
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Cartland Barbara Pustynne namiętności
- Dibben Damian Straśźnicy historii 03 ChiśÂ„ski ekspres
- brust steven yendi
- Turba Philosophorum
- Ballard_James_Graham_ _Krolewstwo_nadchodzi
- 117. O'Neill Margaret śąona dla szefa
- Foster, Alan Dean Catechist 03 A Triumph of Souls
- Grzesiuk Stanislaw Boso,ale w ostrogach
- Catalogue Dockyard 2009 (po angielsku)
- 37 Pan Samochodzik i Wilhelm Gustloff
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
przestraszyć. Przedstawił się i zaczął rozmowę na temat sprzętu,
mówiąc, że w ogóle nie zna się na fotografii. Zauważył, że nie
miała makijażu. Wiatr zaróżowił jej policzki, a usta wydawały się
lekko spierzchnięte. Miała zielone oczy jak szmaragdowe
pierścionki upstrzone pomarańczowymi plamkami. Biła z nich
nieświadoma pewność siebie, która go zniewalała.
Nazywała się Zena Welles i pracowała na własną rękę, chociaż miała
kontrakt z Cook's Tour. Robiła zdjęcia do ich nowego przewodnika.
Po kilku minutach rozmowy zgodziła się towarzyszyć mu do miasta i
pomóc w zakupie kamery. Było pózne popołudnie, gdy wrócili do
hotelu. Terk zaprosił ją na drinka. Umówili się za godzinę. Terk
poszedł do swojego pokoju z dziwnym uczuciem. Spędził cudowne
popołudnie z czarującą kobietą. Siedział już w barze, gdy weszła.
Włosy miała związane w długi warkocz, a na twarzy miała dyskretny
makijaż. Miała wilgotne usta. Oczy delikatnie zarysowane w
miętowej zieleni, intensyfikującej ich naturalny kolor, policzki
lekko przyróżowione. Gdy była jeszcze w pewnej odległości od
niego, poczuł świeży powiew wody kolońskiej. Rozmowa układała się
łatwo. Po drinku zjedli, a przy podwieczorku Terk poprosił ją, by
spędziła z nim następny dzień. Odprowadził Zenę do jej pokoju i
pożegnał. Następnego dnia rano przez godzinę uczyła Terka robienia
zdjęć. Potem zjechali nad jezioro, gdzie wynajęli czerwoną
motorówkę i popłynęli, podskakując wzdłuż porośniętych sosnami
brzegów jeziora. Wiał wiatr, woda chlapała o burty motorówki,
przemaczając ich do suchej nitki. Podśmiewała się z niego, że ma
takie wymuskane, marynarskie spodnie, że aż sam zaczął się z tego
śmiać. Próbował wyjaśnić jej, jak wyglądało jego życie, pełne
nudnych podróży i klientów. Rozbawił ją tym zupełnie. Jej śmiech
był dla niego czymś, czego od dawna mu brakowało. Byli tak sobą
pochłonięci, że nie zauważyliby góry Fudżi, gdyby nie kapitan,
który wrzeszczał na całe gardło po japońsku, pokazując za siebie.
Wyprowadził łódkę na środek jeziora, żeby mogli bez przeszkód
zobaczyć majestatyczny szczyt. Oboje pochwycili za aparaty. Zena z
wprawą eksperta manipulowała swoim, podczas gdy Terk męczył się,
nie wiedząc jak się ma za to zabrać. Przez to, że chciał zrobić
doskonałe zdjęcie, omal nie wywrócił łódki. Oboje zaśmiewali się
do łez. Dla Terka był to najweselszy dzień w życiu. Tego wieczora
nie zostawił jej przy drzwiach. Kochał się z nią, z delikatnością,
której się po sobie nie spodziewał. Jej blada, eteryczna cera była
skąpana w świetle księżyca. Wyglądała jak delikatna lalka, której
ciało było wyrzezbione z kości słoniowej. Włosy opadały jej na
ramiona i piersi. Miała jędrne piersi z ciemnymi aureolami
otaczającymi małe różowe sutki. Leżał obok niej, chcąc czuć i
widzieć ją w tym samym czasie. Całował delikatnie jej usta, oczy i
szyję. Skórę miała zimną i gładką. Czuł, że mógłby zostać tam przy
niej na zawsze, dotykając tego alabastrowego przepychu. Gładziła
go palcami, aż drżał od zmysłowej rozkoszy, dotykała jego ciała,
podniecając go bardziej niż ktokolwiek i kiedykolwiek.
Zaokrąglonymi paznokciami delikatnie gładziła go po wewnętrznej
stronie ud, a ustami pieściła brzuch, muskając jedwabnymi włosami.
Wydawała się taka drobna, że aż się obawiał, czy nie zrobi jej
krzywdy, więc uniósł ją i posadził na siebie. Włosy opadały jej na
ramiona. Zamknęła oczy, a on obserwował, jak porusza się w górę i
w dół. Objęła go nogami, a jej wilgoć drażniła, ogarniając go
całego aż poczuł, że traci kontrolę. Odkrywali swe ciała przez
długi czas, przedłużając oczekiwanie i zwiększając pożądanie,
dopóki nie zadrżała. Ale nie do końca, nie osiągnęła spełnienia.
Pozostał w niej, opierając się naporowi własnego orgazmu, dopóki
nie był pewien, że była zadowolona. W końcu uległ uniesieniu.
Kiedy leżeli obok siebie, wtuliła w niego głowę, a on czuł, że
oczy zachodzą mu mgłą. Po raz pierwszy dał coś komuś, nie żądając
[ Pobierz całość w formacie PDF ]