
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 35. Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik Tom 35 Europejska przygoda
- Cykl Pan Samochodzik (37) Wilhelm Gustloff Sebastian Miernicki
- (40) Olszakowski Tomasz Pan Samochodzik i ... Potomek szwedzkiego admirała
- PS56 Pan Samochodzik i Adam z WÅ¡growca Olszakowski Tomasz
- 17 Zbigniew Nienacki Pan Samochodzik i Testament Rycerza Jędrzeja
- (53) Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Gocki książę
- Cykl Pan Samochodzik (57) Złoty Bafomet Arkadiusz Niemirski
- Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Pruska korona
- 37 Pan Samochodzik i Wilhelm Gustloff
- Hollanek Adam, Janicki Jerzy Noc lwowskich profesorĂłw
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
chciałbym dłużej przeszkadzać w ich rozwikłaniu swoją skromną osobą. Pozwolę sobie
jeszcze raz jutro odwiedzić pana Tomasza, dziś już pora bowiem opuścić te gościnne progi.
Pozwól tylko, drogi przyjacielu, że na pamiątkę naszego spotkania pozostawię ci ten godny
twych kolekcji drobiazg - to mówiąc podniósł złotą czaszkę i podał ją panu Tomaszowi.
Ten przyjął ją mówiąc, że jego kolekcje nie są godne tak zachwycającego wytworu
sztuki inkaskiej. (Odpowiedział zgodnie z japońską grzecznością, ale też zbytnio nie mijał się
z prawdą, bo gdzież w jego kawalerce przecenne kolekcje?!)
Ja zaś, ponieważ miałem i tak wyjść z ministerstwa, ośmieliłem się zaproponować swe
towarzystwo panu Watanabe w drodze na najbliższy postój taksówek. Moja propozycja
została przyjęta z zachwytem.
Po dość jeszcze długo trwających pożegnaniach Watanabe włożył inkaską kolekcję do
wyściełanej dyplomatki i wyszliśmy z gmachu.
Rozmawiając o ostatnim spadku cen pereł na światowych giełdach (o czym, biję się w
pierś, nie miałem zielonego pojęcia, ale przyznać się przecież do swego nieuctwa nie
mogłem) przeszliśmy kawałek Krakowskim Przedmieściem i skręciliśmy ku oczekującym na
pasażerów taksówkom. I w tym momencie akcja nabrała tempa!
Ze stojącej przy krawężniku srebrnej hondy z włączonym silnikiem zeskoczył jeden z
dwóch mężczyzn ubranych w skórzane kombinezony i hełmy z przyciemnionymi szybami. W
dwóch skokach był przy nas.
Kantem wymierzył cios w szyję pana Watanabe, a prawą chciał wyrwać mu
dyplomatkę. Nie zdążyłem zareagować, gdy niepozorny Japończyk odbił cios napastnika aż
trzasnęła łamana kość. I wykręcając mu drugą rękę przerzucił go przez bark. Drań rąbnął
plecami o chodnik aż zadudniło. Nadal wykręcając mu rękę Watanabe przyklęknął na
piersiach bandyty.
- Niech pan pyta - sapnął do mnie Japończyk. - On powie - zacisnął chwyt.
Zmotoryzowany złodziej jęknął. Pochyliłem się nad nim.
- Dla kogo pracujesz?
Milczał.
Watanabe wzmocnił nacisk.
- Nie wiem - jęknął bandyta - to jednorazówka. Klient nam pokazał, na kogo skoczyć.
Tu był niedawno. Blondyn w czarnym alfa... O piątej pod Halą Mirowską... główne wejście...
- zamilkł.
SzarpnÄ…Å‚em siÄ™.
- Kłamie - powiedziałem po angielsku do pana Watanabe.
Ten spokojnie podniósł się z leżącego.
- Nie ma prawa - skłonił się uprzejmie.
Tymczasem kumpel zemdlonego bandyty wyrwał ile mocy w silniku hondy, bo już
było słychać syrenę nadjeżdżającego radiowozu. Watanabe uśmiechnął się podnosząc
dyplomatkÄ™ z chodnika:
- Teraz możemy poczekać na policję.
Po spisaniu protokołu, podczas której to czynności wystąpiłem w roli tłumacza,
ulokowałem bezpiecznie pana Watanabe w taksówce i zawróciłem do ministerstwa, by
ucieszyć pana Tomasza wiadomością o sprawności w judo jego przyjaciela i zmartwić go
informacją, że najprawdopodobniej Batura ma nas na celowniku.
ROZDZIAA ÓSMY
PRÓBA PORWANIA JANUSZA " WIZYTA NA TARGÓWKU " OKO INKI "
WAAMANIE DO MOJEGO MIESZKANIA
- Jak pan myśli - spytałem szefa - jechać pod Halę Mirowską?
Skrzywił się.
- Jeśli tam czeka Batura, to ukryje się na twój widok. Może po nieudanej napaści na
Watanabe wymyśli coś gorszego.
- Dziwi mnie to, że sprzedał na giełdzie tak cenną dla niego czaszkę.
Pan Tomasz zastanowił się.
- Wydaje mi się, że to ktoś z jego podwładnych sięgnął po zdobycz bez jego wiedzy.
Batura zorientował się i kazał naprawić tak kosztowny błąd.
- I co dla nas z tego błędu wynika?
Szef zamyślił się.
- Niewiele. Oprócz pewności, że Batura wie już, że jesteśmy na właściwym tropie.
Wstałem z fotela.
- Wie Batura czy nie wie... A może to w ogóle nie Batura? Grunt, że spróbuję
przyjrzeć się kierowcy czarnej alfy romeo, która dzisiaj o piątej powinna parkować w okolicy
głównego wyjścia do Hali Mirowskiej.
Pan Tomasz westchnÄ…Å‚.
- Mnie zaÅ› czeka niezbyt wygodna noc w apartamentach ministerstwa.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]