
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Matthews_Jessica_ _Medical_Romance_94_ _Zlote_serce
- Clark Catherine Kto na Ĺawce WyciÄ Ĺ Serce... PamiÄtny dzieĹ
- Billie Letts Tu, gdzie jest serce pdf
- Delinsky Barbara Samotne serce
- Lindsey Johanna Dzikie serce
- Chmielewska, Joanna Skradziona kolekcja
- DeNosky_Kathie_Tornado_Burza_uczuc_01
- Saga o Ludziach Lodu 41 Góra demonów
- Mandalian_Andrzej_ _Czerwona_orkiestra
- Margit Sandemo Tajemnica WśÂadcy Lasu
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Zach był bogatym biznesmenem i pewnie będzie próbował stawiać jej warunki i mówić,
co ma robić. Na szczęście lata obcowania z braćmi nauczyły ją pewności siebie i radze-
nia sobie w takich sytuacjach. Doskonale wiedziała, ile chce dać i co otrzymać w zamian.
Im szybciej Zach to pojmie, tym lepiej.
Po kwadransie znaleźli się w jego gabinecie. Arielle usiadła w pluszowym fotelu
przed kominkiem. Nie zamierzała siadać przed nim przy biurku jak podwładna przed sze-
fem.
- Jak przebiega ciąża? - zaczął Zach, podchodząc bliżej kominka. Jego spojrzenie
ponownie spoczęło na jej brzuchu. - Czy miałaś jakieś dolegliwości poza potrzebą czę-
stego jedzenia?
- Właściwie nie. - Wzruszyła ramionami. - Nie licząc kilku tygodni porannych
mdłości, wszystko przebiega normalnie.
- Jeśli często jesz, tak?
- Zgadza się.
Gdy się dowiedziała, że jest w ciąży, miała nadzieję, że uda jej się odnaleźć męż-
czyznę, który kochał się z nią tak czule. On zaś okaże żywe zainteresowanie dzieckiem w
jej łonie. Zach tak właśnie się zachował. Nie wolno jej jednak zapomnieć, że ją okłamał.
Nie może mu zaufać.
- Kiedy poznasz płeć dziecka? - spytał.
- Nie wiem. Na poniedziałek mój położnik zaplanował USG, ale nie jestem pewna,
czy na tak wczesnym etapie ciąży można rozpoznać płeć. Będę musiała przełożyć wizytę
- dodała z goryczą.
- Wcale nie - odparł ku jej zaskoczeniu. - Wezwę mój helikopter z Dallas.
- Mówiłeś, że jesteśmy odcięci od świata, dopóki woda nie opadnie...
Potrząsnął głową.
- Powiedziałem tylko, że nie mogę cię odwieźć do miasta. Zresztą wtedy nie wie-
działem jeszcze o dziecku i USG. - Obdarzył ją uspokajającym uśmiechem. - Nie martw
się, dopilnuję, żebyśmy odbyli tę wizytę i wszystkie następne, póki nie urodzisz.
- My?
- Chyba nie sądziłaś, że przyjmę obojętnie fakt, że moje dziecko jest w drodze, co?
- W jego głosie pojawił się ton wyzwania.
Nieuchronnie zbliżała się trudniejsza faza ich rozmowy.
- Będę z tobą szczera. Nie wiedziałam, czy będzie cię to obchodzić. - Spojrzała mu
prosto w oczy. - Nie zapominaj, że mężczyzna, którego rzekomo znałam, w ogóle nie
istnieje.
Intensywny blask jego zielonych oczu sprawił, że zabrakło jej tchu.
- Kochanie, mężczyzna, który się z tobą kochał w Aspen, różni się ode mnie jedy-
nie imieniem.
- Naprawdę? - rzuciła, wbrew sobie skupiając się na bólu, jaki jej sprawił porzuce-
niem. - Zatem masz w zwyczaju wykorzystywać kobiety i odchodzić od nich bez poże-
gnania?
- Nie, i wcale tak nie było - zaprzeczył z mocą. - Tamtego ranka musiałem wrócić
do Dallas...
- Prawdę mówiąc, to nie ma znaczenia, Zach.
Był wyraźnie zły, że mu przerwała, ale to jego problem, nie jej. Miała swoją god-
ność i nie zamierzała wysłuchiwać kłamliwych usprawiedliwień.
- Musimy jedynie omówić kilka kwestii praktycznych - oświadczyła z determina-
cją. - Jestem w stanie samodzielnie zadbać o potrzeby dziecka, więc nie chcę od ciebie
pomocy finansowej. Chcę natomiast wiedzieć, jak dalece pragniesz uczestniczyć w jego
życiu. Czy zamierzasz wystąpić o prawo do odwiedzin w każdy weekend, raz na miesiąc,
a może wcale?
Zmrużył oczy i zbliżył się do niej.
- Zamierzam uczestniczyć w każdym aspekcie życia mojego dziecka, Arielle. Jeśli
chodzi o prawa rodzicielskie, prawo do odwiedzin i wsparcie finansowe, nie ma potrzeby
czynienia żadnych ustaleń.
- Co masz na myśli? - Chyba nie oczekiwał, że ona zrzeknie się swoich praw. A je-
śli tak, to pożałuje. - Kocham moje dziecko i nie oddam go nikomu!
Stanął nad nią, jak zwykli robić jej bracia, gdy zachowała się wbrew ich oczekiwa-
niom.
- Nie twierdzę, że chcę przejąć opiekę nad dzieckiem, ale odwiedziny i łożenie na
jego utrzymanie nie będą problemem, ponieważ po powrocie do Dallas weźmiemy ślub.
ROZDZIAŁ TRZECI
Arielle niemo otwierała i zamykała usta, nim w końcu wykrztusiła:
- Nie mówisz poważnie.
Wyglądała na tak oszołomioną, jak sarna schwytana w światła reflektorów. Świet-
nie. Może go wreszcie wysłucha.
- Bądź pewna, że jak najpoważniej. - Skrzyżował ramiona i patrzył z góry na ko-
bietę, którą zamierzał poślubić. - Nigdy nie żartuję z poważnych spraw. A jeśli sobie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]