
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Ann Charlton Mąż pani dyrektor
- Ann Rule Everything_She_Ever_Wanted
- Cartland Barbara Pustynne namiętności
- Krentz Jayne Ann Damy i awanturnicy 02 Poszukiwacz skarbow
- Krentz Jayne Ann Książę ciemności
- Krentz Jayne Ann Ukryte talenty
- Harrison Harry Planeta Smierci, tom 1
- Bielajew Aleksander Wyspa zaginionych okrć™tów
- Tadeusz Boy śąeleśÂ„ski SśÂ‚ówka
- 23418727 Carl Gustav Jung The Psychological Types
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
siebie. Zobaczymy siÄ™ po twoim powrocie do Avalon.
Webster odłożył słuchawkę i popatrzył na Traska.
- No? - przynaglił go Trask.
- Nie rozumiem. - Webster zmarszczył czoło. - To nie ma sensu. Powiedziała, że jej
przewodnikiem duchowym jest Dylan Fenn.
- Cholera! - Trask chwycił za słuchawkę.
To jest bardzo ekscytujące, moja droga. - Oczy Harriet lśniły entuzjazmem, gdy szły
przez zastawione towarami zaplecze. - Ale czy mogłabyś mi wyjaśnić, dlaczego mamy się
wykradać z twojego sklepu tylnymi drzwiami.
- Bo jeśli wyjdziemy frontowymi, to Dylan nas zobaczy. Musiałybyśmy przejść obok
jego księgarni, żeby dostać się na parking.
- Pomyśli, że idziemy na herbatę.
268
- Nie. Jedyny lokal przy placu jest zamknięty.
Instynkt, który kazał jej uciekać, był zbyt silny, by mogła go zignorować. Zważywszy
zaś na ostatnie wydarzenia, uznała, że lepiej słuchać głosu instynktu.
- Jeśli uważasz, że to jest sprawa dla policji, to czemu do nich nie zadzwonisz?
- Problem w tym, że jeszcze nie wiem, czy to jest sprawa dla policji. - Aleksa
przesuwała się między greckimi postumentami ku tylnym drzwiom. - Zresztą szeryf Strood
uważa, że jestem rozchwiana emocjonalnie. Jeśli zadzwonię do niego z oskarżeniami, ale bez
dowodów, dojdzie do wniosku, że mój stan się pogorszył. On już zamknął tę sprawę.
- Czy spodziewasz się znalezć w tej książce dowód jakichś niecnych czynów tego
Dylana Fenna?
- To możliwe. Tymczasem wiem na pewno tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, Joanna
czuła, że musi ukryć swój dziennik. Po drugie, Dylan nie ma dzisiaj bransolety instytutu,
chociaż normalnie nigdy jej nie zdejmuje.
- A to znaczy, że...?
- %7łe może być człowiekiem, którego Trask próbował zatrzymać wczoraj wieczorem w
gabinecie Fostera Radstone a.
- To jest bardzo skomplikowane, moja droga.
- Owszem. Dlatego chcę iść gdzieś, gdzie będę mogła spokojnie przestudiować ten
dziennik, nie obawiając się, że Dylan mnie na tym nakryje.
- Czy nie powinnaś zamknąć sklepu od frontu? - spytała Harriet.
- Nie. Jeśli Dylan znowu przyjdzie i zobaczy, że jest zamknięte, chociaż wszystkie
światła się palą, może nabrać podejrzeń. A tak po prostu pomyśli, że poszłam wyrzucić
śmiecie albo coś podobnego.
- Skoro tak mówisz. - Gdy Aleksa sięgała do klamki, Harriet rozejrzała się po
zapleczu. Zmarszczyła nos, dyskretnie wyrażając tym obrzydzenie. - Prawdę mówiąc, nie
widzę potrzeby zamykania na klucz tego towaru. Kto by tutaj coś ukradł?
Aleksa spiorunowała ją wzrokiem.
- Siedz cicho, Mac. Jestem na to skazana wyłącznie przez ciebie.
- Och, nie obrażaj się, moja droga. Przecież pracujesz tu tylko tymczasowo. Poza tym
zgodziłyśmy się zapomnieć o przeszłości.
Aleksa energicznie otworzyła drzwi.
269
- Wcale nie zgodziłyśmy się... - Zrobiła krok na zewnątrz i znieruchomiała. - A niech
to cholera.
Przed drzwiami stał Dylan. W ręce trzymał pistolet, a na twarzy miał smutny uśmiech.
ZerknÄ…Å‚ na dziennik trzymany przez AleksÄ™.
- Widzę, że go znalazłaś. Właśnie się zastanawiałem, co Joanna z nim zrobiła.
Zawrzała gniewem, którego siła przytłumiła nawet strach.
- O co w tym wszystkim chodzi, Dylan?
- O ofiarę, Alekso. Bardzo ciężko pracowałem, ale ty to zniszczyłaś. Obawiam się, że
teraz tylko ofiara może uspokoić rozszalałe wiry.
- Ja wszystko zniszczyłam? Zwariowałeś?
W oczach Dylana zabłysła furia.
- Joanna i Radstone powinni już być zimni, tak samo jak Guthrie. Wtedy wiry
odzyskałyby równowagę. Pokój i harmonia znów zapanowałyby w Avalon. Ale przez ciebie i
Traska wciąż występują zakłócenia w przepływie energii.
Harriet wydęła wargi.
- Co to za gadanie o ofierze, młody człowieku?
Aleksa mocniej zacisnęła dłoń na dzienniku.
- Nie rozumiesz, Mac? Ten czubek myśli, że jest ofiarą wirów. Poświęcił się dla nich,
ale spieprzył to, co miał zrobić. Wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, niż zaplanował.
- Nie, Alekso. - Ruchem uzbrojonej dłoni Dylan nakazał im cofnąć się na zaplecze
sklepu. - Nie rozumiesz - powiedział, wchodząc tam za nimi. - To ty masz być ofiarą. Twoja
śmierć uspokoi wiry. Niestety, obawiam się, że twoja przyjaciółka również będzie musiała
umrzeć. Przepraszam panią. Tak się fatalnie złożyło.
Nie odbiera ani telefonu w sklepie, ani komórki. - Trask odłożył słuchawkę.
- Spokojnie - powiedział Webster. - Może ma klienta i jest zajęta. A może na chwilę
wyszła.
- Nie podoba mi się to. - Trask wziął klucze i podszedł do drzwi. - Jadę na Avalon
Plaza. Chce mi pan towarzyszyć?
- Tak. - Webster wyszedł za nim na korytarz. - Po drodze może mi pan wyjaśnić, co tu
siÄ™ dzieje.
270
- Najpierw muszę panu zadać pytanie. - Trask szybko skręcił na schody. - Jak długo
Dylan jest zwiÄ…zany z instytutem?
- Od samego początku. - Webster podążał za nim po schodach. - Przyszedł do pracy,
kiedy otwierałem instytut.
- Wiedziałem - stwierdził Trask. - Zawsze to wiedziałem. Powinienem był się
domyślić znacznie wcześniej.
- Czy to ma znaczyć, że uważa pan Dylana za mordercę?
- Tak. W dodatku jest teraz zdesperowany. Na pewno szuka winnego. - Trask
zeskoczył z ostatniego stopnia i puścił się biegiem..
Webster, sapiąc, pognał za nim.
- Myśli pan, że coś grozi Aleksie?
- Dylan ma księgarnię dwa pawilony od Elegant Relic, a ja nie mogę się do niej
dodzwonić. Co pan o tym sądzi?
- Mogą być kłopoty - mruknął Webster.
Powinnam była odebrać telefon - powiedziała Aleksa. - Ktoś może się zaniepokoić,
dlaczego tego nie zrobiłam.
- Nieprawdopodobne - odparł Dylan. - Ten, kto dzwonił, pomyśli, że wyszłaś do
toalety.
Telefonował Trask. Była tego pewna. A może tylko z rozpaczy snuła fantazje o
ocaleniu?
Wyobraziła sobie, jak Trask wskakuje do dżipa i jedzie na Avalon Plaza, żeby
sprawdzić, co się stało. Może powinna była zwracać więcej uwagi na teorie Webstera Bella o
projekcji pozytywnych wyobrażeń.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]