
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Laurie King Mary Russel 08 Locked Rooms
- 122. Baxter Mary Lynn Moje maleństwo
- 03 Mary Burton Rosyjska księżniczka
- Howard Stephanie Niebezpieczne zauroczenie
- Linz Cathie Niebezpieczne flirty
- Harrison Harry Krok do Ziemi
- Mary Balogh Dark Angel 07 A Christmas Br
- Glen Cook Darkwar 02 Warlock
- Carol Higgins Clark Quattro Diamanti Per Un Delitto
- Sasson Jean Corki ksiezniczki Sultany
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
poważaniem i mogłaby prowadzić ożywione życie towarzyskie.
- Pod warunkiem że nie oczekiwałabym od pana, by pokazywał się ze mną
publicznie w eleganckim towarzystwie.
- Oczywiście - potwierdził.
- Hm, to pocieszające - rzuciła.
Stał i patrzył na nią. Teraz był już pewien, że ona także go pragnie. W ich pocałunku
nie było nic z romantycznej niewinności, a ona nie była panienką. Miała za sobą kilka lat
małżeństwa. Chyba zdawała sobie sprawę, że mężczyzna taki jak on traktuje kobietę
poważnie, niezależnie od jej pozycji społecznej.
Czyżby ją obraził?
Przecież życie w roli jego kochanki byłoby znacznie lepsze niż to, jakie wiodła jako
pomocnica wiejskiego nauczyciela, zmuszona przez biedę, by mieszkać z matką. Lepsze pod
względem materialnym. I seksualnym. Dwa lata wstrzemięzliwości musiały być dla kobiety
równie przykre jak dla mężczyzny. Ale choć patrzyła mu w oczy, nie potrafił nic wyczytać z
jej twarzy.
Chyba nie oczekiwała propozycji małżeństwa?
- Własny dom w Londynie - powiedziała. - Powóz. Klejnoty, stroje, pieniądze,
rozrywki. A przede wszystkim pan, regularnie odwiedzajÄ…cy mojÄ… sypialniÄ™. To wyjÄ…tkowo
kusząca oferta, muszę jednak ją odrzucić. Nigdy nie miałam ambicji zostać dziwką.
- Między zwykłą dziwką a kochanką księcia jest ogromna różnica - rzucił
sztywno.
- Jaka? - spytała. - Dziwka oddaje się w jakimś kącie za grosze, a kochanka
kładzie się na jedwabiach za niemałą fortunę, ale przecież każda z nich sprzedaje swoje ciało.
Ja swojego nie sprzedam, lecz dziękuję panu za wspaniałomyślną propozycję. To dla mnie
zaszczyt.
Ostatnie słowa wypowiedziała z wyraznym sarkazmem. Zorientował się, że jest
bardzo, bardzo rozgniewana. I był wstrząśnięty brutalną szczerością jej słów.
- Proszę mi wybaczyć. - Ukłonił się sztywno i wskazał ręką przejście w ścianie
żywopłotu. - Pozwoli pani, że ją odprowadzę do domu.
- Wolałabym, żeby został pan tutaj i po moim odejściu policzył powoli do
dziesięciu - odparła. - Obawiam się, że pańskie towarzystwo straciło wiele ze swego uroku.
Obszedł posąg i stanął tyłem do niej. Gdy upewnił się, że odeszła, usiadł na ławeczce.
yle ocenił sytuację. Ona pragnęła tylko namiętnego uścisku i pocałunku, a nie stałego
związku. A już na pewno nie w roli jego kochanki. On z kolei mógł jej zaoferować tylko tę
pozycjÄ™.
Nie spodziewał się, że mu odmówi. Przecież złożył jej bardzo korzystną propozycję.
Wprawdzie kiedyś była żoną młodszego syna wicehrabiego, lecz teraz, jako niezamożna
wdowa, mieszkała na wsi z matką i siostrą. Cóż, zapewne oczekiwała od życia czegoś więcej
niż pozycji kochanki księcia. Może poczuła rozczarowanie, że nie zaofiarował jej więcej. Ale
to już nie jego zmartwienie.
Pomyślał, że ten i tak męczący pobyt w Schofield stanie się jeszcze trudniejszy do
zniesienia.
Ale sam był sobie winien. Zaproponował pani Derrick, by została jego kochanką, nie
przemyślawszy wszystkich aspektów tej propozycji. A ona była przecież bratową Elricka i
córką dżentelmena, nawet jeśli ten został zmuszony, by uczyć w szkole.
Dobrze, że się nie zgodziła.
Wszak miał do niej wiele zastrzeżeń, czyż nie?
Wulfric siedział nieruchomo i wpatrując się w żywopłot, skupił się na tym, by
uporządkować emocje, zanim na nowo skuje je lód.
7
Christine w pośpiechu kilka razy pomyliła drogę, zanim udało się jej wyjść z
labiryntu. Potykając się, zbiegła po schodach i szybkim krokiem ruszyła aleją, która nagle
wydała się jej dwa razy dłuższa. Parę razy obejrzała się przez ramię, ale na szczęście nie szedł
za nią. Czego się obawiała? Ze ją dogoni i wymachując monoklem, zmusi do uległości?
Mogłaby pani zostać moją kochanką".
Gdy powiedział, że mógłby jej zaofiarować coś lepszego niż obecne życie, myślała, iż
chodzi mu o małżeństwo. To absurdalne.
A już zupełnym idiotyzmem było, że na krótką chwilę jej serce zadrżało z radości.
Czy książę Bewcastle chciałby się z nią ożenić? A czy ona chciałaby wyjść za mąż za
człowieka takiego jak książę Bewcastle?
Odpowiedzią na oba pytania było stanowcze nie".
To dobrze, że ostatecznie zaproponował jej coś zupełnie innego.
Weszła do ogrodu różanego i nagle z przerażeniem zorientowała się, że ktoś w nim
siedzi. Poczuła ulgę, gdy zobaczyła, że to tylko Justin. Wstał i podszedł do niej z uśmiechem.
- Ojej, przestraszyłeś mnie - powiedziała, przyciskając dłoń do serca.
- Tak? - Przekrzywił głowę i przyjrzał się jej uważnie. - Czy coś cię
zdenerwowało? Usiądz tu i wszystko mi opowiedz.
Podbiegła do niego i ujęła pod ramię.
- Nie tutaj - rzuciła. - Chodzmy pospacerować na tyłach domu.
Poklepał ją po ręce i ruszyli razem ku domowi.
- Zauważyłem, że spacerowałaś z Bewcastle'em - odezwał się. - Powiedziałaś, że
chcesz przeczytać w ogrodzie list od siostry. Pomyślałem, że miałaś już dość czasu, by się
nim nacieszyć, i przyszedłem spytać, czy nie wybrałabyś się ze mną na spacer. Spózniłem się
jednak. On zjawił się tu przede mną. Czy cię obraził?
- Nie, oczywiście, że nie - odparła szybko i się uśmiechnęła.
- Mnie tak łatwo nie oszukasz - rzekł. - Gdy wpadłaś do rosarium, byłaś bardzo
poruszona. Wciąż jeszcze jesteś.
Christine wzięła głęboki oddech i wolno wypuściła powietrze. Justin od lat był jej
przyjacielem. Trwał przy niej wiernie także w trudnych chwilach. Ufała mu bezgranicznie.
- Weszliśmy do labiryntu i on mnie pocałował - powiedziała. - To wszystko.
- Czy mam go wyzwać i nauczyć dobrych manier? - spytał, zerkając na nią z
posępnym uśmiechem.
- Oczywiście, że nie. - Roześmiała się niepewnie. - Nic takiego się nie stało.
- Nie wiedziałem, że Bewcastle ugania się za kobietami - rzucił, gdy minęli
padok przy stajniach i ogród warzywny. - Ale jeśli chcesz, Chrissie, zamienię z nim słowo.
Najwyrazniej bardzo cię zdenerwował. Czyżbyś miała nadzieję zostać jego księżną?
- Nie, Justinie. - Znów się roześmiała. - On mi zaproponował coś, co obraża moją
godność. Chciał, żebym została jego kochanką.
To naprawdę było poniżające. Nie miała zamiaru z nikim dzielić się swoim
[ Pobierz całość w formacie PDF ]