
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Saga rodu Michorowskich 02 Córka Michorowskich Rohóczanka Anna
- Bialer_Anna_ Szczęścia_tekże_chodzą _parami
- Baniewicz ElĹźbieta Anna Dymna. Ona to ja
- Monika Szwaja Gosposia prawie do wszystkiego
- 036. Armstrong Lindsay śÂšlub w Australii
- Gordon Dickson Dragon 07 The Dragon and the Gnarly King (v1.2) (lit)
- Krentz Jayne Ann Ksić…śźć™ ciemnośÂ›ci
- Eddings Dav
- 150 Mortimer Carole Weekend z szefem
- Boulle Pierre Planeta Malp
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ukierunkować zwidy, aby wszystko stało się prostsze. Kot zbliżył się
nieufnie, gotowy szybko wrócić na swoje miejsce pod ścianą. Demon
wyciągnął do niego rękę i zwierzę cofnęło się, by chwilę pózniej delikatnie
ją obwąchać i podejść bliżej. Stanął przy siedzącym i, ku jego wielkiemu
zdumieniu, po prostu przewrócił się na bok i zasnął cicho pomrukując.
Darreth zmienił kształt dłoni i podrapał kota pazurami pod brodą.
Zwierzak nawet nie otworzył oczu, tylko wyciągnął głowę nadstawiając
szyję do dalszych pieszczot. Przy tej czynności zastała ich Lita.
Może zostałabyś z nami? Skrętek usiadł obok Past.
Dziewczyna, zaskoczona, spojrzała na niego i ostrożnie zapytała:
Mówisz w swoim imieniu?
84
1053606
Kr aina Koszmaru
Nie. To propozycja zamku a widzÄ…c jej rozczarowanÄ… minÄ™, szybko
dodał: To znaczy nie do końca tak. Wszyscy cię polubiliśmy i chcemy,
żebyś z nami zamieszkała, ale tylko zamek może o tym zdecydować.
Zastanowiła się.
Co się stanie, gdy odmówię?
Fito wzruszył ramionami.
Pójdziesz sobie z demonem, a nam będzie smutno.
Tak po prostu?
Pokiwał głową.
A jeśli zostanę?
Skrętek się rozpromienił.
Niczego ci nie braknie. Obmyśliliśmy plan. Nie będziemy już działać
tak, jak dotychczas. Wiemy, że nie chcesz, żeby ludziom się coś złego
działo. Zamek zmieni trochę swoją konstrukcję i będziemy jezdzić po
Ziemi jako ruchomy zamek strachu. Najrealniejszy i najstraszniejszy.
Przeliczyliśmy, że mniejszy lęk, ale w częstszych dawkach całkowicie
zaspokoi nasze potrzeby.
Emanowały z niego wielka duma i samozadowolenie, gdy to mówił. A
gdy się uśmiechnął, nawet jego zęby ułożyły się w prosty rządek.
No dobrze powiedziała Past. Załóżmy, że to się uda. Jaką rolę dla
mnie przewidzieliście?
Byłabyś naszym przedstawicielem na zewnątrz. Wiesz, nie
wyglądamy zbyt reprezentacyjnie i moglibyśmy wzbudzać niezdrową
ciekawość. Ustalałabyś wszystkie potrzebne sprawy z ludzmi, witałabyś
gości, no i kierowałabyś akcją. W końcu znasz ich lepiej niż my.
Pokręciła głową.
Nie chcę cię rozczarowywać, ale nie znam Ziemi, nigdy tam nie
byłam. Nie przydam wam się na wiele. Pamiętam tylko Krainę Baśni.
Skrętek wsłuchiwał się w coś przez chwilę posmutniały. W końcu
znowu się uśmiechnął.
To nic rzekł radośnie. Zamek mówi, że to nawet się dobrze składa,
bo będziesz mogła obserwować ludzi bez uprzedzeń i łatwiej odkryjesz
ich lęki, bo nie będą cię dziwić. A wspomnienia z Krainy Baśni dają ci
dobry wgląd w to, co można zamienić w straszydła. To jak, zostaniesz?
85
1053606
Rozdział IV
Dziewczyna zamyśliła się. Właściwie nie było powodów, dla
których to miejsce miałoby być gorsze od innych. Przynajmniej znała
jego mieszkańców, podczas gdy Ziemia jawiła jej się jako bardzo
skomplikowany świat. Był tylko jeden problem.
A co z Darrethem? zapytała.
Masz do mnie jakąś sprawę, Cząsteczko? zapytał demon, nie
przestając drapać kota.
Kobieta podeszła bliżej. Przemówiła zniekształconym głosem, bo jej
nos właśnie odrastał.
Podoba ci się? wskazała mruczącego futrzaka, który spojrzał na nią
przelotnie i znów zamknął oczy.
Podoba. Ja jemu chyba też. A co?
Chcesz go?
Jeśli ze mną pójdzie Darreth uważnie przyjrzał się Licie. Czemu
służą te pytania?
Kobieta zmieszała się. Zazdrościła Fito on miał do czynienia z
człowiekiem. Nie wiedząc, jak rozmawiać z demonem, wybrała wersję
najbezpieczniejszÄ….
Zamek chciałby złożyć ci propozycję.
Może to zrobić bezpośrednio.
Zmieszała się jeszcze bardziej.
Tak, wiem, ale chcieliśmy, żebyś wiedział, że nasza gromadka też tego
pragnie wyrzuciła z siebie jednym tchem.
Darreth pokiwał głową. Otrzymał potwierdzenie od energii
przepełniającej budowlę.
Dobrze. Słucham. Jakiegoż to waszego pragnienia mógłbym nie
chcieć spełnić aż tak bardzo, że boicie się o to zapytać?
Lita usiadła. Pogłaskała kota, na co ten gniewnie fuknął i przeniósł się
na kolana demona, co zostało powitane słabym uśmiechem i dalszym
drapaniem.
Przemyśleliśmy nasze funkcjonowanie i doszliśmy do wniosku, że
dotychczasowe metody na niewiele się zdają. Ci studenci tutaj podsunęli
nam pewien pomysł. Zostaniemy na Ziemi i będziemy straszyli ludzi jako
86
1053606
Kr aina Koszmaru
coś w rodzaju przeklętego zamku. Strach dawkowany w małych ilościach,
ale często na pewno nas nasyci.
To dlatego pytaliście o wesołe miasteczko domyślił się. Może się
wam uda. Jeśli nie, to zawsze możecie wrócić do wcześniejszej egzystencji.
Ale nadal nie widzę powodu twojej wizyty. Chyba że chcecie, żeby wam
pomóc w rozkręceniu interesu. A tego nie mogę zrobić. Po prostu nie
mam czasu.
Nie zaprzeczyła kobieta. Chociaż byłoby to dobre rozwiązanie, to
nie braliśmy go pod uwagę ze względu na tę rzecz, którą nosisz na ręku i
[ Pobierz całość w formacie PDF ]