
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Sikorska Anna Złe zamiary to nie wszystko
- Drawing_chemical_structures_and_graphical_images eng
- Janny Wurts Light & Shadows 3 Warhosts Of Vastmark
- Jedyna_ocalona
- GR1013.Lindsay_Yvonne_Krete_drogi_namietnosci
- Linz Cathie Niebezpieczne flirty
- Anne McCaffrey Dinosaur Planet 2 The Survivors
- Odwaznie_o_seksie
- Mlot na czarownice
- Christie Agatha ZwierciadśÂ‚o pć™ka w odśÂ‚amków stos
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kobiety, na ogół chronimy życie, chociaż teraz i to się zmienia. Wie pan, dla mnie świat się
przewrócił, jak w tej szkole, w Biesłanie, kobiety zabijały dzieci. Kobiety! One powinny być
matkami, dawać życie, a nie zabijać dzieci! Mam wrażenie, że od tamtego dnia już nic na świecie
nie jest takie, jak byÅ‚o. KurczÄ™, prze¬cież życie jest tylko jedno i jakie mamy prawo odbierać je
innym?
Były kadet lwowski i akowiec słuchał uważnie, powoli kiwając krótko ostrzyżoną siwą
głową. Uśmiechnął się do swojej rozmówczyni i uśmiechnęły się też jego oczy.
Myśmy wtedy tak nie myśleli. Byliśmy młodzi. Tak się ułożyło i już. Proszę mnie
zrozumieć: ja nie mogę całe życie opłakiwać tych moich kolegów, którzy zginęli, bobym nie miał
energii na własne życie.
A co pan pózniej robił, jak pan zwiał z tej Szepietówki?
Jeszcze do czterdziestego pierwszego roku siedziałem w sowieckim raju, to tu, to tam, ale
z tego okresu pamiÄ™tam ównie to, że byÅ‚em stale gÅ‚odny i to uczucie jakoÅ› przesÅ‚a¬no wszystkie
zdarzenia. A potem przedostałem się do Polski i^czywiście wylądowałem w AK. % Tu starszy pan
przymrużył oczy i zaczął chichotać. Maria Lojrzała na niego pytająco.
I Wie pani, że po wojnie wybierałem się studiować w szkole jjiorskiej w Gdyni, bo mi się
strasznie podobał Dar Pomo-|za" i koniecznie chciałem na nim pływać. Ale mnie pogonili, Lłaśnie
za grozną dla kraju służbę w AK, no i pochodzenie piałem fatalne.; -Bezet?
Bezet jak cholera. A z tego AK, to muszÄ™ pani powie¬dzieć, że najbardziej wbiÅ‚y mi siÄ™ w
pamięć nie walki i te.rzeczy, bohaterstwo, tralalala, tylko parÄ™ takich drobia¬zgów, na przykÅ‚ad
jedno śniadanko& to a propos naszego [pysznego śniadanka& w Puszczy Kozienickiej na kwate-
Irze we wsi. DostaliÅ›my z kolegami michÄ™ jajecznicy, do ¦tego kilka butelek bimbru, siedemdziesiÄ…t
procent& miód li Å›mietanÄ™ do popicia. Co ja pani bÄ™dÄ™ mówiÅ‚, wszyscy sie¬dzieliÅ›my za stodoÅ‚Ä…,
zamiast maszerować na akcje. Chyba zjem jeszcze jedną bułeczkę z tym twarożkiem.
Smacznego zaśmiała się Maria. A w ogóle walczyliście?
Jasne. Mieliśmy broń, amunicję, granaty i jak się trafiała okazja, tośmy tego wszystkiego
używali. A może zresztą we-:zmę chlebek. Ten twarożek jest po prostu niebywały. Co do
chlebka& Tam, w tej Puszczy Kozienickiej, jak przychodziliśmy na odpoczynek do wsi, to dla
bezpieczeÅ„stwa broÅ„ i amunicjÄ™ chowaliÅ›my w stodole. KiedyÅ› uznaliÅ›my, że lepszym schow¬kiem
będzie nieczynny piec chlebowy, jako poręczniejszy. No i zostawiliśmy tam na noc trochę amunicji,
na szczęście bez granatów.
Wiem, co było dalej&
Właśnie. Gospodyni się wzruszyła, że obrońcy ojczy2ll przyszli, i postanowiła napiec dla
nas chleba; napaliła w pjec^ i wzięła się do zarabiania ciasta. Obudziła nas cholerna strze lanina&
przerażeni, że to Niemcy, powyskakiwaliśmy przez* okna, ale nikogo nie było, tylko babina darła
się wniebogłosy że piec się rozleciał i cosik strasznie w piecu strzylało. Musie! liśmy zapłacić za
odbudowę pieca, bo naprawiać nie było co A i tak odchodząc, dziękowaliśmy Bogu, że granaty
zostawi-liśmy przy sobie, bo inaczej chałupy też by nie było. Nie je pani już twarożku? To ja zjem
resztÄ™ na deser.
Na zdrowie. A ja wypijÄ™ jeszcze kawÄ™.
Starszy pan szarmancko podał jej cukiernicę, zanim z uśmiechem dobrał się do twarożku.
Zniadanie na trawie" dobiegało końca.
Odkurzając salon, kiedy pan Stefan wspólnie z Makaronem rozłożyli się na kanapie przed
telewizorem celem odbycia małego relaksiku, Maria myślała o czymś, co nie dawało jej spokoju.
Panie Stefanie, śpi pan? spytała cichutko, ale starszy pan miał oczy otwarte. Mogę o
coś spytać?
Oczywiście. A ja mogę odpowiadać na leżąco? Niech pani tylko spojrzy na Makarona. Nie
mogę teraz wstać, bardzo panią przepraszam. Nie zrobię mu tego.
Istotnie, pies leżał w dużej mierze na ukochanych pańskich nogach, z całą ufnością oparłszy
pysk na jednym z ukochanych pańskich kolan. Nie można mu było TEGO zrobić. Usłyszał, że
mówi się o nim, otworzył jedno oko i stęknął przerażająco, po czym na powrót zapadł w błogi sen.
Koniuszek ogona poruszał mu się leciutko.
Panie Stefanie, zabił pan kogoś?
Prawdopodobnie tak brzmiała spokojna odpowiedz. Na pewno tak. Ale to nie są dla
mnie piękne wspomnienia. Była 'na, a ja byłem żołnierzem. A kiedy wojna się skończyła, jarałem
się o tym jak najszybciej zapomnieć. Mówiła pani t Biesłanie i o matkach Polkach, ale ja jestem
mężczyznÄ….»wnych sytuacjach dziaÅ‚am tak, jak dziaÅ‚ajÄ… mężczyzni, lnie znaczy, że wszystko mi siÄ™
podoba. (Usiadł jednak, co spowodowało wzmożone pojękiwanie ^zadowolonego Makarona,
delikatnie usuniętego z kolan.
Niech pani spróbuje na to spojrzeć inaczej zapropo-1 wał. Niech pani sobie wyobrazi, że
ma pani dwóch lajomych, oni są w pani zakochani i pani też serduszko ka, tylko pani nie wie
jeszcze, dla którego. I jest wojna, leden pani znajomy skutecznie miga się od walki, a drugi \u243?
wi trudno", po czym idzie się bić i narażać życie w tak ranej słusznej sprawie, znaczy za ojczyznę.
A żaden nie |st pani synem, zaznaczmy to, Mareszko, więc zrozumiałe 'czucia matczyne nie
wchodzą w grę. I teraz, zakładając,! przed wojną do obu pani czuła taką samą miętę, to teraz tórego
pani wybierze?
Panie Stefanie, to nie fair. Wykorzystuje pan, że wycho-ani jesteśmy na Trylogii"!
Trudno", czyli nic to"! Kto nie cha pana Wołodyjowskiego?
Niech pani zostawi Trylogię". Niech pani wejrzy w sie-ie śmiał się już otwarcie, bo
wiedział, że jest górą w tej yskusji. No i co pani tam widzi? %7łe ma pan słuszność, oczywiście.
Ale to jest okropne. %7łycie czasami jest okropne. A poza tym nie można żyć do tyłu ani zatrzymać
się w jednym miejscu i tak zamrzeć na zawsze, umysłowo przynajmniej. Dlatego ja nie lubię
wspo¬minać wojny, w sumie wolÄ™ moje budowy socjalizmu, a naj¬bardziej lubiÄ™ dzieÅ„ dzisiejszy.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]