszystkie
linie w tej, wydawało się, pozbawionej konturów twarzy orle oczy, nos, przy-
pominający dziób drapieżnego ptaka, nalane policzki, opadały w dół. Cera barwą
81
przypominała ciasto drożdżowe. Siedziała niezgrabnie rozparta, z rozchylonymi
kolanami, by pomieścić brzuch.
Aurora przedstawiła gości po kolei. Księżnej Theresie łaskawie pozwolono
zająć miejsce na krześle vis-a-vis, natomiast młodym damom smoczyca chciała
się przyjrzeć bliżej.
Nazwisko Tiril wywołało w niej irytację. Nigdy nie słyszała o szlacheckim ro-
dzie van der Dalen i potraktowała to jako osobistą zniewagę. Catherine zaś zaata-
kowała z zapalczywością, która wprawiła pozostałe panie w osłupienie. Nazywała
baronównę na przemian grzeszną kobietą, niegodnym człowiekiem, ladacznicą,
a potem nakazała opuścić komnaty zacnych ludzi. Aurorze także się dostało za to,
że zadaje się z szumowinami.
Jędza nie wiedziała, rzecz jasna, że Tiril jest córką Theresy. To ucieleśnienie
plotkarki i jej węsząca pokojówka zostały pozbawione okazji rozgłoszenia wszem
i wobec informacji o życiu księżnej i możliwości złośliwego komentowania szczę-
śliwej odmiany w jej losie.
Obie panny są mymi przyjaciółkami i znajdują się pod moją opieką
oznajmiła Theresa, z trudem zdobywając się na uprzejmość. W tym ciężkim
dniu służyły mi wielką pomocą.
Wdowa złożyła księżnej nieco spóznione kondolencje i zaraz powróciła do
swego zwykłego zrzędliwego tonu.
Moją córkę sprowadzono na manowce, wasza wysokość! Napastowali ją
mężczyzni. Ród von Mllerów nie istnieje! To oszust, szarlatan! Chce odebrać
Aurorę, tę biedną dziewczynę, matce, chociaż wszyscy wiedza, jak bardzo jej po-
trzebuję, stara i schorowana. Wydałam ją na świat w bólach, nie wspominając już
o uprzednich nieprzyjemnościach małżeńskiego łoża, nie po to, by mnie zostawiła
dla pierwszego lepszego łajdaka!
W wieku Aurory trudno raczej mówić o pierwszym lepszym kandydacie na
męża. . .
Dobrze, że nie było z nimi Móriego i nie mógł zobaczyć wyrazu twarzy Ca-
therine. Z pewnością szepnąłby: Nie, Catherine, nie możesz tego zrobić jeszcze
raz. Dość tego, co uczyniłaś księciu Adolfowi. Ona jest zbyt niebezpieczna. Ta jej
obrzydliwa pokojówka widzi wszystko!
Westchnąwszy głęboko Theresa podjęła decyzję i postanowiła spytać o nie
zamieszkany dwór. W oczach wdowy, węszącej dobry interes, pojawił się wyraz
zainteresowania. Ale nie zakończyła jeszcze rozważań na temat almanachu szla-
checkiego. Wyczuwała, że między Theresą a Aurorą nawiązała się nić przyjazni,
którą za wszelką cenę postanowiła zniszczyć. Aurora była jej dziewczyną na po-
syłki, nie wolno jej się wiązać z nikim innym.
Z fałszywym uśmieszkiem powiedziała:
Słyszę, że moja córka zainteresowała się rodem Habsburgów, wasza wyso-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]