
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Gordon Dickson Dragon 03 The Dragon on the Border (v1.3)
- Gordon Dickson Dragon 07 The Dragon and the Gnarly King (v1.2) (lit)
- 2. Rodzinne więzy Bevarly Elizabeth Niewolnica miłości [318. Harlequin Desire]
- 0717. Bright Laurey Harlequin Romans 717 Więcej niż obietnica
- Gordon Barbara (Zajączkowska Mitzner Larysa) Ewa wzywa 07... 114 Dolina nocy
- 129. Harlequin Desire Stevens Amanda Aniolowie nie ronia lez
- D094. Harlequin Desire McCarthy Susanne Po dlugiej rozlace
- McArthur Fiona Harlequin Medical 486 Szczęśliwe zakończenie
- Gordon Abigail Lekarz policyjny
- Harc a boldogsagert Hedwig Courths Mahler
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
dlaczego całowałaś się ze mną, ale znam odpowiedz. Zawsze byłaś
uczynna i uprzejma.
Nim zdążyła odpowiedzieć, usłyszeli nadjeżdżający samochód.
- Kogo u diabła niesie o tej godzinie? - zirytował się Franco. -
Choroba! O wilku mowa...
Kierowca zahamował ostro i z auta wyskoczył Leo.
- Serwus, Franco! - zawołał, machając radośnie. - Witaj, Joanne.
- Co za niespodzianka - warknÄ…Å‚ Franco.
- Myślałeś, że zapomnę o urodzinach Nica? Przywiozłem mu
prezent. - Podniósł do góry opakowaną w papier paczkę.
- Bardzo to miłe z twojej strony, chociaż mój syn już śpi.
- Wcale nie! - Z góry dobiegł głosik Nica. - Cześć, wujku.
105
RS
- W porządku, możesz zejść - powiedział Franco
zrezygnowanym tonem, w którym Joanne dosłyszała nutkę irytacji -
na Leo jednak, a nie na Nica.
Chwilę pózniej chłopiec był już na dole, w piżamie. Leo pomógł
mu rozpakować puzzle na stole.
- Teraz czeka, że zaproszę go na kolację - jęknął Franco,
odciÄ…gajÄ…c Joanne na bok.
- Czemu nie? - powiedziała. - To twój kumpel. Nie jęcz. W
odpowiedzi zrobił minę.
Leo i Nico zaśmiewali się nad puzzlami. Celia postawiła
jedzenie na stole.
- Kiedy zobaczyłam signora Leo, od razu wiedziałam, że będzie
chciał coś przekąsić.
- Wszędzie czuję się jak w domu - roześmiał się Leo i zabrał się
do jedzenia. - Jak ci upłynął dzień? - Zerknął na Joanne i posłał jej
całusa.
- Dziękuję. Wszyscy bardzo się cieszyliśmy urodzinami Nica.
- Wspaniale. Jak chcesz, to jutro odwiozÄ™ ciÄ™ do Turynu.
- Bardzo to ładnie z twojej strony - wtrącił Franco - ale zawiozę
Joanne sam, kiedy będzie chciała.
- I tak muszę jechać jutro. Czemu miałaby się ze mną nie
zabrać?
- Państwo Antonini zgodzili się, żeby pobyła u nas, jak długo
zechce. Słyszałeś przecież...
Leo roześmiał się, wstał od stołu i ujął Joanne za rękę.
106
RS
- Jeszcze nie wiesz, co zaplanowałem... Znam w Asti pewną
knajpkÄ™, bardzo kameralnÄ….
- Miejsce twoich podbojów - dodał zimno Franco.
- Może... Ale Joanne nie należy do łatwych zdobyczy. Każe mi
się zdobywać. Prawda, kochanie? Jutro zapraszam cię na pyszne
jedzonko i wino w Piemoncie, a potem... Znam pewne miejsce,
gdzie...
- Będziesz musiał poczekać ze swymi planarny - przerwał mu
Franco. - Nico i ja wybieramy się na tydzień nad jezioro Garda.
Joanne jedzie z nami.
107
RS
ROZDZIAA ÓSMY
Przez dwa dni po niespodziewanej decyzji o wyjezdzie w Isola
Magia wrzało od przygotowań. Mimo wyraznego zastrzeżenia Franca,
że wezmą ze sobą tylko najpotrzebniejsze rzeczy, Celia zrobiła
wielkie pranie. On sam spędzał sporo czasu z rządcą, wydając mu
polecenia na najbliższe dni. Joanne natomiast robiła godzinami
zakupy w Asti. Przyrzekła sobie, że nie wezmie nic z ciuchów
Rosemary, a to, co zapakowała jej Maria, nie wystarczyłoby na
dłuższy wyjazd. Wróciła obładowana sprawunkami i zmęczona, lecz
wszystko w niej śpiewało na myśl o tygodniu nad jeziorem Garda u
boku Franca.
Kiedy weszła do domu, usłyszała, że dzwoni telefon. Nikogo w
pobliżu nie było, więc podniosła słuchawkę.
- Czyli że to prawda - usłyszała na dzień dobry.
- Sophia?!
- Na szczęście mam tam jeszcze przyjaciół i wiem od nich, co się
dzieje - odburknęła matka Franca. - Słyszę, że wróciłaś.
Mimo nieprzyjemnego tonu pani Farelli, Joanne postanowiła być
za wszelkÄ… cenÄ™ uprzejma.
- Pracuję teraz we Włoszech, niedaleko stąd. Chciałam się
zobaczyć z Frankiem i Nikiem.
- Po to, aby sprawdzić, czy dałoby się skorzystać z nadarzającej
siÄ™ okazji i...
108
RS
- Jeśli doszły do pani takie plotki, to wszystko nieprawda -
powiedziała stanowczo. - Jestem tu głównie dla Nica. Wczoraj były
jego urodziny.
- Nie musisz mi mówić, kiedy mój wnuk ma urodziny.
- Próbuję jedynie wyjaśnić, że Franco sądził, że... skoro Nico
mnie zna, to...
- Chodzi mu o to i tylko o to, że mu ją przypominasz. Tak, tak,
dobrze to znam: Rosemary ożyła". Tak mi właśnie wszyscy mówią.
Franco cię wykorzystuje. Nie masz godności, czy co?
Joanne głęboko odetchnęła i starannie dobrała słowa.
- Nie mówmy o godności. Nie o to chodzi. Jestem po prostu
potrzebna. Staram się pomóc, jak umiem.
- I po to - zadrwiła Sophia - jedziesz z nimi nad jezioro? %7łeby
pomóc?
- Dokładnie.
- No cóż, moja miła. Szczerze cię podziwiam. - Zakłamany
wyraz szacunku dotknął ją mocniej niż jawne grubiań-stwo. - Wiesz
zapewne, że w tamtym domeczku spędzali swój miodowy miesiąc?
- Nie robi mi to żadnej różnicy - odpowiedziała ze swobodą,
chociaż wiadomość ta zrobiła na niej przeogromne i przygnębiające
wrażenie.
- Zapewne, zapewne... Na poczÄ…tku wynajmowali tÄ™ willÄ™, ale w
miodowym miesiącu zaznali tam tyle szczęścia, że Franco postanowił
kupić ją dla niej. Wracali tam potem co rok, żeby powspominać. Nie
mówił ci o tym?
109
RS
- A dlaczego miałby mówić? To nie moja sprawa. - Z ulgą
zobaczyła wchodzącego Franca. - O, właśnie przyszedł. Do widzenia.
- Podała mu słuchawkę i szybko poszła do kuchni. Celia właśnie
wróciła z zakupów, zaczęła więc jej pomagać przy rozpakowywaniu
sprawunków. Dochodził do nich stłumiony głos Franca.
- Signora? - spytała półszeptem Celia. Joanne kiwnęła głową.
- Odebrałam telefon. Była niezadowolona, że mnie tu zastała i że
jadÄ™ z nimi nad jezioro.
- Nigdy i z niczego nie jest zadowolona. - Celia parsknęła
niechętnie. - Kiedy nasza pani umarła, przyjechała tutaj i zaczęła się
rządzić. Wyrzucała mnie z kuchni. Wszystko musiało być po jej myśli
i dopiero signor Franco powiedział, że ma mi pozwolić normalnie
pracować. Zrobiła wtedy okropną awanturę. Próbowała wychowywać
Nica. Mówiła, że wszystko, co robiła jego matka, jest bez sensu. To
przecież jeszcze dziecko. Stracił mamę. Ojciec ledwie się może
pozbierać, a ta baba już próbuje nastawiać go przeciw matce.
- To niewybaczalne.
- Si. To dla naszej pani zniewaga. Więc signor Franco
[ Pobierz całość w formacie PDF ]