
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Balogh Mary Niebezpieczny krok
- Howard Stephanie Niebezpieczne zauroczenie
- Ja
- Nie do pobicia Barbara Wilson
- Jay Northcote Helping Hand
- Balzac, HonorĂŠde GroĂ¼e und kleine Welt
- John Ringo Princess of Wands ARC
- Henryk Sienkiewicz Szkice wć™glem
- Fred Saberhagen Vlad Tepes 03 Vlad Tapes
- Tronstad Janet W poszukiwaniu miśÂ‚ośÂ›ci
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kiedy nagle ktoś złapał ją z tyłu i błyskawicznie wciągnął w
gęstwinę krzaków. Brutalna dłoń zakryła jej usta, tłumiąc krzyk.
Nicole zamarła u strachu. A więc ten człowiek nie zniknął,
tylko zasadził się na nią, zorientowawszy się, że jest śledzony.
Trzymał ją w mocnym uścisku. Ze wstrętem poczuła mdłą
woń taniej whisky i brudnych łachów. Zacisnęła powieki,
usiłując zapanować nad sobą.
Spokojnie. Nie panikować. Trzeba uciekać.
Tylko nie próbuj numeru z gryzieniem zasyczał jej w
ucho dziwnie znajomy głos.
Działo się coś strasznego. Ze strachu ma chyba przywidzenia.
Przecież to jest głos Chase a!
Słyszysz mniej powtórzył nieznajomy, odwracając ją ku
sobie, by mogła dojrzeć jego twarz. Oczy. Te brązowe oczy,
lekko opadajÄ…ce w kÄ…cikach.
I usta. Przecież je całowała,... Chase! Poczucie ulgi było tak
wielkie, że dosłownie ugięły jej się kolana.
Tylko mi tu nie mdlej warknÄ…Å‚.
Wciągnęła głęboko powietrze i skrzywiła się, gdy nos
podrażniła jej mdła, cuchnąca woń. Ubrany był jak najgorszy
Strona nr 86
NIEBEZPIECZNE FLITRY
lump i tak też śmierdział.
Chase, wyraznie zadowolony, że jego zdobycz nie ma
zamiaru ani zemdleć, ani krzyczeć, odsłonił usta Nicole. Zamiast
tego mocno chwycił ją za ramiona.
Co ty sobie, do licha, wyobrażasz? wycedził wściekle.
Mało brakowało, żebyś mi wszystko popsuła, ty idiotko! Nie
wytrzymał i potrząsnął nią gwałtownie. Skąd ci przyszedł do
głowy taki durny pomysł?
Patrzył na nią z tak nie ukrywanym oburzeniem, że biedna
Nicole miała ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu i
upokorzenia. Wściekłość dosłownie gotowała się w jego głosie.
Zobaczyłam, jak wsuwasz coś do książki wyjąkała. Nie
wiedziałam wtedy, że to ty. Widziałam tylko jakiegoś
mężczyznę. Zaczęłam iść za tobą i...
Nie musisz mi mówić, co robiłaś! Wchodziłaś mi w drogę!
Skąd miałam wiedzieć, że to ty? próbowała się bronić.
Chciałam ci tylko pomóc.
Dziękuję za taką pomoc! Następnym razem może się to zle
dla mnie skończyć.
Ostre słowa uderzały boleśnie jak ciosy, raniąc Nicole do
głębi. Chase nieświadomie dotknął skrywanego urazu. Wina.
Kara. Dwa blizniacze demony, które od lat torturowały jej
sumienie. Mógł zostać zabity i byłaby to jej wina. O, Boże, nie,
nie chcę być znów odpowiedzialna, kołatała. jej się w głowie
dręcząca myśl. Stary koszmar znów odżył na nowo.
Chase zdawał sobie sprawę, że jest okrutny ale do diabła,
przecież śledząc go w ten sposób, strasznie się narażała. Wolał
sobie nie wyobrażać, co by się stało, gdyby Nicole rzeczywiście
trafiła na cwaniaka obstawiającego nielegalny zakład. Albo
wręcz na członka przestępczej bandy. Wszystko mogło się
zdarzyć, choć dotychczas gang nie stosował przemocy.
Ale szczur, zagoniony do kąta, atakuje. Czy ona w ogóle
zdawała sobie sprawę, na co się naraża?
Jeżeli dalej będziesz się tak głupio zachowywać, osobiście
wsadzę cię za kratki oznajmił.
Strona nr 87
Cathie Linz
Zapewniam cię, że nie ma potrzeby odpowiedziała,
prostując się dumnie, by ukryć rozpacz. Głupie popisy, zaśmiała
się gorzko w duchu. Teraz widzisz, do czego prowadzi działanie
bez myślenia.
Proszę, pozwól mi odejść dodała błagalnie.
W tym momencie Chase uświadomił sobie, jak głęboko ją
zranił. Z bladej twarzy patrzyły na niego ogromne zielone oczy.
Ich wyraz dosłownie poraził go. Spojrzenie Nicole, tak zwykle
żywe i ciepłe, stało się puste, wyprane z wszelkich emocji. Po
raz pierwszy widział ją w takim stanie.
Radosne wrzaski grupki dzieci bawiÄ…cych siÄ™ nie opodal
odwróciły na moment jego uwagę. Natychmiast wykorzystała
okazję. Wyślizgnęła się z jego ramion i pognała alejką, jakby
ścigał ją sam diabeł.
Nie próbował jej zatrzymywać. W końcu nie mógł się dziwić,
że uciekła. Przycisnął ja zbyt mocno lecz nie miał wyjścia.
Napędziła mu stracha; kto by przypuszczał, że zacznie go
śledzić?
Teraz, kiedy już nieco ochłonął, musiał z niechęcią przyznać,
że zasłużyła na podziw. Trzeba mieć odwagę i bystry umysł,
żeby nie zgubić przeciwnika. Dobrze jej szło, była ostrożna i
zachowywała dystans. Niejeden nawet nie zauważyłby, że jest
śledzony. Ale on wiedział.
Dziwne... Jakim cudem kobieta o takim stylu i sposobie bycia
może nagle wejść w rolę wyszkolonej agentki? Pomimo całej
złości na Nicole, musiał przyznać, ze była odważna.
Niepokojący natomiast był fakt, że do tego stopnia ogarnęła go
wściekłość.
Na samą myśl, że Nicole może coś zagrażać, czuł lodowaty
ucisk koło serca. Dopóki na jej widok krew wrzała mu w żyłach,
łatwo mógł wytłumaczyć swoje uczucia. Ale paniczny lęk o tę
kobietę był sygnałem czegoś o wiele poważniejszego.
Zaangażowania. Głębokiego zaangażowania. Wreszcie stało się
to, czego się obawiał. Niesamowite! I wbrew pozorom nie
rozpaczał tak, jak uczyniłby to kilka tygodni temu. Nie da się
Strona nr 88
NIEBEZPIECZNE FLITRY
ukryć. Wpadł. Po uszy.
Zachwycające. Nie tylko stracił szansę nakrycia jednego z
przestępczych ptaszków, lecz zapewne podpadł na dobre Nicole.
Trudno, pózniej z nią porozmawia. Teraz czeka go robota.
I co, udało ci się? zapytał Eddie.
Tak, bez problemu odparł Leo. Opracowałem
harmonogram przyjmowania zakładów i system przekazów.
A ten nowy facet się pokazał?
Jaki facet?
Nowy klient. Miał podać stawkę... poczekaj. Eddie
szybko przewertował plik trzymanych w ręce karteczek. Tak,
zostawił wiadomość.
Interes się rozwija zauważył Leo.
Mowa! Przeniesienie kontaktów do tej biblioteki było
dobrym posunięciem. W poprzednim miejscu zaczęli już coś
podejrzewać. W porę ich wyczułem. Mówię ci, mam nosa do
tych spraw. Istny szósty zmysł.
Czytałem ostatnio interesującą książkę o postrzeganiu
pozazmysłowym.
Daj spokój, to mnie nie interesuje. Stanowczo za dużo
czytasz i to jest twoja podstawowa wada. Powinieneś używać
życia, a nie czytać o nim w książkach.
Ten rodzaj pracy, który mi zleciłeś, dostarcza
wystarczajÄ…cych emocji.
Czyżbyś narzekał?
Nie, skąd skwapliwie zaprzeczył Leo. Tak sobie tylko
powiedziałem.
Bo wiesz, jest jeszcze cała masa ludzi, którzy z chęcią
podjęliby się tej roboty. Nie musiałem brać ciebie.
ZdajÄ™ sobie sprawÄ™.
Gdybyś nie był krewnym mojej żony...
Więc możesz mi zaufać szybko wtrącił Leo. Trzeba
dostrzegać także i dobre strony.
To już pozostawiam tobie. Sam muszę pilnować forsy.
Strona nr 89
Cathie Linz
Nicole wróciła do biblioteki, gdzie natychmiast zamknęła się
w toalecie. Pochwyciwszy mydło zaczęła dokładnie szorować
ręce, by zmyć nieznośną woń whisky. Wreszcie spryskała twarz
zimną wodą i zaciskając z wściekłością zęby, nakazała sobie
spokój.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]