
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 129. Harlequin Desire Stevens Amanda Aniolowie nie ronia lez
- D094. Harlequin Desire McCarthy Susanne Po dlugiej rozlace
- 467. Harlequin Romance Gordon Lucy Nie gas slonca
- McArthur Fiona Harlequin Medical 486 Szczęśliwe zakończenie
- 143. Harlequin Romance Winters Rebecca Ich dwoje
- Harlequin Br
- Green_Crystal_ _Usmiech_Losu_02_ _Romans_z_nowym_szefem
- Najpiękniejsze opowieści 03 Irlandzki romans Sandemo Margit
- Sandemo Margit Irlandzki romans
- Doris Mortman Wichry namić™tnośÂ›ci
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
sugerowałaś, że nie może mnie zabraknąć na przyjęciu charytatywnym, na którym zwyczajowo co
roku bywał twój ojciec?
- Owszem - potwierdziła, jakby odrobinę zbita z tropu. - Nigdy jednak nie sugerowałam, żebyś mnie
zaprosił.
- Jak widzisz więc, była to najzupełniej moja własna inicjatywa - podkreślił dobitnie. -1 mylisz się,
sądząc, że potrzebuję zgody Spencera na organizowanie sobie życia towarzyskiego.
- Ale ojciec powiedział ci przecież...
- Cokolwiek by powiedział, nie ma to nic wspólnego z tamtym wieczorem - uciął Chase, biorąc ją w
ramiona. Jego usta zamknęły się na jej wargach tak mocno, że przez kilka króciutkich chwil świat
wokół niej wirował.
- To powinno cię przekonać, dlaczego zaprosiłem cię tamtego wieczora. - Jego oczy lśniły.
Spojrzała, jakby jeszcze nie dowierzając wszystkiemu, co się przed chwilą wydarzyło. Ponownie
wyciągnął ramiona i przygarnął ją do siebie. Tym razem pocałunek był jeszcze namiętniejszy. I tym
razem nie tylko świat wirował. Wirowała też ona sama.
Jej ciało przylgnęło do jego ciała, usta odpowiedziały żarem i namiętnością. Nie mogła uwierzyć, że
zmarnowali całe tygodnie, unikając się wzajemnie, zamiast nie rozstawać się ze sobą nawet na
dzień, na godzinę, na sekundę...
Odsunął ją na odległość wyciągniętych ramion i spojrzał prosto w oczy. Z trudnością łapała oddech.
- Jutro? - zapytał zdyszany, jak po długim biegu.
- Obiad?
- Sama nie wiem. - Nadal nie mogła się odnalezć w tej nieoczekiwanie nowej sytuacji. - Ojciec
wydawał mi się dzisiaj bardziej zmęczony niż zwykle.
- W takim razie decyzjÄ™ podejmiemy dopiero jutro.
- Pogłaskał ją delikatnie po policzku. - Dobrej nocy, księżniczko!
Następnego ranka Alysia z drżeniem kolan stanęła przed drzwiami gabinetu Chase'a. Minęła chwila,
zanim zdecydowała się nacisnąć klamkę. Jak zwykle siedział już przy biurku.
- Cześć! - powiedział, wstając na jej widok.
- Cześć - odpowiedziała, niepewnie zajmując miejsce przy komputerze.
Słyszała jego kroki, wyczuła, że staje tuż za nią.
Położył dłonie na jej ramionach, dotknął delikatnie jej podbródka, po czym obrócił jej twarz w swoją
stronę, kradnąc szybki, namiętny pocałunek.
- A teraz, panno Kingsley, pozwoli pani, że przedstawię pani plan zadań na dzień dzisiejszy...
ROZDZIAA ÓSMY
Po przyjściu do domu, Alysia nie potrafiła znalezć sobie miejsca. Do spotkania z Chase'em
pozostało zaledwie kilka godzin, dla niej była to jednak wieczność. Do tego ojciec natychmiast
domyślił się wszystkiego i nawet nie starał się ukryć zadowolenia.
- Zbyt długo już siedziałaś sama w domu - komentował - i najwyższy czas, żeby to zmienić. Myślisz,
że nie wiem, co robiliście z Chase'em wczoraj wieczorem?
I jeśli o mnie chodzi, powiem tylko jedno - nareszcie! -Alysia roześmiała się.
- Jak dobrze widzieć cię szczęśliwą, córeczko. -Spencer również się uśmiechnął. - Baw się dobrze. I
nie wracaj do domu przed północą!
I rzeczywiście tak było. Spędzili cudowny wieczór, niemal nie wypuszczając się z objęć.
- Czy ojciec czeka na ciebie na górze? - zapytał Chase, gdy po kolejnym już pożegnalnym
pocałunku pozwolił wreszcie wysiąść jej z samochodu.
- Nie, ostatnio kładzie się nieco wcześniej - odpowiedziała z dwuznacznym uśmiechem. - Czy
miałbyś może ochotę na... kawę?
- Kawę? Z przyjemnością. I objęci poszli do domu.
Po cichu, by nie zbudzić śpiącego Spencera, wślizgnęli się do środka. Nie zapalali świateł. Już za
sobą stęsknieni, objęli się, jakby chcąc nadrobić cały stracony niepotrzebnie czas.
- Więc co z kawą? - Alysia spojrzała pytająco ńa Chase'a, kiedy na chwilę udało jej się oderwać usta
od jego warg.
- Do diabła z kawą. - Chwycił Alysię w ramiona i poniósł w kierunku sofy.
Uklęknął, pochylił się nad nią. Chwilę patrzył w jej oczy, po czym ponownie zbliżył usta do jej warg
i złożył na nich długi, namiętny pocałunek.
Wkrótce cała redakcja huczała na temat tego, że naczelny spotyka się z córką szefa. A Alysia
każdego ranka czuła się niemal jak pijana. Pijana szczęściem, bliskością Chase'a i tą dziwną energią,
[ Pobierz całość w formacie PDF ]