
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 35. Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik Tom 35 Europejska przygoda
- Cykl Pan Samochodzik (37) Wilhelm Gustloff Sebastian Miernicki
- (18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ... Bursztynowa Komnata tom 2
- 17 Zbigniew Nienacki Pan Samochodzik i Testament Rycerza Jędrzeja
- (53) Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Gocki książę
- Cykl Pan Samochodzik (57) Złoty Bafomet Arkadiusz Niemirski
- Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Pruska korona
- PS19 Pan Samochodzik I Złoto Inków t.2 Szumski Jerzy
- 37 Pan Samochodzik i Wilhelm Gustloff
- Św. Tomasz z Akwinu 14. Suma Teologiczna Tom XIV
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Więc dlaczego oni tam kwaterują? - mruknąłem w zadumie.
- Sądzę, Pawle, że po prostu Batura ma tam jakichś kumpli, krewnych, kogoś, u kogo może
się zatrzymać, wynająć pokój...
Zaparkowałem przed ośrodkiem i poszliśmy do pokoju szefa. Pan Tomasz powiesił na ścianie
sporą mapę dawnego województwa chełmskiego i wbił w nią czerwoną szpilkę.
- Krynica - wyjaśnił. - Jeśli nie można zdobytych danych rozgryzć, należy opracować je od
strony statystyki. Może coś się wyklaruje. A może nie - dodał cicho, jakby sam do siebie. -
Możesz podłączyć się do telefonu z laptopem? Chciałbym ściągnąć pocztę elektroniczną.
Po chwili komputer zaczął ściągać wielki list. Trwało to dziesięć minut.
- CoÅ› do pana - mruknÄ…Å‚em.
-Ach - rozpogodził się - z Ukrainy, od Semenowiczów.
- Są załączniki - powiedziałem. - Jakieś pliki graficzne... Odłączyłem kabel.
- Możesz wydrukować? Niewygodnie czyta się z ekranu... - poprosił Pan Samochodzik.
Wykonałem polecenie. Po chwili szef trzymał w ręce dwadzieścia kartek pokrytych odręcznym
pismem.
- Cyrylica - zauważyłem, patrząc mu przez ramię.
- Tak. Siedemnastowieczna cyrylica, język ruski, czyli można powiedzieć staroukraiński...
Trzeba to będzie rozszyfrować...
- Nabrałem trochę wprawy czytając ich dokumenty w stanicy - zaofiarowałem się. -
Wprawdzie pomagała mi dziewczyna...
- Znasz i rosyjski, i polski, więc powinieneś sobie poradzić. Ja znam
starocerkiewnosłowiański, więc nie powinniśmy mieć z tym problemów. Tylko jeszcze wyślę
podziękowania - zastukał w klawiaturę.
Do pózna w nocy przeglądaliśmy dokumenty. List do hetmana siczowego z prośbą o przysłanie
czterech najlepszych szkutników, listy do innych kozackich dowódców z propozycjami wzięcia
udziału w planowanej wycieczce po Bałtyku .
- Fascynujące - powiedział pan Tomasz - ale to wszystko dotyczy okresu przed
pochwyceniem hrabiego...
-Niech pan spojrzy na to - podałem mu kartkę, którą przeglądałem. - List od jakiegoś
Kozaka, który towarzyszył polskiej delegacji do Szwecji. Opisuje Sztokholm i sugeruje, że
niegłupio byłoby złupić to miasto... Istna fantastyka naukowa...
- Niekoniecznie - Pan Samochodzik popatrzył w zadumie przez okno. - Kozacy na swoich
czajkach parokrotnie napadali na tureckie miasteczka nad Morzem Czarnym... Gdyby tak
założyli osiedla na przykład w Inflantach albo Kurlandii, mogliby wykorzystać
doświadczenia zdobyte na południu do łupienia brzegów Szwecji...
- Szwedzi mieli potężną flotę wojenną - zaprotestowałem. - To, że Kozacy zdobyli tamte
okręty i pochwycili admirała...
- Kozacy potrafili dzielnie stawiać czoła tureckim galerom wojennym, które były uzbrojone
nie gorzej niż szwedzkie karawele. Ot, jeszcze jedna niewykorzystana szansa historii. Na
razie nic ciekawego nie znalazłem, ale Ałmaz w swoim liście pisze, że jeszcze poszuka w
papierach...
- Jakie plany na jutro? - zapytałem.
- Sądzę, Pawle, że jutro pojedziemy razem rozejrzeć się w terenie... Wprawdzie bez badań
archiwalnych raczej nic nie znajdziemy, ale liczę na szczęśliwy traf. Może coś
wydedukujemy z ruchów przeciwnika.
Poszedłem do swojego pokoju. Przed udaniem się na spoczynek spojrzałem przez okno. Nigdzie
nie udało mi się wypatrzyć naszych tajemniczych prześladowców, ja jednak czułem, że gdzieś tam
są... Po dniu wypełnionym pracą i przygodami wystarczyło, że przyłożyłem głowę do poduszki i
natychmiast zapadłem w głęboki sen.
ROZDZIAA PITY
MIASTO REJÓW " PAN TOMASZ SZUKA FRYZJERA " CIEKAWE HOBBY NASZEJ
PRZECIWNICZKI " NA CMENTARZU " W URZDZIE GMINY W REJOWCU
O siódmej rano na przedmieściach Krasnegostawu było chłodno i mgliście. Popijałem z kubka
gorącą kawę. Kofeina wolno wędrowała wraz z krwią do mózgu, który leniwie podjął wreszcie
pracę. Szef obserwował Malwinę, która, oparłszy laptopa o półkę w budce telefonicznej, ustalała
położenie przeciwnika.
- TrochÄ™ mnie ta technika przerasta - mruknÄ…Å‚.
- Po to właśnie wynajmujemy fachowców - powiedziałem. - Grunt to specjalizacja...
Kiwnął głową.
- Mam wrażenie, że to trochę nieetyczne - westchnął.
- Panie Tomaszu, na wojnie w starciu z wrogiem wolno przecież używać forteli...
- Niby tak, ale...
Malwina rozłączyła się i wytarłszy starannie słuchawkę chusteczką, wsiadła do samochodu.
Piotrek, drzemiący na tylnym siedzeniu, obudził się.
- Nadal są w Krynicy - poinformowała nas.
- Czyli potwierdza się twoja teoria, że tam mają swoją bazę - zauważył szef. - Wobec tego
ruszajmy...
- Jakie plany? - zainteresował się Piotrek.
- Musimy znalezć fryzjera. Na przykład w miasteczku Krupe. To chyba najbliżej Krynicy?
- Przejeżdżaliśmy tamtędy - powiedziałem. - To zupełna dziura. Fryzjera trzeba poszukać
tu albo w Rejowcu.
- Rejowiec jest daleko od Krynicy?
- Około sześciu kilometrów.
- Zaryzykujemy. W drogę - rozkazał.
Pojechałem. Rejowiec, założony w 1542 roku przez znanego staropolskiego pisarza Mikołaja Reja,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]