
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 2000 09. Gwiazdka miłości 2. Steffen Sandra Kto się boi świąt
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Duquette Anne Marie Ocalony przez miłość
- Gordon Barbara (Zajączkowska Mitzner Larysa) Ewa wzywa 07... 114 Dolina nocy
- 260. Landon Juliet Gra w miłość
- 0128. Cross Melinda Legenda o miłości
- O'Brien Anne 03 Pierwsza miłość
- Chang Eileen Miłość jak pole bitwy
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
cierpiałem widząc, jak haruje u ciebie niczym niewolnica, jak
spełnia każde twoje życzenie, jak się stara, żebyś tylko był
szczęśliwy, podczas gdy ty ledwo zauważasz, że ona w ogóle
istnieje.
- Gdybym słyszał te słowa od innego mężczyzny,
zabiłbym go! - oświadczył wicehrabia.
- Ależ, Valiencie, na miłość boską, po co te teatralne
gesty! Wiesz przecież równie dobrze jak ja, że dopóki Jemima
nie zniknęła, nie dbałeś o nią ani trochę.
- Chyba masz rację - zgodził się wicehrabia. - Dopiero
kiedy odeszła, zrozumiałem, jak bardzo to miejsce jest puste
bez niej i jak bardzo brakuje mi jej uśmiechu. - Zaszlochał
nagle, a jego łkanie rozległo się po całej komnacie. - Wiesz,
co ci powiem, Fryderyku? Jeśli to prawda, że ona żyje,
odnajdę ją! Ona musi tu wrócić! Mogłem przewidzieć, że
intrygi Niobe zniszczą moje życie w taki lub inny sposób.
- Masz rację, ale niezależnie od tego, co zrobiła Niobe, ty
musisz odnalezć Jemimę.
- Znajdę ją na pewno! - stwierdził wicehrabia. - Czuję to
przez skórę, jak mawiała moja niania. A kiedy ją odnajdę,
dopilnuję, żebyś pamiętał, że ona jest moją żoną!
- Możesz być tego pewien - rzekł Freddy - że nie
zapomnę o tym tak długo, jak długo ty sam będziesz o tym
pamiętał.
- Dość już tych aluzji... - zaczął wicehrabia, ale nie
skończył, bo drzwi się otworzyły i wszedł Hawkins.
- Oto Emilia, milordzie - zaanonsował.
Jemima skończyła właśnie modlitwę, którą dzieci
powtarzały za nią zdanie po zdaniu. Potem usiadła przy starej
fisharmonii stojącej pod ścianą.
- Kto wybierze hymn na dzisiejszy ranek? - zapytała.
Dzieci w wieku od trzech do dziewięciu lat stłoczyły się
dokoła niej.
- Może Wszystko, co dobre i piękne - zaproponowała
jedna ze starszych dziewczynek.
- Zwietnie - pochwaliła Jemima. - I wszyscy go znają.
Wykonała pierwszy akord na starym instrumencie, a
dzieci nabrały powietrza, żeby ich glosy zabrzmiały jak
najgłośniej. To proboszcz zasugerował Jemimie, kiedy wróciła
do wioski, w której mieszkała niegdyś z rodzicami, żeby
zajęła się nauczaniem dzieci w niedawno otwartej szkółce
początkowej. Emerytowany nauczyciel zmarł, a dzieci
pozapominały wszystko, czego je nauczył, nie mogły więc
dostać się do żadnej szkoły w okolicy.
Jemima jadąc w stronę wioski o nazwie Maidwell była
pewna, że znajdzie tam ludzi, którzy zechcą jej pomóc. Była
to długa podróż z trzema przesiadkami. W końcu po bardzo
niewygodnym noclegu w pocztowym zajezdzie dotarła
następnego ranka do wioski i skierowała się na plebanię.
Zastała tam starego pastora, który znał jej rodziców. Kiedy mu
opowiedziała, jak nieludzko była traktowana w domu wuja,
staruszek przyznał, że nie miała innego wyjścia.
- Muszę sobie znalezć jakiś kąt - powiedziała - a także
sposób na zarabianie pieniędzy.
Duchowny doradził, że na mieszkanie może ją przyjąć
stara kobieta pracująca niegdyś u jej rodziców jako
sprzątaczka. Potem dodał, że wszyscy mieszkańcy wioski
byliby niezwykle radzi, gdyby się zgodziła uczyć ich dzieci.
- Nie wzbogacisz się zanadto z tych groszaków, które ci
zapłacą uczniowie - rzekł - ale dysponuję jeszcze funduszem
dla biednych, który mogę przeznaczyć na twoje potrzeby.
Potem pomyślimy, co byś jeszcze mogła robić popołudniami.
- Jestem pastorowi bardzo wdzięczna za jego uprzejmość
- powiedziała. - Bardzo lubię dzieci.
- Nie mów tak, dopóki ich nie zobaczysz - ostrzegał ją. -
W szkółce niedzielnej, gdzie uczą się religii, zachowują się
bardzo hałaśliwie, ośmielają się rozmawiać podczas moich
kazań.
Jemima dobrze wiedziała, że kiedy pastor rozpocznie
kazanie, wlecze się ono niemiłosiernie i podczas gdy starsi
parafianie zapadają w drzemkę, młodsi pod ławkami bawią się
w najlepsze.
Była bardzo zadowolona, że znalazła miejsce, gdzie mogła
się zatrzymać, i pracę, która mogła jej dać utrzymanie.
Stanowiło to dla niej wielką pociechę w nieszczęściu, jakim
było opuszczenie domu i męża. Tęskniła ogromnie i wszystkie
jej myśli zwracały się ku niemu i ku domowi, i często
zastanawiała się, co też tam się teraz dzieje.
Pomysł, by wicehrabia uwierzył, że umarła, stanowił jej
zdaniem najlepsze rozwiązanie, bo w ten sposób zwróci mu
wolność. Było to zadanie niełatwe, jednak mimo iż czuła się
tak nieszczęśliwa, nie zdobyła się na odebranie sobie życia.
Kocham go - mówiła do siebie - i choć moja przyszłość
bez niego jest szara i pusta, jednak pozostanÄ… mi
wspomnienia: jego słowa, jego wygląd i ten wspaniały
moment, kiedy zakręcił nią młynka jak małą dziewczynką, a
potem pocałował najpierw w policzki, a potem w usta.
Wiedziała, że to zdarzenie nie miało dla niego żadnego
znaczenia, jednak dla niej było czymś, czego nigdy nie
zapomni, co wryło się w jej pamięć na zawsze.
Dni mijały szybko, ponieważ zajęta była od rana do
wieczora. Musiała uporządkować pomieszczenie na tyłach
plebanii, w którym odbywały się zajęcia szkolne, a które od
śmierci nauczyciela wykorzystywano na skład rozmaitych
gratów. Było tam pełno kurzu i pajęczyn, lecz zanim mogła
się zabrać do szorowania podłogi, musiała powynosić
nagromadzone rupiecie. Nie miał jej kto w tym pomóc,
ponieważ pastor był wdowcem i chociaż zatrudniał
gospodynię, jednak ta przestrzegała wyraznie swojego zakresu
obowiązków. Jemima mogła wprawdzie zwrócić się o pomoc
do ojca któregoś z uczniów, jednak wolała wykonać pracę
[ Pobierz całość w formacie PDF ]