
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
jakieś straszne istoty z rozjarzonymi oczami, które zaglądały do środka i
wsuwały ramiona, by dręczyć nieszczęśników. Trey zauważył, że jedna z
nich przeżuwała coś, co mogło być oderwaną stopą.
- Tylko nie mów mi, proszę, że Alexa siedzi w czymś takim - powiedział
cicho do impa.
Bubel wpatrywał się w budowlę z dziwnym wyrazem twarzy.
- Nie, te klatki są przeznaczone dla miejscowych wrogów. Nie ma w nich
istot ludzkich. Dla tych gości Molok ma inne... kwatery. - Spojrzał na
chłopaka. - Musisz przyznać, że to bardzo przekonujący argument, by nie
sprzeciwiać się księciu demonów. Może trochę zbytnio teatralny jak na mój
gust, ale od wieków przekonuje większość nieprzyjaciół Moloka.
* średniowieczna baszta obronna lub wieża
** w średniowiecznych fortyfikacjach: ganek na murach obronnych, mający otwory w podłodze do
wyrzucania pocisków i wylewania wrzątku na atakujących
- W jaki sposób dostaniemy się do środka? - zapytał Trey, który wciąż jak
zahipnotyzowany wpatrywał się w makabryczną konstrukcję.
- Drzwi są tam - odparł Bubel i pokazał przed siebie.
- Tak po prostu? I to jest twój plan? Wejdziemy frontowymi drzwiami?
Trey zorientował się, że jego głos wyraznie drży.
- A masz lepszy pomysł?
Trey wahał się nie tylko z powodu braku planu; po prostu nie chciał iść
dalej, a na myśl o tym, że miałby zbliżyć się do tych cuchnących śmiercią
klatek, poczuł zimny dreszcz, od którego cały zesztywniał. Wreszcie wziął
głęboki oddech i odpowiedział:
- Nie, nie mam. Dobra, wchodzimy głównym wejściem. Mam nadzieję, że
dzwonek działa.
Ruszył za impem w stronę bramy. Z każdym krokiem czuł coraz większy
niepokój. Nigdzie nie widział straży.
%7ładnych patrolujących wartowników, obserwatorów ani wież z
łucznikami. Jednak brak jakichkolwiek zabezpieczeń ani trochę go nie
uspokajał.
Kiedy podeszli bliżej, spojrzenie Treya powędrowało ku ciemności, która
kryła wejście. Bubel stanął przed nim wpatrzony w mrok, a jego twarz
zdawała się wyrażać zachwyt.
- Co to jest? - zapytał Trey, gdy zatrzymał się u boku ognistego impa.
- Brama Duszków. Nie do przejścia dla jakiejkolwiek żywej istoty.
Głupiec, który spróbowałby tędy przejść, zginąłby w kilka sekund.
Chłopak spojrzał w ciemność. Wydawała się niegrozna. Właśnie miał to
powiedzieć, gdy po raz pierwszy usłyszał ciche głosiki. Nachylił się nieco do
przodu, usiłując zrozumieć, co mówią. Początkowo słyszał tylko niewyrazny
szmer, lecz w pewnym momencie zaczął rozróżniać słowa.
- Chodz, Treyu. Przejdz przez bramę. Twoi przyjaciele już tu są. Chodz.
Wejdz. Nic ci nie grozi.
Jego głowę wypełniły proszące głosy duszków podobne do dzwięków
fujarki. W pierwszej chwili oczarowały go swoim brzmieniem, lecz był
pewien, że działa tu potężna magia, i potrząsnął głową, jakby spodziewał się,
że uda mu się w ten sposób wyciszyć głosy, które już się w niej zadomowiły. I
nie ustawały w swoich prośbach. Popatrzył na towarzysza.
- Czy znasz jakieś inne wejście? - zapytał głośno. -To ani trochę mi się nie
podoba.
- A po co ci inne? Brama jest tu od ponad stu lat i duszki dobrze jej strzegÄ…
przez cały ten czas. - Trey zauważył nutę podziwu w głosie Bubla, co go
zaniepokoiło.
- Piekielnie dużo wiesz o tym wszystkim - zauważył.
- A jakżeby inaczej. Sam ją instalowałem.
- SÅ‚ucham?
- Są dwie. Ta tutaj i druga w Wielkiej Sali. Przy obu pomagałem.
- Byłeś odpowiedzialny za zbudowanie tego przejścia? - zdumiał się Trey.
Jeszcze raz spojrzał na upiorną konstrukcję.
Bubel pokręcił głową, nie odrywając wzroku od Bramy Duszków.
- Nie, tworzyłem tylko zabezpieczenia.
- Czy Tom o tym wiedział?
- Chodzmy już, dobrze? - rzekł Bubel, jakby w ogóle nie usłyszał pytania.
Zatrzymał się kilka kroków przed kurtyną ciemności, a potem odwrócił się
do chłopaka.
- Mówiłeś, że brama jest nie do przejścia. %7łe każdy, kto spróbuje ją
sforsować, zginie. - Trey z trudem wypowiadał te słowa, gdyż głowę wciąż
wypełniał mu zgiełk proszących głosów.
- To prawda... zginie każdy, kto nie ma tego. - Ognisty imp podniósł
prawą rękę i pokazał pierścień, który nosił na wskazującym palcu.
- A co to jest?
- Klucz. Klucz, który pozwala przedostać się przez bramę. Podejdz bliżej.
Wezmę cię za rękę, ponieważ żeby przejść razem, musimy pozostawać w
fizycznym kontakcie.
- Czy wszyscy mieszkańcy zamku noszą coś takiego?
Bubel posłał chłopakowi dziwne spojrzenie.
- Nie. Kontrolę nad Bramą Duszków sprawuje Molok. To on decyduje, kto
może, a kto nie może przejść przez portal.
- Ale t y masz klucz? - Trey obrzucił impa podejrzliwym spojrzeniem.
- Jedną z korzyści przy tworzeniu systemu zabezpieczeń jest to, że wiesz,
jak go obejść. - Bubel rozejrzał się, aby sprawdzić, czy wciąż są sami. - Teraz
już naprawdę musimy iść.
Trey wciąż się wahał. Wpatrzony w mrok zauważył, że głosy ucichły,
jakby duszki też czekały na jego decyzję.
- Nie wejdę z tym na rękach - powiedział i potrząsnął kajdankami.
- Myślę, że mimo wszystko lepiej by było, gdybyś ich nie zdejmował.
- A ja tak nie myślę.
Bubel zastanowił się, a potem wzruszył ramionami.
- Niech ci będzie. Myślę, że już wystarczająco nam pomogły. - Z sakiewki
zawieszonej u pasa wyjął kluczyk, otworzył kajdanki i cofnął się, obserwując,
jak chłopak rozmasowuje sobie nadgarstki.
- To co, pójdziemy czy będziemy tak sterczeć na widoku?
Trey zerknął na wyciągniętą rękę ognistego impa i po chwili zacisnął na
niej swoją dłoń.
Głosy znowu się odezwały. Teraz już nie szeptały, a ich proszący ton
zastąpiła złość. Skryte w ciemności syczały i prychały. Niektóre były tak
przerazliwe, że aż niezrozumiałe w kakofonii zgiełku i gniewu. Ale Trey i tak
zdołał się zorientować, że gniew nie jest skierowany ku niemu, lecz ku
istocie cienia, która mu towarzyszyła. W gwarze wychwycił słowa zdrajca i
oszust , a zaraz potem Bubel pociągnął go za rękę i weszli w ciemność.
15
Lucien uderzył dżina na odlew; miało to raczej zwrócić na niego uwagę
istoty cienia, niż naprawdę ją skrzywdzić. Grell wypluł grudę czarnej krwi i
uśmiechnął się do wampira. Lucien przesłuchiwał istotę cienia już prawie
godzinę, lecz jak dotąd nie pokazała po sobie, że zamierza udzielić mu
informacji, które miał nadzieję zdobyć.
- Możesz mnie bić, ile chcesz, ale ja nie zdradzę Kalibana. Gdybym to
zrobił, wymierzyłby mi karę o wiele surowszą niż to, co ty kiedykolwiek
zdołałbyś mi zrobić.
- Tego nie byłbym taki pewny, grellu - rzekł Lucien, spoglądając z góry na
więznia przywiązanego do krzesła. Znajdowali się w piwnicy, którą Moriel
uznała za idealną do przeprowadzenia przesłuchania.
Jeden ze szpiegów Moriel poinformował ich, że demon przebywa w
kręgach bliskich Kalibanowi i może znać miejsce pobytu wampira, tak więc
anielica podjęła szybką akcję i schwytała grella. Wampir poprosił ją, żeby
najpierw jemu pozwoliła porozmawiać z więzniem, a ona zgodziła się, ku
jego zdziwieniu. Kiedy Lucien wszedł do piwnicy i zamknął za sobą ciężkie
drzwi, nie miał wątpliwości, że Moriel korzystała już z tego pomieszczenia:
zobaczył duże metalowe pierścienie zamontowane w ścianach, z których
zwisały ciężkie łańcuchy i kajdany. Domyślił się, że czarne plamy pod nimi
to zaschnięta krew. Miejsce wypełniała atmosfera grozy, lecz nawet jeśli grell
ją poczuł, to nie dał tego poznać po sobie.
- Masz ostatnią szansę. Więcej już nie będę pytał - rzekł wampir i pochylił
się nad istotą cienia, próbując nie zwracać uwagi na straszny smród, jaki
wokół siebie roztaczała. - Proponuję, żebyś jednak przypomniał sobie coś, co
pomoże mi odnalezć brata.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]