
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Feasey Steve Wilkołak 04 Igrzyska demonów Całość
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kiedy stanęla naprzeciw Tylera. To było \ałosne, przecie\ to chłopak
z jej szkoły. Chłopak, z którym w zeszłym roku na balu trzecich klas
tańczyła. Jak to mo\liwe, \e zagradza jej drogę do Matta, jak mo\e
próbować ich wszystkich skrzywdzić? Jak on mo\e coś takiego
robić?!
- Tyler, proszę... - zaczęła, chcąc jakoś do niego przemówić,
błagać go...
- Sama w lesie, taka mała dziewczynka? - przemówił, a jego
głos brzmiał jak gardłowy i niski warkot, w ostatniej chwili
przeło\ony na słowa.
W tym momencie Bonnie zrozumiała, \e to ju\ nie chłopak, z
którym chodziła do szkoły. To było zwierzę. O Bo\e, jako on
odra\ający, pomyślała. Nitki czerwonej śliny zwisały mu z pyska. A
te \ółte oczy z pionowymi zrenicami - w nich dostrzegła
okrucieństwo rekina i krokodyla, i osy, która składa jaja w \ywym
ciele gąsienicy. Całe okrucieństwo zwierzęcego świata widniało w
tych \ółtych ślepiach.
- Ktoś powinien był cię ostrzec powiedział Tyler,
opuszczając szczękę, \eby się zaśmiać, zupełnie jak pies. - Bo jeśli
wybierasz się do lasu sama, to mo\esz tam spotkać wielkiego,
złego...
- Idiotę! - dokończył za niego jakiś głos i z uczuciem
wdzięczności Bonnie zobaczyła stającą obok niej Meredith ze
Sztyletem Stefano, połyskującym w świetle księ\yca. - To srebro,
Tyler. - Meredith pomachała sztyletem.
- Ciekawe, co srebro mo\e zrobić wilkołakowi? Chcesz się
przekonać? - Cała energia Meredith, jej nieprzystępność, jej dystans
obserwatora zniknęły. To była prawdziwa Meredith, Meredith
wojowniczka, i chocia\ się uśmiechała, była wściekła.
- Tak! - krzyknęła Bonnie radośnie, czując przypływ nowej
siły. Nagle znów mogła się poruszać. Razem z Meredith były silne.
Meredith okrą\yła Tylera z jednej strony, Bonnie ze swoim kijem
trzymanym w pogotowiu - z drugiej. Ogarnęło ją pragnienie, jakiego
jeszcze nigdy przedtem nie odczuwała, pragnienie walnięcia Tylera
w łeb tak, \e mu ten łeb odpadnie. Czuła, jak jej ramię napełnia siła
zdolna to zrobić.
A Tyler, ze swoim zwierzęcym instynktem, odczuł to, wyczuł
to w nich obydwu, okrÄ…\ajÄ…cych go z obu stron. WzdrygnÄ…Å‚ siÄ™,
wyprostował i próbował zawrócić, \eby uciec. One te\ się
odwróciły. Po chwili wszyscy troje krą\yli wokół siebie niczym
niewielki system słoneczny: Tyler obracał się wokół własnej osi w
środku, Bonnie i Meredith okrą\ały go, wypatrując okazji do ataku.
Raz, dwa, trzy. Jakiś niewymowny sygnał przepłynął między
Meredith i Bonnie. Gdy Tyler skoczył ku Meredith, usiłując
wytrącić jej nó\ z ręki, Bonnie uderzyła. Pamiętając radę jakiegoś
dawnego chłopaka, który próbował nauczyć ją grać w bejsbol,
wyobraziła sobie nie, \e uderza w głowę Tylera, ale \e przez nią
próbuje trafić w coś, co jest poza nią. Cios wspomogła całą masą
swojego drobnego ciała i od wstrząsu po tym uderzeniu niemal zęby
jej zadzwoniły. Boleśnie wstrząsnął jej ramionami i kij się od niego
złamał. Ale Tyler padł jak zestrzelony ptak z nieba.
- Udało mi się! Tak! Dobra nasza! Tak! - wołała Bonnie,
odrzucając kij. - Udało się! - Złapała Tylera za włosy i ściągnęłą go
z le\Ä…cej na ziemi Meredith. - Uda...
A potem urwała, a głos uwiązł jej w gardle.
- Meredith! - krzyknęła.
- Nic mi nie jest syknęła Meredith. Tyler rozorał jej nogę
pazurami a\ do kości. W d\insach Meredith były dziury, przez które
było widać rany. I ku swojemu przera\eniu Bonnie widziała
poszarpane ciało i lejącą się z nich czerwoną krew.
- Meredith! - zawołała w panice. Trzeba było koniecznie
zabrać Meredith do lekarza. Wszyscy muszą teraz przesteć, wszyscy
powinni to zrozumieć. Doszło tu do wypadku, trzeba sprowadzić
karetkę, zadzwonić na pogotowie.
- Meredith jęknęła prawie z płaczem.
- Przewią\ to czymś. - Twarz Meredith zrobiła się
biała. Szok. Była w szoku. I tyle krwi, tyle krwi się lało. O Bo\e,
proszę cię, pomó\ mi, pomyślała Bonnie. Szukała czegoś, czym
mogłaby przewiązać zranioną nogę, ale nic nie znalazła.
Coś upadło na ziemię, obok niej. Kawał nylonowej linki, linki,
którą wykorzystali, \eby związać Tylera, z poszarpanymi końcami.
Bonnie podniosła oczy.
- Nada się? - spytała Caroline niepewnie, szczękając zębami.
Miała na sobie zieloną sukienkę, jej kasztanowe włosy były
potargane i lepiły się jej do twarzy umazanej potem i krwią. Mówiąc
to, zachwiała się i opadła na kolana obok Meredith.
- Co ci jest? - sapnęła Bonnie.
Caroline pokręciła głową, ale zgięła się w pół w ataku mdłości
i Bonnie zobaczyła znaki na jej gardle. Ale nie było czasu martwic
się teraz o Caroline. Meredith była wa\niejsza.
Bonnie związała linę ponad ranami Meredith, desperacko
szukając w głowie tego, czego nauczyła się od swojej siostry Mary.
Mary była pielęgniarką i mówiła, \e opaskę uciskową trzeba wiązać
niezbyt mocno albo tylko na krótko, w przeciwnym razie mo\e się
wdać gangrena. Ale teraz musiała zatamować chlustającą krew. Och,
Meredith.
- Bonnie... Pomó\ Stefano poprosiła cicho Meredith.
- Będzie potrzebował pomocy... - Opadła na ziemię, jaj oddech
stał się chrapliwy.
Mokre, wszystko było mokre. Dłonie Bonnie, jej ubranie,
ziemia. Mokre od krwi Meredith. A Matt nadal le\ał pod drzewem
nieprzytomny. Nie mogła ich zostawić, a ju\ na pewno nie z
Tylerem. On się mo\e ocknąć.
Oszołomiona zwróciła się do Caroline, która dr\ała i
wymiotowała, z twarzą oblaną potem. Do niczego, pomyślała
Bonnie. Ale innego wyboru nie miała.
- Caroline, posłuchaj mnie powiedziała. Podniosła dłu\szy
kawałek kija u\ytego na Tylera i wcisnęła go w ręce Caroline. -
Zostaniesz z Mattem i Meredith. Luzuj tę opaskę mniej więcej co
[ Pobierz całość w formacie PDF ]