
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Carol Lynne [Cattle Valley 27] Alone in a Crowd Ryan, Rio, Nate [TEB MM] (pdf)
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Dr Who New Adventures 36 Infinite Requiem, by Daniel Blythe (v1.0) (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Chloe Cole [Naughty Godmother 02] Tempting Trent [EC Twilight] (pdf)
- Dan Gutman [Baseball Card Adventure 05] Mickey & Me (v5.0) (pdf)
- Alan Burt Akers [Dray Prescot 11] Armada of Antares (pdf)
- Destiny Blaine [Menage Amour 151] Love's Unselfish Gift (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Annabel Joseph Owning Wednesday (revised) [Loose Id] (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
egzemplarzy.
CZZ DRUGA
Rozdział 13
Kiedy Novalee podjęła pracę, Wal-Mart zaczął się trząść od plotek. Sam
Walton jest ojcem dziecka; Novalee szantażuje go, grożąc sprawą o ojcostwo;
Americus odziedziczy miliony Waltonów. Ale nim Novalee wzięła swój pierwszy
czek, ogólne zainteresowanie przeniosło się już na czterdziestoletnią mężatkę,
szefową działu sportowego, i jej romans z dziewiętnastoletnim kuzynem, Peteyem,
który miał bujną czuprynę i pracował w dziale obsługi klienta.
Gdyby jednak w dniu wypłaty, kiedy to Novalee przyprowadziła do naprawy
hamulców toyotę Siostry Husband, pracownicy Wal-Martu byli bardziej uważni,
mogliby do tych plotek dodać jeszcze jedną.
Novalee zaparkowała samochód przed stacją obsługi technicznej z boku
marketu o godzinie dziewiątej trzydzieści. Dokładnie w chwili, kiedy zgasiła silnik,
otworzyły się duże drzwi i ukazał się w nich dwudziestosześcioletni Troy Moffatt.
Był wąski w biodrach, złotowłosy i mrużył oczy przed słońcem.
Hej! wrzasnął. Tu nie można parkować. Jeszcze nieczynne.
Wiem, ale muszę iść do pracy.
To nie mój problem. Mój problem to pilnować, żeby te drzwi nie były
zastawione.
Ale ja przyprowadziłam samochód do naprawy.
To przyjedz o dziesiÄ…tej.
Nie mogÄ™.
Zostawić też go tu nie możesz.
To ja ci dam kluczyki i...
Chyba mówię wyraznie: proszę stąd zabrać ten samochód.
Novalee zapaliła silnik i podgazowała go mocno, żeby zademonstrować, jak
bardzo jest wściekła, ale... silnik zgasł. Próbowała zapalić ponownie, znów dodając
gazu, jednakże tylko rzęził, ale nie zaskoczył.
No, już dobrze, dobrze! krzyknął Troy, podchodząc do samochodu i
otwierając drzwi od strony kierowcy. Przesuń się.
Jeszcze czego!
Przesuwaj się. Zawiozę cię do pracy, a potem przyprowadzę tu samochód.
Nie, ja...
Ale Troy zdążył się już wsunąć za kierownicę i wypchnąć Novalee na miejsce
pasażera. Miała nadzieję, że silnik nie zapali, ale się przeliczyła; zapalił. I to od
pierwszego razu.
Dobrze. Pospieszmy się. Dokąd mam jechać? Wycofał gładko samochód i
skręcił w uliczkę biegnącą równolegle do sklepu.
Skręć w lewo, za róg... w stronę ulicy.
Zaraz za zakrętem Novalee powiedziała:
Zatrzymaj siÄ™ tutaj.
Po co?
Powiedziałeś, że mnie zawieziesz do pracy.
No i?
Właśnie tutaj pracuję. Pokazała palcem na drzwi z napisem Tylko dla
personelu .
Do diabła! Dlaczego nie powiedziałaś? Zaczerwienił się po uszy.
Przepraszam. Zaraz potem uśmiechnął się i Novalee po raz pierwszy zauważyła,
że jego oczy mają kobr brunatnego cukru.
Chodzi o hamulce wyjaśniła. Tak jakoś zgrzytają. Otworzyła drzwi i
wyskoczyła. Nazywam się Nation, przyjdę po samochód o szóstej. Zatrzasnęła
drzwi i poszła. Czuła na biodrach jego spojrzenie, ale dziwnie ją to radowało.
Zaraz na początku przerwy na lunch Novalee poszła do baru spotkać się z Lexie
Coop, swoją jedyną przyjaciółką odkąd, jeszcze w siódmej klasie, Rhonda Talley
została wysłana do poprawczaka.
Lexie przywoziła swoje dzieci do Wal-Martu dwa albo nawet trzy razy w
tygodniu, twierdząc, że to dla nich tańsza rozrywka niż minigolf czy automaty do
gier. W Wal-Marcie mogła wsadzić malców do wózka i wozić między regałami
dowolnie długo. Nigdy nie domagały się zabawkowych karabinów ani lalek Barbie,
nie płakały, żeby je wysadzić z wózka czy że jest im za ciasno. Ich ciała, miękkie i
lepkie, plastyczne jak ciasto, dawały się upychać, nie zagrożone ostrymi łokciami
czy twardymi kolanami.
Lexie zawsze brała ze sobą torbę smakołyków galaretki albo drożdżówki z
cynamonem, chlebek bananowy i ciasteczka posypywane cukrem. Dzieci dzieliły
się jedzeniem i oblizywały palce, a potem ziewały i uśmiechały się, kiedy Lexie
szperała wśród regałów w poszukiwaniu nici, cekinów czy wacików w pastelowych
kolorach jednym słowem materiałów do różnych świątecznych zajęć. Lexie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]