
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 2000 09. Gwiazdka miłości 2. Steffen Sandra Kto się boi świąt
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Cartland Barbara Najpiękniejsze miłości 160 Lucyfer i anioł
- Duquette Anne Marie Ocalony przez miłość
- 260. Landon Juliet Gra w miłość
- 0128. Cross Melinda Legenda o miłości
- O'Brien Anne 03 Pierwsza miłość
- asimov isaac gwiazdy jak pyśÂ‚
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
dystans. Mam wystarczająco poplątane życie. Większy bałagan nie
jest mi potrzebny, a ty dostatecznie jasno dałeś mi do zrozumienia, co
o mnie myślisz.
Chodzi ci o naszą kłótnię?
Tak.
Ona była nieistotna. Pochylił się do przodu.
Wtedy tak nie uważałeś.
Jeśli mnie pamięć nie myli, nie zostałaś mi dłużna.
Rozzłościłeś mnie.
To prawda.
Czyli żadnemu z nas pamięć nie szwankuje.
Ja mam pamięć bardzo dobrą powiedział ochrypłym głosem
Simon. Sięgnął po jej dłoń i zaczął ją delikatnie głaskać. Tula
126
R
L
T
zadrżała. To nie moja wina, pomyślała nerwowo. Wcale nie chciała
tak reagować na jego dotyk. To była sprawa chemii. Bodziec
reakcja. Niewinne muśnięcie sprawiało, że płonęła.
Mogła jednak odsunąć się od ognia.
Simon...
Dobrze nam razem.
W łóżku? Zwietnie. Ale...
Skupmy się na razie na łóżku.
Mmm, nie miała nic przeciwko temu. Leciutki masaż dłoni
wywoływał w jej ciele ciarki. Wzięła głęboki oddech, po czym
wzdychając głośno, wypuściła powietrze.
Oj, dziewczyno, co ty najlepszego robisz? usłyszała cichutki
głos. Zignorowała go i przysunęła się do Simona.
To było nieuniknione. Ich usta się zetknęły. Zamruczała. W tym
samym momencie uświadomiła sobie, jak bardzo za nim tęskniła. Za
jego dotykiem, za pocałunkiem. Nieważne, że się kłócili. Postanowiła
zapomnieć o kłótni i skupić się na tym, co czuje, kiedy są razem.
Kiedy ulega magii pieszczot.
Nie miała cienia wątpliwości, że przez wiele tygodni, może
miesięcy, będzie żałowała swojej decyzji. Ale na razie liczył się tylko
Simon. Już nie próbowała powstrzymać emocji. To było tak, jakby
pękła tama. Tula przysunęła się, a Simon objął ją mocno. Nagle
miejsce pod oknem zrobiło się zbyt ciasne, za bardzo na widoku.
Pociągnął ją w dół, pilnując, aby to on wylądował na podłodze, a
ona na nim. Uniosła głowę i patrząc mu w oczy, uśmiechnęła się.
127
R
L
T
Nic sobie nie zrobiłeś?
Nie. Jest mi dobrze. A wkrótce obojgu nam będzie jeszcze
lepiej.
Obiecanki, cacanki...
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, po czym powiódł rękami po jej
ciele.
Uwielbiam wyzwania szepnął, ponownie namiętnie ją
całując. Ich języki odbywały gorący rytualny taniec.
Uwielbiała, jak zarostem łaskotał jej szyję. Nie puszczając jej,
przewrócił się na bok, a potem wtoczył na nią i przygwozdził ją do
podłogi. Westchnęła zadowolona; lubiła czuć na sobie ciężar jego
ciała. Nie przeszkadzała jej podłoga. Zajęta czymś innym, nawet o
niej nie myślała.
Simon oderwał od niej usta, wtulił twarz w jej szyję i pieścił
uszy. Jego oddech ją parzył. Wbiła paznokcie w jego ramiona.
Poruszył się, a ona uśmiechnęła się, wyczuwając jego podniecenie.
Odwzajemniała pieszczoty, pocałunki. Miała wrażenie, że płonie. Nie
była w stanie oddychać. Mogła tylko mruczeć, krzyczeć...
W tym samym momencie zaczęli się rozbierać. W ciągu paru
sekund leżeli nadzy, spleceni w uścisku. Deszcz walił w okna.
Docierał przez nie przytłumiony pogłos miasta, wycie klaksonów,
pisk kół na mokrej nawierzchni. Wiatr zawodził. Ze stojącego
nieopodal urządzenia monitorującego dochodził spokojny oddech
śpiącego dziecka.
%7ładen z tych dzwięków im nie przeszkadzał. Na zewnątrz życie
128
R
L
T
toczyło się dalej, ale tu, w salonie, czas się zatrzymał. Byli tylko oni.
Tula zamierzała cieszyć się chwilą, terazniejszością. Nie myśleć o
przeszłości, nie dumać nad przyszłością. Po prostu zatopić się w
ciemnych oczach, które wiele widziały, lecz same niczego nie
zdradzały.
A ty dalej myślisz oskarżył ją lekkim tonem.
Przepraszam. Opuszkami palców pogładziła go po brodzie.
Muszę bardziej się postarać.
Jeszcze bardziej? Dasz radÄ™?
Czy dam? Mała, jeszcze nic nie widziałaś!
Roześmiała się wesoło. To niesamowite mieć kochanka, który
nie tylko doprowadza cię do rozkoszy, ale i do śmiechu. Simon
Bradley ma wiele talentów.
Jęknęła. Jego usta wędrowały po jej ciele. Kiedy zatrzymały się
przy jej piersiach, zaczęła się prężyć. Językiem malował na nich
wzory, a ona przyciskała do siebie jego głowę, wsuwała palce w
miękkie głosy, jakby pragnęła, aby tam pozostał. Na zawsze.
Uśmiechnął się. Czuł, jak jego pieszczoty na nią działają.
Zresztą wcale nie zamierzała tego przed nim ukrywać. Dlaczego
miałby nie wiedzieć, że jednym dotykiem, jednym pocałunkiem może
doprowadzić ją obłędu?
Podłoga pod plecami była chłodna, ale żar, jaki w niej Simon
wzniecał...
Nie mogła się doczekać. Uniosła kusząco biodra, lecz on
zignorował zaproszenie. Przekręcił się. Po chwili leżał na wznak, ona
129
R
L
T
na nim. I znów patrzyła w oczy, które tak ją fascynowały.
Mało wygodna ta podłoga zauważył, ponownie wyciągając
ręce do jej piersi. Uznałem, że trzeba się zamienić miejscami.
Mmm, tak jest dobrze. Usiadła na nim okrakiem i zaczęła
gładzić po umięśnionym torsie.
Simon przymknął oczy. Miał zamęt w głowie. Od wielu dni
planował uwieść Tulę, jednak stracił zainteresowanie tym planem.
Liczyła się tylko ona. Jej dotyk. Jej smak. Ciche westchnienia, jakie
wydawała, gdy ją pieścił.
Popołudniowe światło odbijało się w srebrnych kolczykach, w
niebieskich oczach lśniło pożądanie. Uwielbiał patrzeć na emocje
rysujące się na twarzy Tuli. Niczego przed nim nie ukrywała.
Na jej podniecenie reagował jeszcze większym podnieceniem.
Po chwili Tula zamknęła oczy, odchyliła w tył głowę i wprowadziła
go w siebie. Zaczęła unosić biodra i opadać, wolno, bardzo powoli.
Simon próbował zwiększyć tempo, wejść w nią głębiej, ale teraz ona
trzymała stery.
Leż i się delektuj powiedziała, uśmiechając się chytrze.
Wreszcie wciągnęła go w siebie. Była wilgotna i gorąca. Wykonywała
biodrami delikatne ruchy, a on czuł się tak, jakby przeżywał trzęsienie
ziemi.
Powtarzał sobie, że nieważne, dlaczego chciał ją uwieść. Ważne,
co siÄ™ dzieje teraz. Oboje zmierzajÄ… w jednym kierunku, majÄ…c
nadzieję na obłędną rozkosz.
Nie miało znaczenia, czyją córką jest Tula. Nie pamiętał, że
130
R
L
T
chciał się nią posłużyć, wykorzystać jako narzędzie zemsty. Myślał
jedynie o tym, że razem tworzą jedność, że pasują do siebie niczym
dwa brakujące fragmenty układanki.
Nagle Tula wygięła się do tyłu i przyśpieszyła. Dysząc,
wyszeptała jego imię. Przyciągnął ją do siebie i po chwili dołączył do
niej.
131
R
L
T
ROZDZIAA JEDENASTY
Niczego to nie zmieniło. A zarazem zmieniło wszystko. Dwa dni
pózniej Tula wciąż usiłowała zrozumieć, na czym stoi. Zastanawiała
się też, jak nazwać to, co ich łączyło? Związkiem? Byli dwojgiem
ludzi opiekujących się dzieckiem i dzielących łóżko. Czy na tym
polega zwiÄ…zek?
W łóżku Simon był ciepły, zabawny i troskliwy. Ostatnie dwie
noce prawie w ogóle nie zmrużyła oka. Oczywiście nie narzekała.
Próbowała jedynie odgadnąć, czy coś się za tym kryje, czy chodzi
wyłącznie o seks. W końcu było to całkiem wygodne rozwiązanie:
mieszkali razem, dopóki ona nie uzna, że może mu przekazać opiekę
nad Nathanem.
Oddała się mężczyznie, którego pokochała, niczego nie
oczekując w zamian, żadnych zapewnień, że mu na niej zależy. Tak,
pokochała go. Było za pózno, aby cokolwiek z tym fantem zrobić.
Jak mogła do tego dopuścić? Czy nie obiecała sobie, że będzie
uważać? %7łe się nie zakocha? Z drugiej strony, czy mogła tego
uniknąć? Simon okazał się znacznie bardziej skomplikowanym
człowiekiem, niż sądziła. Widziała cechy jego charakteru, dobroć,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]