
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 2000 09. Gwiazdka miłości 2. Steffen Sandra Kto się boi świąt
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Duquette Anne Marie Ocalony przez miłość
- Gordon Barbara (Zajączkowska Mitzner Larysa) Ewa wzywa 07... 114 Dolina nocy
- 260. Landon Juliet Gra w miłość
- 0128. Cross Melinda Legenda o miłości
- O'Brien Anne 03 Pierwsza miłość
- Chang Eileen Miłość jak pole bitwy
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ponieważ nie chciał, by jego lokaj, oczekujący go w sypialni,
domyślił się, co się teraz dzieje. Pukał jednak wystarczająco
głośno, by usłyszała go osoba za drzwiami.
Przez chwilę panowała cisza. Markiz zapukał po raz drugi.
- Caro!
Wydawało mu się, że dziewczyna może go nie słyszeć, ale
po chwili odpowiedziała:
- Co się stało?
- Chcę z panią porozmawiać. Proszę otworzyć drzwi! Po
krótkiej przerwie usłyszał krótkie:
- Nie!
- Jest to bardzo ważna sprawa i dlatego muszę
porozmawiać z panią - nalegał markiz.
Nie usłyszał żadnej odpowiedzi. Pomyślał sobie, że na
pewno wstaje z łóżka. Kiedy ponownie usłyszał głos Cary, był
pewny, że podeszła do drzwi. Jej głos rozbrzmiewał o wiele
bliżej.
- Dlaczego pan chce ze mną rozmawiać? - spytała.
- Moje plany się zmieniły i muszę pani o tym powiedzieć.
- Może mi pan powiedzieć przez drzwi. Markiz czul, że
gotuje siÄ™ w nim krew.
- Niech pani przestanie sobie żartować - powiedział ostro.
- Nie mogę rozmawiać przez zamknięte drzwi.
- A dlaczego nie?
- Bo to głupie i niepotrzebne.
- Już się położyłam. Chce mi się spać.
- Potrafię to zrozumieć - odparł markiz cierpliwym
głosem. - Ale mimo to chcę z panią rozmawiać. Jestem pani
mężem.
- Wiem, ale nie mam zamiaru rozmawiać z panem o tak
póznej porze.
- Być może jest już pózno - zgodził się markiz - ale
powiedziano mi, że pani już się położyła. A ja jutro wcześnie
rano wyjeżdżam do Londynu.
Markizowi wydawało się, że Cara zastanawia się nad tym,
co powiedział.
- Otwórz drzwi, Caro! - powiedział. - Opowiem pani, co
się wydarzyło.
- Nie!.
Powiedziała to bardzo stanowczym tonem.
Markiz ostatkiem sił, co zdarzało mu się bardzo rzadko,
powstrzymał chęć, żeby otworzyć drzwi pchnięciem ramienia.
- Nalegam, by pani zrobiła to, o co proszę - powiedział. -
Chcę, by usłyszała pani, dlaczego jadę do Londynu.
- Może mi pan zostawić list - odpowiedziała Cara. -
Chyba, że chce pan, żebym panu towarzyszyła. Uważam
jednak, że nie bardzo się do tego nadaję.
- Nie, nie zamierzałem o tym rozmawiać - odparł markiz.
- Ale będzie pani musiała przyjechać do mnie za parę dni.
- Dobrze - powiedziała. - Kiedy poczuję się lepiej,
wykonam wszystkie pana instrukcje.
Markiz usłyszał, że jej głos oddala się. Domyślił się, że
Cara położyła się do łóżka.
Nie chciał uwierzyć, że ta dziewczyna nie posłuchała jego
poleceń i zignorowała jego prośbę.
Po chwili usłyszał dochodzący z oddali głos Cary:
- Dobrej nocy, milordzie.
Markiz wiedział, że ich rozmowa właśnie się skończyła.
Pani Peel przyniosła Carze rano śniadanie dopiero po
wyjezdzie markiza do Londynu. Na bogato zdobionym
srebrnym półmisku, ustawionym na porcelanowej tacy, oparto
list zaadresowany do niej zdecydowanym, wyraznym
charakterem pisma. Cara pomyślała sobie, że rozpoznałaby to
pismo wszędzie. Było bardzo charakterystyczne dla markiza:
pełne władzy, stanowcze i przytłaczające. Wiedząc, że to by
go zdenerwowało, najpierw zjadła śniadanie, odkładając
przeczytanie listu na potem.
Czuła się już o wiele lepiej, niż wczoraj wieczorem i ze
smakiem zjadła jajka i bułki ze świeżym, wiejskim masłem z
farmy markiza. Smarowała sobie bułki domowej roboty
dżemem z pigwy. Była to specjalność domu w Broome. Kiedy
już zjadła prawie wszystko, co było na tacy, otworzyła list.
Bez żadnych wstępów markiz pisał: Jego Królewska Mość
Jerzy III zmarł w sobotę wieczorem. Proklamacja nowego
króla nastąpi dzisiaj i moja obecność w Londynie jest
niezbędna. Jadę do Londynu. Zatrzymam się w Broome House
przy Park Lane.
Jeśli czuje się już pani wystarczająco dobrze, chciałbym,
żeby pani przyjechała do mnie jutro bądz pojutrze. Uważam,
że powinna być pani przy mnie, kiedy ogłoszę wiadomość o
naszym małżeństwie. Ponadto musi pani kupić dla siebie
odpowiednie stroje, a można to uczynić jedynie w Londynie.
Jeśli poinformuje pani Curtisa, który zarządza moim domem,
kiedy chce pani wyruszyć, to przygotuje on wszystko, aby
zapewnić pani komfort i wygodę. Wyznaczy również służącą
dla pani.
Markiz nie podpisał listu pełnym imieniem i nazwiskiem.
Umieścił tylko u dołu strony swoje inicjały.
Cara czytała ten list kilka razy.
Zainteresowała ją wiadomość o śmierci króla. Pomyślała,
że nowy władca po tak długim oczekiwaniu musi być
zmartwiony wiadomością o zgonie swego ojca i jednocześnie
ucieszony, że nareszcie zasiądzie na tronie i uzyska władzę, o
której tak marzył.
Gdybym to ja była królem, pomyślała Cara, to zniosłabym
małżeństwo.
Przyszło jej na myśl, podobnie jak i markizowi, że król był
żonaty z kobietą, która upokorzyła go swoim zachowaniem i
która została pośmiewiskiem nie tylko Anglii, ale całej
Europy.
Niektórzy z przyjaciół jej wuja spotkali księżną Karolinę
w czasie pobytu za granicÄ…. Opowiadali o jej zachowaniu
wśród wybuchów śmiechu. Cara uważała, że obraża to nie
tylko regenta, ale również wszystkich Anglików.
- Szkoda, że jej nie widziałem - powiedział jeden z
przyjaciół wuja - wtedy, kiedy opuściła ją jej angielska służba.
Stworzyła wtedy służbę złożoną z francuskich pokojówek i
kucharzy, arabskich chłopców na posyłki, austriackich
pocztylionów i włoskich służących!
- Dobry Boże! - wykrzyknął hrabia. - Czy to może być
prawda?
- Ta służba jest nieznośna. Są bezczelni ponad wszelką
miarę - odparł. - Ich obecność w jakimkolwiek kraju uważa się
za inwazjÄ™ korsarzy.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]