
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 35. Niemirski Arkadiusz Pan Samochodzik Tom 35 Europejska przygoda
- Cykl Indiana Jones Indiana Jones i Siedem Zasłon Rob MacGregor
- (40) Olszakowski Tomasz Pan Samochodzik i ... Potomek szwedzkiego admirała
- (18) Szumski Jerzy Pan Samochodzik i ... Bursztynowa Komnata tom 2
- Anne McCaffrey Cykl JeĹşdĹşcy smokĂłw z Pern (10) Renegaci z Pern
- PS56 Pan Samochodzik i Adam z WÅ¡growca Olszakowski Tomasz
- 17 Zbigniew Nienacki Pan Samochodzik i Testament Rycerza Jędrzeja
- PS19 Pan Samochodzik I Złoto Inków t.2 Szumski Jerzy
- Baronowa_Orczy_ _Cykl_Tancerka_z_Solferino_02_ _Hrabina_de_Lanoy
- Margit Sandemo Cykl Opowieści (10) Gdzie jest Turbinella
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Co?
- No, ta skrytka.
- Chyba to bajka...
- Czemu?
- Pomyśl. Teraz pożycz mi swojego telefonu.
Zdumiony Olbrzym podał mi swój telefon komórkowy, z którym zszedłem na parter i
tylnymi drzwiami wyszedłem na parking. Pięć minut rozmawiałem z komisarzem
Skowronkiem, a potem wróciłem do siebie, żeby położyć się spać.
Chwilę przyglądałem się ciemnej plamie, jaką stanowiła twarz Julia. Starałem się
wyczuć, czy mówi poważnie, czy to prowokacja.
- Spokojnie, człowieku - szeptał Julio siadając na mojej koi. Wyjął cygaro i zapalił. -
Już kiedyś pracowałem dla Sebediana. To była fucha w Afryce. Chodziło o skubnięcie
transportu nieoszlifowanych diamentów. Wtedy wszystko było przygotowane na wysoki
połysk. Tutaj też tak było, dopóki nie zjawiła się Danielle i wy. Człowieku, nie mam do ciebie
urazy, bo widzę, że jesteście w porządku, ale powoli coś mi tu śmierdzi.
- Mnie też - przyznałem mu rację. - Nie chodzi mi tylko o twoje cygara...
- Ciekawe, po co wybieramy siÄ™ na ten wrak?
- Podobno na Gustloffie przewożono Bursztynową Komnatę.
- Bajka - Julio lekceważąco machnął ręką. - Tu musi chodzić o coś ważniejszego i
cenniejszego.
- Może.
- Człowieku, jak można wydostać się z Polski?
- Chcesz uciekać? Teraz?
- Nie. Można by zabrać łup i sprzedać go w Europie. Mam znajomości, ty tylko
musiałbyś wydostać nas z Polski.
- A jak uciekniemy z Diabolo ?
- Potrafię sterować Filadelfią . Rozumiesz?
Julio zamilkł czekając na moją odpowiedz. Ognik cygara rozżarzał się co jakiś czas.
Rozważałem wszystkie za i przeciw.
- Pogadam z kumplem - odpowiedziałem dyplomatycznie.
- Jasne - Julio zgasił cygaro i wskoczył na swoją koję.
Spało mi się bardzo dobrze. Obudził mnie stuk burty Diabolo o coś, podejrzewałem,
że o inny statek. Leżałem z zamkniętymi oczyma i wsłuchiwałem się w dobiegające mnie
dzwięki. Na Diabolo panowała absolutna cisza, nie licząc dzwięków pracujących maszyn.
- Uwaga! Pobudka, zbiórka w mesie za kwadrans! - usłyszałem z głośnika głos
Danielle.
Leniwie przeciągnąłem się i wstałem. Okazało się, że Julio już nie spał od dawna.
Leżał na posłaniu ubrany, ogolony, a teraz przyglądał się przyklejonemu do sufitu schematowi
Wilhelma Gustloffa .
- Chyba nastał dzień ostatecznego rozrachunku - powiedział pstrykając palcem w
rysunek.
- Spakowałeś się? - zapytałem.
- Nie mam nic, z czym nie potrafiłbym się rozstać w pięć sekund - odpowiedział Julio.
- Nieprzywiązywanie się do rzeczy to zasady hinduizmu i rzemiosła szpiegowskiego.
Szybko wziąłem prysznic, ubrałem się i poszliśmy z Juliem do mesy. Czekał tam na
nas obfity, ale lekki obiad złożony z chudych mięs, sałatek i surówek. Do tego do picia
podano soki i kawę. Jedliśmy w milczeniu. Każdy chyba trawił wydarzenia ostatnich dni.
Wtem otworzyły się drzwi i weszła Danielle. Wyglądała oszałamiająco pięknie w obcisłym
kombinezonie do nurkowania. Obok niej stal facet, którego podobno okradłem z miliona
dolarów.
Rano, przy śniadaniu dowiedzieliśmy się, że Rosjanie nagle wyjechali w środku nocy.
Olbrzym objadał się, jakby cały dzień czekała go głodówka. Widząc moje krytyczne
spojrzenie, przełknął potężny kęs jajecznicy i odezwał się.
- Panie Tomaszu, takie śniadanie mamy wliczone w cenę pokoju. Niech pan spojrzy,
ilu tu siedzi gości? Jesteśmy prawie sami, a kto zje tyle żarcia. Zresztą cały dzień pewnie
spędzimy wokół tych baterii Adolfa .
- A skąd wiesz, że one jeszcze istnieją?
- Ha, nie docenia mnie pan - Olbrzym żartobliwie pogroził mi palcem. - Zadzwoniłem
na Hel i szukałem jakiegoś przewodnika. Mają tam tylko jednego emerytowanego komandora.
Zapytałem go, czy wie, gdzie to cudo stoi, a on od razu, że nawet mnie tam zaprowadzi.
- Zwietnie - z zadowoleniem zatarłem ręce.
Po posiłku wsiedliśmy do Rosynanta i wyjechaliśmy z podjazdu hotelowego w lewo,
na wschód, w stronę Helu. Prawie za tablicą oznaczającą koniec miejscowości Jurata
[ Pobierz całość w formacie PDF ]