
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 0717. Bright Laurey Harlequin Romans 717 Więcej niż obietnica
- 129. Harlequin Desire Stevens Amanda Aniolowie nie ronia lez
- 2002 03. Świąteczne podarunki 2. Greene Jennifer Dzieci szczęścia Gwiazdkowy Dom
- D094. Harlequin Desire McCarthy Susanne Po dlugiej rozlace
- 467. Harlequin Romance Gordon Lucy Nie gas slonca
- 143. Harlequin Romance Winters Rebecca Ich dwoje
- Bialer_Anna_ Szczęścia_tekże_chodzą _parami
- Courths Mahler Jadwiga Dzieci szczęścia
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
że zdecydował się polecieć z nami, pomyślała i poczuła się pewniej.
Ziemia przybliżała się do nich w zastraszającym tempie. Sophie zdążyła jeszcze przyci-
snąć podbródek do mostka i ramionami objąć się za kolana. Potem usłyszała tylko huk i trzask
oraz krzyk Odette, a może to ona sama krzyknęła? Kabina podskoczyła na kamieniach, prze-
chyliła się w jedną stronę, potem w drugą, następnie przód i w tył, i końcu znieruchomiała.
Sophie powoli podniosła głowę i spojrzała na Leviego. Nie ruszał się. Twarz miał koloru
popiołu, oczy zamknięte, długie rzęsy dotykały policzków. W pierwszej chwili pomyślała, że
nie żyje, lecz pózniej zobaczyła, że jego klatka piersiowa wznosi się i opada. A więc oddycha.
Serce w niej zamarło. Dotknęła bezwładnie zwisającej ręki Leviego i odszukała puls. Był
przyspieszony, lecz równomierny. Sophie odetchnęła z ulgą, gdy tymczasem z tyłu dobiegł ci-
chy jęk.
Ostrożnie obejrzała się za siebie.
- Odette? Smiley? Nic się wam nie stało?
- William chyba stracił przytomność - odpowiedziała Odette. - Co z Levim?
- Nieprzytomny, ale puls ma mocno wyczuwalny. Z tamtej strony uderzyliśmy w jakieś
krzaki i dlatego oni obaj bardziej ucierpieli - rzekła Sophie i z lękiem spytała: - Co z dziec-
kiem?
- Chyba w porządku. - Odette głos się łamał. - Musimy się stąd wydostać i ich wycią-
gnąć. Paliwo!
Sophie zaczęła się mocować z klamrą pasa. Wizja płomieni potęgowała jej panikę. Nagle
poczuła rękę Leviego na swojej dłoni.
- Ja to zrobiÄ™.
Oprzytomniał! Bogu niech będą dzięki!
- Straciłeś przytomność - wyjaśniła mu.
- Uhm - mruknÄ…Å‚.
Zamrugał powiekami, potarł czoło i nagle krzyknął:
- Wyskakujcie!
Obejrzał się za siebie, lecz Odette była już na zewnątrz i szarpała Smileya, usiłując go
ocucić.
R
L
T
Sophie wygramoliła się z kabiny i pospieszyła jej z pomocą. Smiley jęknął, lecz nie
otworzył oczu. Sophie uniosła mu powieki i obejrzała zrenice. Zmniejszyły się pod wpływem
światła.
- Smiley! Obudz siÄ™! Rusz siÄ™!
Smiley zamrugał powiekami i wymamrotał:
- Co się stało?
- Pózniej, chłopie - odezwał się Levi. - Teraz cię wyciągniemy, chociaż myślę, że gdyby
zbiornik paliwa miał wybuchnąć, to już by to zrobił.
Odsunął Sophie i Odette na bok i rozkazał:
- Pod tamte drzewa. Szybko!
Odette odwróciła się i pokuśtykała w kierunku drzew, lecz Sophie ani drgnęła.
- Może nie powinniśmy go ruszać? - zapytała.
- Nie mamy wyboru - uciął Levi. - Możesz poruszać palcami rąk i nóg? - zwrócił się do
Smileya.
- Czuję ból w nodze.
- Mrowienie?
Smiley potrząsnął głową i spróbował podciągnąć się na rękach, lecz skrzywił się z bólu i
z głośnym jękiem przycisnął jedną rękę do piersi.
- Okej, trzymaj rękę, a ja cię wyciągnę - stwierdził Levi, chwycił Smileya i jednym ru-
chem wyciÄ…gnÄ…Å‚ go z wraku.
W tej samej chwili ze zbiornika paliwa dobiegło syczenie.
- Dobrze, że dopiero teraz - mruknęła Sophie.
Kiedy znalezli się w bezpiecznej odległości od rozbitego helikoptera, Levi zadecydował:
- Poczekamy, aż silnik ostygnie, potem sprawdzę, co z radiem. Odette? - zwrócił się do
siostry. - Jak siÄ™ czujesz? Dziecko w porzÄ…dku?
- Nic mi się nie stało - uspokoiła go Odette. - Mały trochę kopie jak zwykle. Co z Wil-
liamem?
- Nic poważnego. Bardziej martwię się o ciebie.
Levi i Sophie wymienili spojrzenia. Sophie podprowadziła Odette do najbliższego drze-
wa i pomogła jej usiąść.
- Posiedz tu spokojnie - poradziła. - Spadliśmy z nieba na ziemię. %7łyjemy, ale dzieci nie
lubią takich sensacji. Nie masz żadnych skurczów? Na pewno?
R
L
T
Odette pogładziła się po brzuchu.
- Na pewno.
- To świetnie, ale siedz i się nie ruszaj. Teraz zajmę się Smileyem.
- On ma na imię William - poprawiła ją Odette. - Smiley brzmi głupio, a on nie jest kre-
tynem.
Sophie aż zamrugała z wrażenia. No, no. Jeszcze tylko tego brakowało.
- Zgoda. ZajmÄ™ siÄ™ Williamem.
ROZDZIAA CZWARTY
Levi z zaciętą miną wpatrywał się we wrak helikoptera i z niedowierzaniem potrząsał
głową.
- Silnik nie powinien się tak zachować - odezwał się.
Podczas gdy Odette i Smiley milczeli, Sophie spytała:
- Co się mogło stać?
Levi zignorował jej pytanie i zwrócił się do siostry.
- Zauważyłaś coś niepokojącego podczas przeglądu przed startem?
Odette skrzywiła się.
- Ja tylko zapaliłam silnik, a Steve zajął się resztą.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]