
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Smith Lisa Jane Wizje mroku 1 Tajemnicza moc.Opętany.Pasja
- Jane Lisa Smith Pamiętniki wampirów 04 Mrok
- 08. Smith Deborah Legendy
- Guy Gavriel Kay Sarantine 2 Lord of Emperors
- Alex_Joe_ _Smierc_mowi_w_moim_imieniu
- Harrison Harry Planeta Smierci, tom 1
- Guy N. Smith Kraby 01 Noc krabĂłw
- Guy N. Smith Wyspa
- 173. Ross JoAnn Fala przyplywu
- Bradbury_Ray_ _451_Fahrenheita
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Tak przytaknął, czując niezwykłe rozczulenie nad sobą, prawie zapłakał.
Mam.
Lepiej powiedz mi o tym zbliżyła się do niego, ścisnęła go za rękę. Dotyk jej
ręki był zimny. No, dalej, zobaczymy czy potrafię ci pomóc.
Nie możesz. Minworth próbował odwrócić wzrok, ale nie mógł, patrzył w te
ciemne, urokliwe oczy. Nikt nie może mi pomóc.
122
Nie możesz tego wiedzieć, dopóki mi tego nie powiesz, prawda? Uśmiechnęła
się znowu, delikatny ruch jej warg wzbudził w nim jeszcze silniejszą chęć do płaczu.
Kłopot, którym się z kimś podzielisz, to kłopot o połowę mniejszy.
Och. . . to prawda. Tłumił łzy, czuł, że oczy mu wilgotnieją. Ale zanudzę
cię na śmierć.
Spróbuj.
Opowiedział tej młodej dziewczynie wszystko o Graftonie i pozwoleniu na budowę,
o tym, jak pogrążał się coraz bardziej i bardziej, aż było za pózno, by się wycofać. Jak
wszystko mu obrzydło. Claude Minworth czuł grudę w gardle, kiedy kończył opowieść,
głos mu się łamał, całe ciało drżało. Mógł wyprzeć się wszystkiego, nie mówić nic ani
May, ani tej nieznajomej dziewczynie. Sam założył sobie pętlę na szyję.
Nie. . . powtórzysz tego nikomu, prawda? wyjąkał ze szlochem.
Nie, oczywiście, że nie. Jej twarz była zamyślona.
Powiedziałam przecież, że chcę ci tylko pomóc.
To niemożliwe westchnął. Wpakowałem się w największe kłopoty w moim
życiu. Gdybym miał odwagę, zabiłbym się.
123
To byłoby głupie.
Twoja żona musi być prawdziwą suką.
Jest, zawsze taka była wyrzucił, nie będąc dłużej w stanie hamować nienawiści
do May.
Więc dlaczego jej nie zabijesz?
Minęło kilka sekund zanim znaczenie tych słów dotarło do Minwortha. Ogarnęło
go zdumienie i przerażenie, ale gdzieś wewnątrz nieznany głos szeptał, że to doskonały
pomysł. Ziarno zostało rzucone. Odetchnął głęboko.
Co za okropna myśl, nawet jako żart. To morderstwo!
Sądząc po tym, co mi powiedziałeś, ona od lat znęca się nad tobą.
Posłaliby mnie na wiele lat do więzienia za morderstwo.
Za korupcję także.
W głowie miał zamęt. Kiedyś, parę lat temu, kiedy May pojechała samochodem do
Londynu w jakichś sprawach Federacji Kobiet, zastanawiał się bardzo poważnie nad
upozorowaniem nieszczęśliwego wypadku, uszkodzeniem hamulców albo układu kie-
rowniczego. Ale nie miał wystarczającej wiedzy by to wykonać, ani by to ukryć. Nie
124
znalazłby też w sobie dosyć odwagi. To wszystko były mgliste myśli, jednak potem, kie-
dy May odjechała, zdał sobie sprawę, że liczy na jakieś zrządzenie losu, na prawdziwy
wypadek. Już widział nagłówki w Herald i Mercury : %7łona głównego planisty za-
bita w potwornej katastrofie na autostradzie . Może nawet byłyby wzmianki w jednym
z wielkich dzienników. Na pogrzebie uroniłby kilka krokodylich łez. Zbyt to piękne,
żeby mogło być prawdziwe. May nie miała wypadku, powróciła bezpiecznie i gnębiła
go znowu.
Ale jeśli nie dasz się złapać, nie poślą cię do więzienia mówiła niedbale, jakby
prowadziła grzeczną konwersację na błahe tematy.
Złapią mnie na pewno. Większość morderców wpada.
Nie złapią cię powiedziała zdecydowanie. Dopilnuję tego. Obiecuję ci to.
Znowu zapatrzył się w jej oczy, ciemne zrenice błyszczące namiętnością i zrozu-
mieniem. Wydawała się czytać te myśli, których nie odważył się ubrać w słowa.
Potrafisz to zrobić, ale potrzebujesz kogoś do pomocy. Kogoś takiego, jak ja. Bez
niej będziesz wolny, będziesz robił, co zechcesz. A jeśli Grafton także umrze, nikt się
nie dowie, że wziąłeś łapówkę, prawda? Oprócz mnie, a ja nie powiem o tym nikomu.
125
Ciało Minwortha owionął lodowaty powiew, tak zimny, jak uścisk delikatnych pal-
ców, które były splecione z jego palcami. Poczuł nagły zawrót głowy, oparł się na swej
nieznajomej towarzyszce, by nie upaść. Wpatrywał się ciągle w jej oczy, zdawało mu
się, że znajduje w nich wiele obietnic, których jeszcze w pełni nie rozumiał.
To ma sens, czyż nie? Jej głos stał się teraz odległym echem, takim, jak te
niewytłumaczalne szepty wewnątrz jego głowy. Ma?
Skinął bez słowa, czuł, że jego strach ustępuje miejsca innemu uczuciu. Ta dziew-
czyna mówiła z sensem. Chciała mu pomóc. Za zabójstwo dostanie wyrok nie wiele
większy, niż za korupcję. Jeśli, w ogóle go złapią.
Nie złapią cię. Chyba naprawdę czytała w jego myślach. Daję ci słowo. Ale
musimy zaplanować wszystko bardzo ostrożnie, Claude. Nie pamiętał, żeby podał jej
swoje imię, ale nie był pewien, zresztą nie miało to znaczenia.
Zabijesz szybko i cicho dziewczyna uśmiechnęła się słodko. Zabij ją, kiedy
najmniej się tego spodziewa, bez ostrzeżenia.
126
W drewutni jest siekiera. Jego początkowe zmieszanie znikło, mówił teraz
tak beznamiętnie, jak na comiesięcznym posiedzeniu komisji planowania. Mogę jej
użyć.
Dobrze. Jej oczy zwęziły się, wpatrywała się w niego, jakby szukając czegoś,
czego nie powiedział.
A co z Graftonem? Z nim nie pójdzie tak łatwo.
Przyjdzie zobaczyć się ze mną jutro wieczorem powiedział pospiesznie, jak
gorliwy uczeń wyrywający się do odpowiedzi. Wtedy mogę go zabić. Nikt nie wie,
że przyjdzie, bo zależało mu na dyskrecji, ponieważ. . .
Doskonale podniosła palec. Ale znajdz sposobny moment. Musisz to zro-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]