
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 2000 09. Gwiazdka miłości 2. Steffen Sandra Kto się boi świąt
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Cartland Barbara Najpiękniejsze miłości 160 Lucyfer i anioł
- Duquette Anne Marie Ocalony przez miłość
- 260. Landon Juliet Gra w miłość
- 0128. Cross Melinda Legenda o miłości
- O'Brien Anne 03 Pierwsza miłość
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Nienawidził mnie od pierwszej chwili, od dnia, w którym Costas
przywiózł mnie na Korfu.
Kiedy Costas zginął, nie miał mnie kto bronić. Dimitrios groził, \e
zabierze mi Alice i wychowajÄ… na GreczynkÄ™. Jako swoje dziecko. Tak
naprawdę wcale jej nie chciał. To była tylko grozba, \eby mnie ukarać.
Niewielu ludzi wie, jakim on jest potworem. Za nic nie chciałam, \eby
miał wpływ na moją córkę. Zgodziłam się zniknąć. Zerwałam kontakt z
Philiposami. To mu odpowiadało. Od początku do tego dą\ył.
Zapłacił pani za zniknięcie? Sebastian miał grozę w oczach.
Dimitrios? Charlotte Rawlings roześmiała się wątłym głosem.
Widać, jak słabo go pan zna. Nie, nie zapłacił mi ani pensa.
Ale była pani powa\nie ranna i miała na utrzymaniu dziecko. Jak
sobie pani radziła? Miała pani własną rodzinę, która się wami zajęła?
Nie miałam \adnej rodziny. Radziłam sobie, bo moja córka jest
niezwykłą, wyjątkową osobą.
Mamusiu... Alice dostała wypieków ma twarzy. Myślę, \e
powinnaś teraz odpocząć.
Jeszcze nie. Sebastian zacisnął rękę na dłoni jej matki. Proszę...
jeśli jest pani na siłach, bardzo chciałbym usłyszeć dalszy ciąg tej
historii.
Alice szybko wydobrzała i była kochanym, mądrym dzieckiem.
Charlotte uśmiechnęła się do swojej córki z miłością w oczach. Lekarz,
który się mną zajmował i znał naszą sytuację, poradził, \eby wystąpiła o
stypendium do elitarnej szkoły z internatem. Została przyjęta. To była
trudna decyzja, ale słuszna. Ja miałam jedną operację po drugiej.
W czasie wakacji mieszkała u jednej ze swoich nauczycielek i często
jÄ… do mnie przywozili.
Sebastian słuchał w skupieniu, nie odrywając oczu od jej twarzy.
Proszę mówić dalej...
Kiedy Alice była ju\ na studiach, ja potrzebowałam ró\nych
zabiegów, za które musiałyśmy płacić. Charlotte rzuciła córce
udręczone spojrzenie. Pracowała dniami i nocami... Zrobiłaby
wszystko. A kiedy się dowiedziała, \e ta operacja da mi szansę, \ebym
znowu mogła chodzić, zdobyła tę wspaniałą pracę w Grecji...
Alice zamknęła oczy i przez chwilę napiętego milczenia czekała,
\eby Sebastian powiedział jej matce prawdę.
Powinna pani teraz odpocząć powiedział spokojnie ale zanim
wyjdziemy, mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego, kiedy Alice dorosła i
on ju\ nie mógł jej zabrać, nie za\ądała pani od Philiposa pieniędzy?
Jesteście jego jedyną rodziną. Miał obowiązek na was ło\yć.
Dimitrios nie wie, co to obowiązek, i nikomu nie daje pieniędzy
odpowiedziała z godnością. A rodzina jest dla niego pustym słowem.
W oczach Sebastiana błysnęło coś mrocznego i budzącego strach.
W takim razie pora go oświecić. Sebastian wstał energicznie,
przytłaczając mały szpitalny pokój swoją imponującą sylwetką. I
zapewniam panią, \e będzie pojętnym uczniem. Spełni swoje obowiązki.
Nie. Nie chcę \adnego kontaktu z tym człowiekiem. Nigdy więcej
nie chcę słyszeć o \adnym Fiorukisie ani Philiposie.
Alice zamarła z przera\enia, ale Sebastianowi nawet nie drgnęła
powieka.
Niech pani odpocznie i przestanie się martwić powiedział z
kojącym uśmiechem. A jutro przywiozę Alice.
Tak? Mo\esz zostać na jeszcze jeden dzień?
Rozpromieniły jej się oczy.
Mo\e zostać tak długo, jak będzie potrzebowała powiedział
szorstko Sebastian i wyszedł z pokoju.
Alice uścisnęła matkę i prawie za nim wybiegła.
Sebastianie, poczekaj! Dogoniła go na korytarzu i złapała za
łokieć. Proszę, nie odchodz w ten sposób. Wiem, \e jesteś na mnie zły,
ale musimy porozmawiać. Uratowałeś mi \ycie. Nie mogę uwierzyć, \e
to byłeś ty.
Z dzikim ogniem w oczach chwycił ją za ramiona i przyparł do
najbli\szej ściany.
Doszlibyśmy do tego o wiele wcześniej, gdybyś była ze mną
szczera. Kiedy zaczniesz mi ufać i mówić prawdę? Dzień w dzień
dowiadujÄ™ siÄ™ czegoÅ› nowego o mojej \onie. Za ka\dym razem, kiedy
dzwoni telefon, zastanawiam się, czy nie spadnę z krzesła. Dopóki cię
nie poznałem, myślałem, \e mam doskonałą siatkę wywiadowczą. I nagle
odkrywam, \e nie wiem niczego.
Prawdopodobnie szukałeś w złym miejscu. Nie wiedziałeś, \e moja
matka \yje.
Właśnie, nie wiedziałem. Dlaczego ukrywałaś to przede mną? I to,
\e ty te\ byłaś na jachcie?
Gdybym powiedziała ci prawdę, dowiedziałbyś się, \e byliśmy
wszystkim, tylko nie szczęśliwą rodziną. A gdybyś wiedział, \e mój
dziadek mnie nienawidzi, domyśliłbyś się, \e za jego pragnieniem
wyswatania nas kryje się \ądza zemsty, a nie marzenie, \eby kołysać na
kolanach wnuki. Zbyt się bałam, \eby powiedzieć ci prawdę. Nie
o\eniłbyś się ze mną, a to był jedyny sposób, \eby zdobyć pieniądze na
operację mojej matki. To jest całkiem nowa metoda i państwowa słu\ba
zdrowia nie sfinansowałaby tego. Byłam zdesperowana.
Powinienem był się domyślić podczas naszego pierwszego
spotkania, \e coś jest nie tak... warknął. Widać było wyraznie, \e się
go boisz, ale rozproszyły mnie inne sprawy.
Zastanawiając się, jakie to inne sprawy go rozproszyły, Alice zdobyła
się na blady uśmiech.
Teraz wiesz wszystko. To prawda, \e wyszłam za ciebie dla
pieniędzy, ale potrzebowałam tych pieniędzy dla matki. Nie było innego
sposobu. Dziadek nie uznawał jej istnienia od dnia, w którym wzięła ślub
z moim ojcem.
Twój dziadek odpowie za wiele rzeczy. Zwiadomy, \e kilka
pielęgniarek zerka w ich stronę, Sebastian uwolnił Alice z \elaznego
uścisku i pociągnął za rękę ku najbli\szej windzie. To nie jest miejsce
na powa\nÄ… rozmowÄ™. Wyjdzmy stÄ…d.
Jego samochód stał tu\ przed szpitalem.
Skąd wiedziałeś, gdzie mnie znalezć?
Byłaś śledzona mruknął, zapinając jej pasy.
Moi ochraniarze mieli powiedziane, \e nie wolno im spuścić cię z
oka.
Dlaczego?
Bo teraz nale\ysz do rodziny Fiorukisów i jest mnóstwo ludzi,
którzy chcieliby na tym zarobić.
Myślisz, \e ktoś mógłby mnie porwać?
Taka mo\liwość zawsze istnieje, ale nie musisz się zbyt martwić
powiedział z cierpkim uśmiechem. Wypuściliby cię natychmiast, kiedy
by zobaczyli, jak du\o jesz.
Przygryzła wargę, obserwując jego spiętą twarz.
Bardzo jesteś na mnie zły?
Doprowadzasz mnie do skrajnych emocji od dnia, w którym się
poznaliśmy, więc to nic nowego mruknął. A tak na przyszłość, jeśli
zechcesz gdzieś lecieć, u\ywaj mojego samolotu. Czy ci się to podoba,
czy nie, jesteś moją \oną, a ja nie mogę pozwolić, \eby moja \ona latała
komercyjnymi liniami.
Alice z uśmiechem odwróciła twarz do okna. Powinna być zła, \e
Sebastian jej rozkazuje, ale po latach podejmowania samodzielnych
decyzji, cudownie było mieć kogoś, kto chciał przejąć pałeczkę i chciał
się o nią troszczyć nawet jeśli kierowało nim wyłącznie poczucie
odpowiedzialności.
Och, popatrz, to jest pomnik upamiętniający wielki po\ar Londynu.
Pamiętam, jak mama zabrała mnie tam na spacer podczas jednej ze
swoich niewielu przerw między pobytami w szpitalu. Wdrapałam się na
sam szczyt, po trzystu jedenastu schodkach, a ona czekała na ulicy i
machała do mnie.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]