
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Anne McCaffrey Cykl JeĹşdĹşcy smokĂłw z Pern (10) Renegaci z Pern
- Baronowa_Orczy_ _Cykl_Tancerka_z_Solferino_02_ _Hrabina_de_Lanoy
- Cykl Pan Samochodzik (37) Wilhelm Gustloff Sebastian Miernicki
- Margit Sandemo Cykl Opowieści (10) Gdzie jest Turbinella
- Cykl Pan Samochodzik (57) Złoty Bafomet Arkadiusz Niemirski
- Deveraux Jude Cykl Dama 03 Kłamca
- Bielajew Aleksander Wyspa zaginionych okrć™tów
- Bull Emma Wojna o dć…b
- Andrew Jackson Davis Death and the Afterlife
- ulum al quran
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
co robi³ pan na zewn¹trz wagonika?
Korzysta³em z wieczornego powietrza odpar³ Indy.
Dopiero co musieli siê tam dostaæ zauwa¿y³ Oron. No ju¿,
w drogê.
Indy jednak chcia³ siê upewniæ.
Czy nikt nie wysiada³ tutaj kilka minut temu?
Nie, i je¿eli jedzie pan na górê, niech pan zostanie wewn¹trz
wagonika powiedzia³ operator.
Ma co do tego racjê stwierdzi³ Oron, gdy drzwi zasunê³y siê
za nimi. Jeszcze nigdy w ¿yciu nie widzia³em czegoS tak szalonego.
Czasami trzeba wykorzystywaæ szanse.
To nie by³a odpowiednia pora.
Indy zgodzi³ siê, ale nie mia³o to ju¿ ¿adnego znaczenia. Wago-
nik ponownie sun¹³ do przodu, a na tle nieba rysowa³a siê ciemna
sylwetka G³owy Cukru.
Cztery tysi¹ce siedemset czterdzieSci trzy mile na pó³noc od
G³owy Cukru, Victor Bernard wpatrywa³ siê w zegar na Grand Cen-
tral Station. By³a dwudziesta trzecia czternaScie i Julian Ray by³ piêt-
naScie minut spóxniony. Bernard chodzi³ w tê i z powrotem jak nie-
dxwiedx zamkniêty w klatce. Jego poci¹g ma odjechaæ za kilka minut,
a on musi dowiedzieæ siê wszystkiego przed wyjazdem.
Stara³ siê nie mySleæ o up³ywaj¹cych minutach i skoncentro-
waæ na tym, co zrobi, by w Gwatemali odebraæ przekazane dla nie-
go dzie³a sztuki. Bêdzie to wymaga³o jednej czy dwóch ³apówek,
zdecyduje siê jednak na tê stratê, podobnie jak zdecydowa³ siê na
znaczny zysk, sprzedaj¹c na rynku miêdzynarodowym kilka staro-
dawnych klejnotów.
Pomimo ¿e potrzebowa³ pieniêdzy, ta podró¿ nie wydawa³a mu
siê ju¿ tak istotna. Znacznie wiêksz¹ wagê mia³y wydarzenia w Bra-
zylii. Ponownie spojrza³ na zegar. Cholera jasna. Gdzie, do diab³a,
jest Ray? mySla³.
82
Bernard i Julian Ray stanowili dziwn¹ parê: archeolog i bukma-
cher zwi¹zany z mafi¹, zamieniony w rekina. Bernard jednak mia³
pewien na³Ã³g i zwa¿a³ na to, z kim siê zadaje. A ta osoba potrafi³a
zaspokoiæ jego bezkompromisowe pragnienie hazardu. Kiedy wio-
sn¹ 1925 roku Fawcett wyruszy³ na swoj¹ wyprawê, Bernard skon-
taktowa³ siê z bukmacherem, by pójSæ o zak³ad. Zgodnie z ich umo-
w¹ Fawcett winien powróciæ z d¿ungli do pierwszego maja. Ray
postawi³ dziesiêæ do jednego, twierdz¹c, ¿e Fawcett wróci. Bernard
próbowa³ sk³oniæ Raya do uwzglêdnienia w umowie warunku, ¿e
pu³kownik musi pojawiæ siê z dowodami na istnienie w Amazonii
zaginionego miasta zaludnionego przez przedstawicieli bia³ej rasy.
Ray jednak po prostu siê rozeSmia³ i powiedzia³ Bernardowi, ¿e bê-
dzie to przedmiotem kolejnego zak³adu z inn¹ stawk¹.
Bernard postawi³ na ten zak³ad pewien spadek wynosz¹cy trzydzie-
Sci tysiêcy dolarów. Liczy³ na wygran¹, by sp³aciæ Rayowi kilka innych
d³ugów. Bukmacher przed³u¿y³ mu termin zap³aty do pierwszego maja.
JeSli Fawcett wróci ca³y i zdrowy, Bernard wiedzia³, ¿e straci wiêcej ni¿
fortunê. W zwi¹zku z tym przedsiêwzi¹³ pewne Srodki ostro¿noSci. Do-
pomóg³ Brendzie Hillard, swej by³ej sekretarce, zdobyæ pracê w No-
wym Jorku, urzeczywistniaj¹c w ten sposób marzenie jej ¿ycia. Za³atwi³
jej posadê u Marcusa Brody ego, który by³ akurat jednym z zaufanych
przyjació³ Fawcetta. Jeszcze do niedawna wydawa³o siê to zbêdnym
posuniêciem. Teraz jednak cieszy³ siê, ¿e tak zrobi³.
Gdy mija³y miesi¹ce bez ¿adnej wiadomoSci od Fawcetta, pula
wzros³a tak bardzo, i¿ teraz gracz, który stawia³ na powrót badacza,
otrzyma³by szeSæ dolarów za ka¿dego postawionego dolara, gdyby
wygra³. Ze wzglêdu na rozg³os wokó³ wyprawy Anglika ros³a liczba
zak³adów, w których stawiano na powrót podró¿nika. Bernard jed-
nak¿e znalaz³ siê w pu³apce ze wzglêdu na swoj¹ pierwotn¹ stawkê
i teraz on i Randy straciliby fortuny, gdyby Fawcett siê pojawi³.
Wreszcie dostrzeg³ bukmachera spaceruj¹cego leniwie po nie-
mal opustosza³ym terminalu. Do odjazdu poci¹gu pozosta³o zaled-
wie szeSæ minut. Ray mia³ na sobie trzyczêSciowy garnitur i kape-
lusz, spod którego wychodzi³y czarne, lSni¹ce w³osy, co pasowa³o
do jego butów o smuk³ych noskach. Bernard zdawa³ sobie sprawê,
¿e nie powinien spotykaæ siê z Rayem publicznie. Nie chcia³, by kto-
kolwiek dowiedzia³ siê o jego powi¹zaniach z g³oSn¹ postaci¹ z pó³-
Swiatka, ale jeszcze wa¿niejsza by³a misja, jak¹ zleci³ Rayowi.
No, s³ysza³eS ju¿ cokolwiek? zapyta³ Bernard, daruj¹c so-
bie wszelkie formalnoSci powitalne.
83
Uspokój siê, Victor. Cz³owiek, którego wys³a³em na tê robo-
tê, jest jednym z najlepszych.
Ray by³ uprzejmy i zrelaksowany jak zwykle. Sprawia³, ¿e Ber-
nard czu³ siê niczym przeroSniêta ma³pa cz³ekokszta³tna ze swêdz¹-
cym ty³kiem.
Mia³em nadziejê, ¿e do tej pory bêdziesz ju¿ coS wiedzia³.
Wszyscy s¹ teraz w Rio i zadbaj¹ odpowiednio o przebieg
spraw. Nie musisz siê niepokoiæ.
Nie chcê ¿adnej brutalnoSci, Julian. Powiedzia³eS mi, ¿e&
Powiedzia³em ci, ¿e ka¿ê wykonaæ tê robotê i ¿e bêdzie le-
piej, je¿eli nikt nie zostanie ranny. Ale ten Swiat nie jest doskona³y,
przyjacielu. Czasami konieczne jest szorstkie potraktowanie pew-
nych osobników, ¿eby ich przekonaæ o powadze zamiarów.
Przypuszczam odrzek³ Bernard. Po prostu chcê siê upew-
niæ, ¿e Jones nie zrobi niczego, co mog³oby zaprzepaSciæ nasze szanse.
Informacja, któr¹ Bernard otrzyma³ od Brendy na temat dzien-
nika, zaszokowa³a go. Co siê stanie, je¿eli rzeczywiScie istnieje za-
ginione miasto? Mo¿e Fawcett naprawdê znalaz³ jakiS trop. Jako
naukowiec Bernard by³ zaintrygowany, lecz sceptyczny. Natomiast
jako hazardzista wiedzia³, ¿e najistotniejsze jest powstrzymanie Faw-
cetta, aby nie móg³ pojawiæ siê przed up³ywem ustalonego terminu.
Ray by³ bezlitosny dla d³u¿ników i Bernard nie móg³ sobie pozwoliæ
na przegran¹, jeSli chcia³ ¿yæ.
Nie martw siê tym teraz pociesza³ go Ray. Ciesz siê swoj¹
podró¿¹ na po³udnie, do krainy bananów.
Bernard nie lubi³ protekcjonalnego tonu, jaki przybiera³ Ray.
Przecie¿ uprawia³ zawód, który w ci¹gu ostatnich piêædziesiêciu lat
sta³ siê powa¿n¹ dziedzin¹ nauki. Ray zaS by³ przestêpc¹ i zawsze
nim pozostanie.
W Gwatemali jest coS wiêcej ni¿ tylko banany.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]