
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 35. Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik Tom 35 Europejska przygoda
- Cykl Pan Samochodzik (37) Wilhelm Gustloff Sebastian Miernicki
- (18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ... Bursztynowa Komnata tom 2
- 17 Zbigniew Nienacki Pan Samochodzik i Testament Rycerza Jędrzeja
- (53) Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Gocki książę
- Cykl Pan Samochodzik (57) Złoty Bafomet Arkadiusz Niemirski
- Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Pruska korona
- PS19 Pan Samochodzik I Złoto Inków t.2 Szumski Jerzy
- 37 Pan Samochodzik i Wilhelm Gustloff
- Św. Tomasz z Akwinu 14. Suma Teologiczna Tom XIV
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Wydobyliśmy solidny kuferek zabezpieczony żelazem i nasmołowanym płótnem. Z
boku, na skobelku, wisiała zardzewiała kłódka. Rozsypała się na proch, gdy za nią
pociągnąłem. Unieśliśmy wieko, wpuszczając do wnętrza światło. W skrzyni leżały rzędem
apteczne słoje, w nich widać było masę ciasno skręconych kartek papieru.
- Co też to może być? - zdumiał się Artur. - Kolekcja listów miłosnych w wekach?
- Kiedyś w kościele Zwiętej Katarzyny na warszawskim Służewiu znaleziono zaraz
przy murze duży słoik z papierowymi karteczkami - powiedział doktor. - I wiecie, co to było?
Pomysł miejscowego katechety. Dzieci zapisały swoje dobre uczynki i zakopały na pamiątkę,
gdzieś w końcu lat siedemdziesiątych...
- Ale to... - zaczÄ…Å‚em.
- Myślę, że archiwum miejscowej gminy żydowskiej - powiedział poważnie. -
Zobaczymy, co powiedzą specjaliści.
- To niesprawiedliwe - mruknÄ…Å‚ Artur.
- Co jest niesprawiedliwe? - nie zrozumiałem.
- Wcina pana na kilka dni, mu tymczasem harujemy jak woły robocze, wynosząc z
tego lochu tony gruzu, a potem wraca pan i od razu sensacyjne odkrycie.
- Bo widzisz, w życiu tak bywa, jeden ma szczęście, a drugi ma pecha - powiedziałem
filozoficznie. - A co do gruzu, to szybko nadrobię moje zaległości...
Targałem właśnie druciany kosz z kawałkami cegły, gdy nieoczekiwanie w kieszeni
zadzwonił mi telefon. Szef.
- Witaj, Pawełku - usłyszałem jego wesoły głos.
- No, nareszcie - ucieszyłem się. - Jak minęła podróż? Nie trzęsło w tym samolocie?
- Bardzo przyjemnie, chyba w końcu polubię latanie. Jestem już w Wilnie. I wyobraz
sobie, mam właśnie w ręce kserokopię tego manuskryptu. Niesamowita rzecz. Przyjaciele
zagrali mi kawałek, ten Adam z Wągrowca był geniuszem. Wyprzedził swoją epokę o co
najmniej 70 lat... Oczywiście będą to musieli zbadać fachowcy, ale już teraz widzę, że zanosi
siÄ™ na epokowe odkrycie.
- To doskonale - powiedziałem ucieszony. - Naszemu departamentowi przyda się jakiś
sukces.
- Będę już kończył, bo nie wiem, jakie tu taryfy, ale w przyszłym tygodniu wracam do
kraju... A co u ciebie?
- Właśnie znalezliśmy masę żydowskich rękopisów - pochwaliłem się. - A poza tym to
co zwykle... Ziemia, Å‚opata, kurz, brud i niewykonalne normy dziennego urobku... Szara
codzienność, jak to na wykopaliskach.
Pożegnałem się i popatrzyłem w zadumie na wielką hałdę ziemi wyrzuconą z wykopu.
Ktoś musiał przerzucić ją dalej i wiedziałem, że to moje zadanie.
ZAKOCCZENIE
Pan Samochodzik wszedł do gabinetu wybitnego muzykologa. Siwowłosy profesor
wstał zza biurka i serdecznie uścisnął mu dłoń.
- Czym mogę służyć? - zapytał.
- Przywiozłem panu ciekawe znalezisko - pan Tomasz położył na blacie segregator. -
To zapis nutowy z XVII wieku. Stworzył to zapomniany kompozytor z klasztoru cystersów w
WÄ…growcu.
- Utwór brata Adama z Wągrowca? - ucieszył się muzykolog.
- Jak to?! To pan o nim słyszał?
- No cóż, to postać laikom raczej mało znana, ale jego utwory odkryto już 15 lat temu.
Wydano nawet zbiór jego utworów z krótkim wstępem... - uczony sięgnął na półkę,
zdejmując podłużną książkę w jasnobrązowej okładce.
Długo przeglądał zapisy nutowe, porównując je z wyklejkami z segregatora. Gdy
podniósł głowę, oczy mu się uśmiechały.
- Nie znaliśmy dotąd tego fragmentu - powiedział wreszcie. - To bezcenne znalezisko.
Jestem bardzo wdzięczny.
Stary muzealnik odetchnął z ulgą. A zatem jego praca nie poszła na marne.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]