
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Borowski Tadeusz WybĂłr opowiadaĹ_
- Niwinski Tadeusz Ty
- Kroniki Brata Cadfaela 13 Róśźa w dani Peters Ellis
- A titokzatos
- Czarny potok Leopold BUCZKOWSKI
- śÂšw. Tomasz z Akwinu 14. Suma Teologiczna Tom XIV
- The Art of Speaking and Writing an English Language
- Hart Jessica Na etacie zony
- Carol Higgins Clark Quattro Diamanti Per Un Delitto
- Dick Philip K. Druciarz Galaktyki
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Choć porządek stary pęka, Chodz przywilej kurii trząsł, On o mandat się nie lęka
Klucz pancernych dzierżąc kas! Wśród wyborczych mętnych fal Sam Kowalski prowadzi
bal!
236 PIEZC O DWÓCH IGNACACH
Tempo polki Dwóch Ignaców historycznych Nasz Krakowek pieści, Obrońców polskiego
ludu Od siedmiu boleści!
Jeden L u d chce oswobodzić Przez cesarskie ciÄ™cie, Drugi NARÓD wciąż ma w ustach
( Naród jego w pięcie) .
Dziś się waży, kto powiedzie Polskę ku przyszłości, Na Wesołej w ferbla grają Dziś
o nasze kości!
Jeden Ignąc gębą miele, Aż pękają mury, Przyrządza z gruszek na wierzbie Smaczne
konfitury.
On p o d W i e d n i e m nas zasłaniał Przed burżujskim brzuszkiem On Sobieskim
naszym dzisiaj ( A Haecker Koszczuszkiem! ) .
O drugim Ignacu gadać Pustą czasu stratą, Czyż to nie dość, że jest polskim Szczerym
demokratÄ… ?
Czym zostanie, dziś rozstrzyga Się losów trafunkiem, Czy kołtunów deputatem Czy
zwykłym kołtunkiem. . .
Każda partia swego wspiera Wszak w tym święta racja, Zatem prawnie dozwolona
Kwitnie agitacja!
Pan dyrektor instytucji Woznych swych zgromadza I tłomaczy, że od Boga Idzie wszelka
władza.
237 Kanalarzy sam prezydent
Uprzejmie zachęca, By raczyli głos swój cenny Dać na Petelenza.
Nieboszczyków dziś do urny Ciągnie szereg długi, Jak Piotrowin dać świadectwo Prawdy
i zasługi.
Nieboszczyków narodowych I w sokolim stroju Ze czcią wita pan komisarz, Prosi
do pokoju.
Lecz nieboszczyk socjalista Budzi okrzyk zgrozy, Kropią go święconą wodą I wiodą
do kozy!
Aatwo zgadnąć, jakie były Hecy tej wyniki, Przepadł Ignac, co miał żywych, Górą nieboszczyki.
Tak dziś poległ samozwańczy Naczelnik Polaków, Znaj, Ignacu, że GAOS zmarłych Szanuje
nasz Kraków!
238 W ZAKLTY DUCHA ZWIAT. . .
Powiedz, Kasieńko, gdzie pędzisz tak bez tchu? Spieszę w czarowne kraje,
Znione od wielu lat, W mistyczne święte gaje, W zaklęty DUCHA świat!
Powiedz, Kasieńko, skąd wzięłaś taki strój? Wszak niezdatny on przecie Do nadpowietrznych
jazd, Nikt w zimowym żakiecie Nie wzbił się w MROKI GWIAZD. . .
Jeszcze za ciężko, Kasiu, dla skrzydeł twych! Ja znam prawa mistyki, Więc mnie posłuchać
chciej, Zdejmij, Kasiu, buciki, Zaraz ci będzie lżej. . .
Nie chcą cię, Kasiu, wpuścić do świętych wrót! Tam chcą samej Kasieńki, Nie chcą
tych ziemskich szmat, Zdejmij, Kasiu, sukienki TyÅ› siostra, a jam brat. . .
Ciesz się, Kasieńku, już tylko kilka chwil. . . Wstrzymaj się jeszcze troszkę U tych
promiennych bram: Zdejm choć jedną pończoszkę Drugą ja zdejmę sam. . .
Z ramion koszulka spłynęła Kasi już. . . I gdy w szlachetnej dumie Weszła w marzony
próg, Ujrzała się w kostiumie, W jakim ją stworzył Bóg. . .
Wziął ją w ramiona bardzo płomienny duch I nauczył Kasieńkę W kwiecie jej młodych
lat, Jak przez Tworzenia mękę Wchodzi się w czarów świat. . .
239 TRUDNO INACZEJ. . .
IMPRESJA Urodziłam się z ojca i matki
W cichej sypialni, Fakt, jak państwo widzicie, nierzadki
Trudno banalniej. . . Jak odbywa się to przejście łzawe,
Każdy odgadnie, Pan %7łeromski opisał tę sprawę
Bardzo dokładnie. Zrazu jęłam oddychać forsownie
Mą piersią własną, Choć zdziwiona byłam niewymownie,
Skąd jest tak jasno? . . . Jakaś pani woła na drugą:
Dawajże sznurka! Oglądała mnie potem dość długo
I rzekła: córka . Miałam cienkie rączyny i nóżki,
Ciałko różowe, Zawinięto mnie mocno w pieluszki
Po samą głowę. Co chwileczkę potrzeba je było
Zmieniać na inne, Ale znowu to samo robiło
Dziecię niewinne. Wyciągałam rączęta do góry,
Gdy chciałam piersi Dawniej ludzie mniej mieli kultury,
Lecz byli szczersi. Rosłam sobie powoli i skromnie
Po centymetrze, Psułam wszystko, co było koło mnie
Nawet powietrze. . . Darłam się jak licho opętane
Oto i wszystko; Kto by myślał, że kiedyś zostanę
TakÄ… artystkÄ…. . .
240 TRYUMFY NADPOWIETRZNE PANA RAJCHMANA
Wielka feeria awiatyczno- wokalna na jeden głos, z towarzyszeniem kilku aeroplanów.
Nuta: Cake- walk
( 1. melodia) Zasnęła Filharmonia, Skończyła się agonia,
Już pana Rajchmana Gwiazda pogrzebana! Gwiazda tak pełna blasku Zaryła brzuchem w
piasku,
Warszawo, Płacz krwawo Nad minioną sławą!
( 2. melodia) Przepadły śliczne Rauty mistyczne, Już diabli wzięli Panią Toselli,
Z cygana Riga Została figa, Wszystkie te cuda Prysły jak złuda! . . .
( 1. melodia) Warszawa jak wymarła Wzdycha z całego gardła:
Ach panie Rajchmanie, Cóż się ze mną stanie! Od czasu, jak cię nie ma, Nikt tutaj
nie wytrzyma,
Kto może, Nieboże, Ucieka za morze. . .
( 2. melodia) I prasa cała Chodzi ospała,
241 Katastrof szereg:
Skonał Kurierek , W redakcji Zwiata Nikt nie zamiata, Biedny reporter Nie
wie, co porter. . .
( Trio) Naraz z dalekiej strony
Przybiega wieść: W niebieskie ktoś regiony
Zdołał się wznieść I nad wszelakim krajem Kursuje jak tramwajem, A wszędzie lud zdumiony
Woła: Cześć mu, cześć! Z dołu go wszystko śledzi,
Gdzie pędzi, gdzie? On ostro w siodle siedzi,
Nie zadrży, nie! Naraz zawrócił w prawo I nad samą Warszawą Spokojnym ruchem skrzydeł
Z wolna spuszcza się. . . ( 2. melodia) Wszczyna się wrzawa, Pędzi Warszawa Lud
cały wyległ Jak główki szpilek, Młodzieńce, dziewki, Całe Nalewki, To dżywne jazdy
Gewidział hast dy?
( 1. melodia) I w oczach rzeszy tłumnej Wysiada jezdziec dumny,
Co w górze Na chmurze Wędrował w lazurze. . . Lecz postać ta nadobna Audząco wszak
podobna
Do pana
242 Rajchmana
Wprost jak wykapana! ! . . . ? ? ( 2. melodia) Ludu Warszawy, Syt nowej sławy,
Niosę me blizny W służbę ojczyzny: Powietrzne statki Wiozę na ratki Co gdy raz wzlata,
Leczi trzi lata. . .
A gdyby Wrighta Spotkała plajta, Komu ochota, Mam i Bleriota, Rzecz wszystkim znana,
%7Å‚em druh Farmana, Wszystkie te ludzie SÄ… w mojej budzie
Za kilka rubli, Jak stado wróbli, Heca nad hecą! Zaraz tu wzlecą! A potem który (
PrzedpÅ‚ata z góry) , Gdy uda mu siÄ™, Wzleci w « Momusie » !
Cała muzyka Nie warta prztyka To wszystko farsa, Ja wracam z Marsa, Człowiek się
przecie Otarł po świecie, Wszystkie Wagnery To humbug szczery. . .
( 1. melodia) Więc dalej do przedpłaty, Aeroplan na raty,
Powyżej Tuzina Rabat się zaczyna
243 Kto tylko siÄ™ poczuwa
Do czegoś, ten dziś fruwa; Fruwanie Rzecz główna, Reszta wszystko głupstwa. . .
( 2. melodia) I miasto całe, Jak oszalałe Nową wielkością, Niesie z radością Wszystko,
do gatek, Za jeden statek; Zastawia skórę, By frunąć w górę. . .
Najpierwsza wzlata Redakcja Zwiata , Pan Krzywoszewski Ma w oczach Å‚ezki, Pruje
powietrze, Choć coraz bledsze Są jego lica Biedna ulica. . .
W powietrzu szczerem Wolff z Gebethnerem Istna sielanka! Już od poranka Wśród atmosfery
Oba Kempnery, Wszystko tak fruwa: A Rajchman czuwa. . .
( 1. melodia) I jak z jednego gardła, Hosanna się wydarła,
Lud cały, Zdębiały, Wznosi okrzyk chwały: Niech nas ten tryumfator, Pan Rajchman,
awiator
Skrzydlaty, W zaświaty Prowadzi n a r a t y! !
244 POBUDKA GRUNWALDZKA
[ Pobierz całość w formacie PDF ]