
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Daley Brian Gwiezdne Wojny Przygody Hana Solo 02 Zemsta Hana Solo
- Honor 02 Honor Bound Radclyffe
- Anthony, Piers Tarot 02 Vision of Tarot
- Jo Clayton Skeen 02 Skeen's Return (v1.2)
- Star Wars Black Fleet Crisis 02 Shield of Lies Michael P Kube McDowell
- Hawkins Rachel Dziewczyny z Hex Hall 02 Diable Szkło rozdz 1 18
- Chloe Cole [Naughty Godmother 02] Tempting Trent [EC Twilight] (pdf)
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- Akademia Mitu 02 Pocałunek Gwen Frost Estep Jennifer
- Sandemo_Margit_34_W_śÂšnieśźnej_puśÂ‚apce
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
myślał ten i ów z gości. Taki zięć to żaden honor! Inni podziwiali wspaniałą postawę
Waldemara i nietkniętą przez czas urodę jego żony. Wszyscy zaś oplotkowywali na potęgę
Adama Brochwicza i Zdzisława Michorowskiego, dwóch ze wszech miar godnych szacunku,
odpalonych konkurentów do ręki dzisiejszej narzeczonej. Michorowski pociesza się teraz;
towarzystwem hrabianki Brochwicz, szeptali z kpiącymi uśmieszkami najbardziej
wtajemniczeni. Hrabianka Brochwicz też była zresztą niewidoczna. Zaraz po powrocie
zniknęła, prawdopodobnie w komnatach swojej serdecznej przyjaciółki, córki gospodarzy.
Na nieznaczny gest Waldemara orkiestra zaczęła grać i na chwilę, zwłaszcza
młodszych gości, przestały zajmować problemy innych. Coraz więcej par wirowało po
rzęsiście oświetlonej sali. Niezauważenie w tłum tańczących wmieszali się Andrzej i Anna.
Dziewczyna włożyła tę samą sukienkę, którą kupiła jej ciotka, Lucia Michorowska na
szesnaste urodziny. Tym razem jednak na jej szyi lśniły rodowe szafiry, które niegdyś
należały do jej babki. Rodzice patrzyli na nią ze wzruszeniem i na chwilę najwyrazniej
zapomnieli o tym, co ich dręczy. Wkrótce jednak znów z wyrazem niepokoju i oczekiwania
spoglÄ…dali w stronÄ™ drzwi.
- A jeśli im się nie udało? - Stefcia nie potrafiła już dłużej milczeć.
- Musimy cierpliwie czekać! - odpowiedział Waldemar, ujmując jej rękę w swoje
dłonie. - Pamiętaj, że to nie była zwykła podróż. Część drogi musieli pokonać pieszo. Tego
nie da się wyliczyć co do dnia... Goście się niecierpliwią. Chyba powinniśmy już ogłosić tę
nowinę, którą wszyscy i tak już znają - Waldemar starał się dodać żonie otuchy.
W tym samym momencie, gdy orkiestra zamilkła, aby pan domu mógł przemówić, w
drzwiach pojawił się wyfraczony lokaj. Z głębokim ukłonem podał Waldemarowi telegram,
który ten porwał z widocznym pośpiechem. Przeczytał i podał go żonie. Na białym blankiecie
czernił się tekst: jesteśmy w londynie stop wesołych świąt stop wszyscy zdrowi stop życzenia
szczęścia dla narzeczonych stop rafał.
Andrzej i Anna, którzy z daleka zauważyli pojawienie się lokaja, podeszli i wyjęli
Stefci z ręki telegram.
Zdumieni i zgorszeni goście ujrzeli, jak dwie pary rzucają się sobie w objęcia w
przypływie jakiejś szalonej radości, do której nie dopuszczono innych. Dopiero po dłuższej
chwili Waldemar uświadomił sobie, że orkiestra nie gra, a goście czekają na główny punkt
programu. Niektórzy z nich czuli się już najwyrazniej urażeni. Gospodarz podał ramię żonie i
wraz z nią podszedł parę kroków bliżej środka sali.
- Drodzy nasi goście i przyjaciele! - zaczął. - Ten dzień jest dla naszej rodziny
szczególnie radosny. Cieszymy się, mogąc właśnie w drugi dzień Bożego Narodzenia ogłosić
zaręczyny naszej ukochanej córki Anny z naszym wychowankiem, doktorem Andrzejem
Zdobskim...
Pojawili siÄ™ lokaje, niosÄ…c tace zastawione kieliszkami z szampanem.
- Proponujemy toast za zdrowie narzeczonych, spełniając go myślimy również o tych,
którzy są tu teraz z nami jedynie duchem, z nadzieją, że niedługo znów się spotkamy -
zakończył Waldemar to wyjątkowo krótkie przemówienie.
Goście zaszeptali, ale nikt nie wiedział, do kogo miały się odnosić słowa ojca
narzeczonej. W tym samym momencie rozległy się znów dzwięki muzyki i wszyscy rzucili
się składać życzenia młodej parze. Niejedna panienka myślała przy tym, że dużo by dała, aby
jej przyszły mąż choć trochę przypominał Andrzeja Zdobskiego - naturalnie mógłby być tylko
trochę bogatszy. Adam i Zdzisław ucałowali Annę w oba policzki, starając się nie okazywać
złości i rozczarowania.
Lucia i Melania odnalazły się w tłumie i stały teraz z boku, obserwując scenę
powinszowań.
- No i co o tym myślisz? - odezwała się wreszcie Melania. - Nie tak to sobie
wyobrażałyśmy!
- To bardzo wartościowy młody człowiek - w głosie
Luci trudno byłoby doszukać się wiary we własne słowa. Patrzyła jednak na Annę z
niemal macierzyńską miłością. Wzruszyło ją, że na ten właśnie wieczór wybrała suknię, którą
ona dla niej kupiła...
Sensacja zaczynała pomału przygasać. Nadal jednak zawzięcie plotkowano o świeżo
zaręczonych. Do Melanii i Luci dobiegały strzępy tych rozmów, prowadzonych
podniesionym głosem, co było spowodowane koniecznością przekrzykiwania muzyki.
- Wszędzie widzi się ich razem i nie towarzyszy im nikt dorosły!
- Przyzwoita panna nigdy by sobie nie pozwoliła na takie zachowanie. A i teraz! Te
uściski i pocałunki!
- Taki jakiś gminny gust ma panna Michorowska. Mówią, że był tu pewien
nauczyciel, ale został odprawiony...
Zaraz po odebraniu ostatniego pocałunku i odwzajemnieniu ostatniego uścisku dłoni
narzeczem wymknęli się z balu. Zmiejąc się wpadli do biblioteki i zamknęli za sobą drzwi...
- Anno! Rozejrzyj się - wezwał Andrzej narzeczoną z udanym namaszczeniem. - W
tym oto pomieszczeniu rozegrały się najważniejsze wydarzenia w naszym życiu.
- Przyciągnął ją do siebie i przytulił. - Tu powiedziałem ci - nie, nieprawda - tu nie
powiedziałem ci, że cię kocham! Czy uważasz, że powinienem to teraz nadrobić?
Anna wspięła się na palce i dotknęła wargami jego ust. Przytrzymał ją tak,
odpowiadając gorącym pocałunkiem.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]