
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- James M. Ward The Pool 01 Pool of Radiance
- James Axler Outlander 21 Devil in the Moon The Dragon Kings, Book 1
- James Fenimore Cooper Oak Openings (PG) (v1.0) [txt]
- James Clavell Asian Saga 03 King Rat
- James Axler Outlander 02 Destiny Run
- James Axler Deathlands 047 Gaia's Demise
- James Axler Deathlands 059 Amazon Gate
- James Doohan Flight Engineer Volume 1 The Rising
- Scenariusz mordercy James Patterson, Marshall Karp
- James White SG 10 The Final Diagnosis
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
jakby była u siebie w domu. Chodziła po salonie, ogrzewając ręce o
szklaneczkę brandy. Na widok stojaków na fajki i wystawy fotografii w
ramkach uśmiechnęła się. Czy była ostatnią z kochanek mojego ojca?
Wyobraziłem ją sobie w kuchni, przypominającą mu o następnej
szczepionce przeciw grypie, podczas gdy smażył dla niej omlet.
O dziwo, tak dalece oswoiła się ze mną, że przysiadła na poręczy
fotela, w którym siedziałem, i położyła mi rękę na ramieniu.
Richard? JakoÅ› siÄ™ trzymasz, prawda?
Tak jakby. To był bardzo dziwny dzień. Cieszę się, że tutaj jesteś.
Chciałam zobaczyć to mieszkanie. Skrzywiła się, sły sząc zmęczone
zawodzenie odległego alarmu. Ostrzegałam cię, w tym mieście dzieją się
naprawdÄ™ dziwne rzeczy.
Nie jestem pewien, co. Po lunchu spotkałem miejscowy głos
wołający na pustyni twojego przyjaciela Duncana Christiego. Szalony, a
jednocześnie całkowicie przy zdro wych zmysłach. Potem Maxted
zamkną! mnie w swoim domu wariatów. Wyszedłem z niego dzięki jego
blond służącej, sier żant Falconer, i następna rzecz, z jakiej zdałem sobie
sprawę, to że stoję na czele rozruchów. Przez dziesięć minut podążał za
mną wielki tłum.
Musimy za kimś podążać. Co nam, biedakom, pozosta ło?
W każdym razie nie za dużo. To dlatego tak dobrze zarabiałem
wszystko, w co wierzymy, ma swój początek w reklamie. Tej nocy było
inaczej. Bomba w Metro-Centre miała stać się zarzewiem konfliktu, ale się
nie udało.
Może nic nie reklamowała?
Masz rację. Za tym musi stać jakiś przekaz. Następnym razem będę o
tym pamiętał.
Jeszcze jeden głos wołający na pustyni. Jezu Chryste... Wzięła
szklaneczkę z drinkiem i przysiadła na stoliku przede mną. Słuchaj,
Richard. Obudziłeś się w koszmarze, który sam pomagałeś stworzyć.
Wracaj do Londynu. Przedmieścia są dla ciebie o wiele za dziwne.
Dlaczego rzuciłeś pracę?
To ona rzuciła mnie. Mówiąc szczerze, zostałem wyla ny.
Wyeliminowany przez rywala, który znal każdą moją sła bostkę.
Jak to?
Ten rywal był moją żoną. W sumie i tak dotarłem do kresu
możliwości.
Z niÄ…?
I z branżą reklamową. Gospodarka toczy się po nie skończonej
równinie, a konsumenci są znudzeni widokiem. Potrzeba czegoś
dziwnego, żeby usiedli z wrażenia.
Dziwnego?
Dziwnego i odrobinę szalonego. Na tym właśnie opierał się mój
pomysł. Mieliśmy nawet takie hasło: Szaleństwo jest złe. Zło jest dobre".
Wypróbowaliśmy je raz, w kampanii nowe go samochodu, ale nie
chwyciło. Nikt go już potem nie lubił.
To strasznie dziwne.
Też tak sobie pomyślałem. Kolejny wielki reklamowy punkt zwrotny,
który donikąd nie prowadził.
Jego czas jeszcze nadejdzie. Odgarnęła włosy z twa rzy, jakby
chciała mi się zaprezentować, usunąć jeszcze jedną zasłonę, która wisiała
pomiędzy nami. Jak dobrze znałeś oj ca?
Niezbyt dobrze. Matka nigdy nie pogodziła się z tym, że ją zostawił.
Przez lata wmawiała mi, że zginął w katastrofie lotniczej. Na urodziny
przychodziły czeki. Utrzymywała, że przybywają z tamtej strony. Dlatego
też przez długi czas uważałem banki za wysunięte placówki nieba.
Dziwne, ale poznałem go lepiej dopiero po jego śmierci.
lestem pewna, że był dobrym człowiekiem.
Był. Oprócz tego, że miał kilka dziwnych pomysłów.
To ciekawe... Popatrzyła na korytarz, który wiódł do sypialni.
Mogę się rozejrzeć? W dzisiejszych czasach rzad ko ma się okazję
zobaczyć, jak mieszkają pacjenci.
Poszedłem za nią do kuchni i w milczeniu obserwowałem, jak
przegląda skromny asortyment ziół i przypraw. Zerwała listek bazylii,
którą kupiłem, i uniosła go do nosa. Była zmęczona, ale starała się trzymać
fason. Wiedziałem, że wspomina starego człowieka, którego życie
próbowała podtrzymać przez kilka godzin. Podążałem za nią, podniecony
jej zapachem, perfumami wytworzonymi przez nią samą z piękna, uporu i
chronicznego zmęczenia.
Więc to tutaj spał? Stanęła w drzwiach sypialni moje go ojca,
pociągając nosem w ciemności, jakby chciała złapać trop. Weszła do
środka i zapaliła lampkę przy łóżku, po czym usiadła na narzucie,
wygładzając zmarszczki na jedwabiu.
Julia?
Tutaj... Skinęła, bym usiadł obok niej. Jak gdyby od ruchowo
rozpięła górny guzik bluzki. Jego głowa leżała na tej poduszce. Sny
starego pilota. Pomyśl o nich, Richardzie. Wszystkie te niekończące się
pasy startowe...
Julio... Usiadłem obok niej i chwyciłem ją w ramiona.
Uświadomiłem sobie, że drży, jakby przeszył ją chłodny po wiew
dobiegający od drzwi nocy, które właśnie się uchyliły. Ta zrozpaczona
kobieta siedziała na łóżku mojego ojca, o krok od uprawiania miłości z
jego synem z powodów, któ re miały wszystko i nic wspólnego z seksem.
Był to rodzaj kurczowej i gwałtownej miłości, której mają szansę doświad
czyć tylko pogrążeni w smutku.
Chwyciła moją rękę i włożyła ją pod swoją bluzkę, przyciskając do
piersi.
Nie musisz mnie lubić.
Julio... Usiłowałem ją uspokoić. Nie tutaj. Chodzmy do mojej
sypialni, dobrze?
Nie. Mówiła beznamiętnym, prawie szorstkim głosem. Tutaj.
Kochanie, spróbuj...
Tutaj! To musi stać się tutaj! Popatrzyła na mnie roz
gorÄ…czkowanym wzrokiem. Nie rozumiesz?
20. Tor wyścigowy
Zostawiłem ją śpiącą w łóżku mojego ojca. Było jeszcze ciemno, kiedy
obudziłem się o czwartej rano, zaniepokojony dziwnymi konturami
materaca, wąskim wgłębieniem po biodrach i ramionach staruszka, i o
wiele bardziej niepokojącym odciskiem jego umysłu. Julia leżała obok
mnie. Kiedy usiadłem, odwróciła się i umościła w zarysie ciała starego
pilota. Przeżycia ostatniej dziwnej nocy musiały ją wyczerpać. Po
gwałtownym akcie miłosnym nastąpiły niespokojne sny. Pochwyciła mnie,
jakbym był demonem przysłanym przez ojca zza grobu. Seks ze mną był
po części aktem pokuty, a po części ekspiacją, zadośćuczynieniem.
Siedziałem na łóżku, głaszcząc jej ciemne włosy, i ściskałem ją za rękę,
mając nadzieję przekazać jej trochę uczucia, jakie do niej żywiłem.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]