
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Alex Archer Rogue Angel 14 The Golden Elephant
- Alex Kava Whitewash (v4.0) (pdf)
- Alex Jeffers Safe As Houses (pdf)
- Smith Guy Trzesawisko 2 Wedrujaca Smierć
- Harrison Harry Planeta Smierci, tom 1
- Robert Haasler Zbrodnie w imieniu Chrystusa
- Billie Letts Tu, gdzie jest serce pdf
- Exiles at the Well of Souls Jack L. Chalker
- Ćwiczenia 2 latka
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
bie. Wtedy mógłby pan tam spokojnie pójść, zamordować go i zagrać za niego.
A zamordować go w jego własnej garderobie musiałby pan dlatego, że:
1. Musiał pan zabrać maskę.
2. Zamknąć go tam na klucz, aby nikt nie mógł go znalezć w czasie, gdy pan
będzie grał.
88
Kiedy zeznał pan, że idąc z Ewą Faraday nadepnął pan na klucz i włożył pan
go do dziurki, zrozumiałem od razu, że po prostu miał pan go w ręce i pochyliwszy
się, udał pan, że go pan podnosi. Ale gdzie był klucz, gdy grał pan rolę Starego
w drugim akcie? Kiedy Ewa Faraday zeznała, że gdy przytulała się w drugim
akcie do Starego, uderzył ją pewien drobiazg, przerwałem jej i zapytałem, czy
nie wyczuła jakiegoś drobnego, twardego przedmiotu w kieszeni jego bluzy. Ze
zdumieniem powiedziała, że tak. To był właśnie ów klucz, który pan znalazł
pózniej przed drzwiami garderoby Vincy ego.
Jak sprawa odbywała się, zademonstrowałem panu przed chwilą na scenie,
znajdując przy tym maskę w jedynym miejscu, gdzie mogła się znajdować. Tam
zapewne leżał ukryty pański kapelusz do chwili, gdy wsunął pan tam maskę, a wy-
jął kapelusz, żeby zagrać ostatni epizod Mówcy, a potem ukłonić się publiczności
i z pozornym zdumieniem czekać, aż pokaże się Vincy, o którym wiedział pan,
że już nigdy nie ukłoni się ze sceny wiwatującym tłumom. Pózniej musiał pan
przeprowadzić wszystko tak, aby ani przez chwilę nie znajdować się samotnie
w teatrze, aż do chwili wyjścia na ulicę i pózniej, bo nie wiedział pan, czy trupa
nie znajdzie dopiero portier podczas obchodu. Dlatego zabrał pan Ewę Faraday na
kolację i stworzył pan sobie absolutne alibi, zważywszy, że cały świat winien
być przekonany, że Vincy zginął po przedstawieniu, to znaczy w czasie, kiedy pan
nie mógł go zabić. . . Początkowo sądziłem, że wszystko to razem, chociaż nabie-
rało coraz bardziej cech prawdopodobieństwa, jest zupełnie niemożliwe. A jednak
nie. Pewna różnica w grze oczywiście była, bo jeden człowiek nigdy nie może stać
się absolutną kopią drugiego. Muszę tu zresztą powiedzieć panu komplement: grał
pan o wiele lepiej niż Vincy, który zresztą także grał świetnie w pierwszej odsło-
nie. Ale nie musiał pan obawiać się, że Ewa Faraday pozna różnicę. W końcu
maska jest szczelna i zakryta sztucznymi włosami, a pan od dzieciństwa trudnił
się zawodowo naśladowaniem głosów ludzi i zwierząt. Głos Vincy ego i wszyst-
kie jego odcienie były panu przecież doskonale znane z wielomiesięcznych prób,
którym przysłuchiwał się pan i gdzie nadawał mu pan sam przecież odpowiednie
intonacje w zależności od sytuacji scenicznych. Tekst musiał pan znać na pamięć,
okazało się, że nawet lepiej niż Vincy, który sypał się często. . . zapomniał pan
tylko o jednym drobiazgu: akt pierwszy zakończył się awanturą pomiędzy Vincym
i Ewą z powodu zabrudzenia kostiumu szminką. Otóż w drugiej odsłonie kostium
był czysty. Ewa Faraday sama to przyznała, zapytana w nieco podchwytliwy spo-
sób. To upewniło mnie, że nie współdziałała ona z panem. Ale o tym pózniej. . .
Zauważyłem tylko, że przerwał pan swoje zeznanie na sekundę, gdy przypomniał
pan to sobie. Założyłbym się, że przed godziną, kiedy wrócił pan z pierwszego
przesłuchania do garderoby, powalał pan także i swój kostium szminką, aby poli-
cja stała się bezradna, gdyby udało się jej wpaść na trop. . . Na koniec chciałbym
dodać, że miał pan bardzo poważny powód, aby zabić Stefana Vincy, powód, dla
którego popełniono już wiele morderstw na tym targanym namiętnością świecie. . .
89
Alex urwał. Przez chwilę w garderobie było zupełnie cicho. Czy ma pan coś
do zarzucenia mojemu rozumowaniu?
Nie Darcy rozłożył ręce. Jest pan w pewien sposób genialny. Nigdy
nie przypuszczałem, że policja może dysponować podobnymi mózgami. . .
Alex chrząknął i zerknął spod oka na Parkera, który poruszył się niecierpliwie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]