
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Dzieci cienie. Wśród ukrytych, wśród oszustów Haddix Margaret Peterson
- Sara Shepard Pretty Little Liars 13 Skruszone
- LP. X XII. Gall Anonim Kronika polska
- Carla Neggers Nocna straśź
- 467. Harlequin Romance Gordon Lucy Nie gas slonca
- Zbirke in Zborniki Eno si zapojmo
- Clancy Thomas Leo (Tom) 5 Zwiadowcy 3 Walka KośÂ‚owa
- The Billionaire's Baby 4 New Beginnings Helen Cooper
- Ambrose Stephen E. Most Pegasus
- Tronstad Janet W poszukiwaniu miśÂ‚ośÂ›ci
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Will Warden trzymał je, pokazując w wymownym milczeniu długie dłuto i
zakrzywiony młotek. - A podokiennik pod włazem zerwał się na jednym końcu z gwozdzi i
zwisa w dół. Na pewno usiadł na nim, żeby wyłamać okiennice i dostać się do wełny. Rok
temu, kiedy strzyża była w środku, złodzieje weszli i ukradli parę bali. Stary William Hynde o
mało się nie wściekł. Chodz i zobacz, panie mój.
Cadfael szedł za nimi powoli, zamyślony, kiedy obchodzili wielki skład od tyłu, gdzie
okiennice włazu wciąż były solidnie zamocowane, chociaż tęga belka pod nimi zwisała
pionowo ze ściany, a w miejscach, gdzie została wyrwana z mocujących ją gwozdzi, drewno
było spróchniałe i ustępowało przy dotknięciu.
Zerwało się pod jego ciężarem - powiedział stróż, zerkając w górę. - To jego upadek
słyszał pies. A te narzędzia spadły z nim razem, ale nie miał czasu ich podnieść, bo gdyby
zwlekał chwilę, już byśmy go mieli. Ale to dobry dowód, że chciał się włamać i kraść. A
najlepsze jest - mówił stróż, kręcąc głową nad głupotą złodzieja - że gdyby się przedostał
przez ten właz, nie wyniósłby żadnej wełny.
Nie? - spytał szybko Hugo, spoglądając na tamtego z zaskoczeniem. - Czemu? Co by
go powstrzymało?
Tam są drugie zamknięte drzwi, panie mój, między nim a tym, po co przyszedł.
Możesz nie wiedzieć o tym, bo i skąd. Pisarz Williama Hynde a miał w tym pokoiku na górze
swój kantor, dopóki tamci złodzieje nie włamali się tamtędy. Wtedy jeszcze handlarz wełną
kupował tutaj towar, żeby go wywiezć za morze, ale stary Hynde uznał, że lepiej będzie
zaprosić go do domu i zyskać na tym. A kiedy przeniósł wszystkie interesy, stary kantor był
niepotrzebny. Kazał zamknąć i zaryglować drzwi przed złodziejami. Gdyby ten łajdak tam
wszedł, nic by mu z tego nie przyszło.
Hugo patrzył i zastanawiał się, i gryzł wargę z powątpiewaniem.
Ten łajdak, mój przyjacielu, sam był z wełnianej branży i znał to miejsce bardzo
dobrze. Zabierał stąd wełnę dla Vestie - rów i nieraz tu wchodził i wychodził. Jak mógłby nie
wiedzieć o zamkniętym kantorze? A mój zastępca kazał otworzyć górę dwa dni temu i
widział piętro pełne bel aż do samych schodów. Jeśli tam są drzwi, to przywalone wełną.
Tak jest, panie mój. Czemu nie? Chyba żywa dusza nie przeszła przez te drzwi, od
kiedy je zamknięto. Tam nic nie ma.
Teraz nie ma , pomyślał Cadfael. Może jednak było tam coś - ktoś! - nie dawniej
niż wczoraj? Zdaje się, że Bertred tak myślał, chociaż mógł się oczywiście mylić. Musiał
wiedzieć o tym opuszczonym pokoju, mógł pomyśleć, że warto sprawdzić na wszelki
wypadek, bez specjalnego powodu. Jeśli tak, drogo go to kosztowało. Wszystkie te marzenia
o poprawie fortuny, o rycerskim przyjściu na pomoc, o skorzystaniu z kobiecej wdzięczności,
o postępowaniu krok po kroku z ujmującą troską, wszystko to zdruzgotane, porwane z prądem
Sevem. Czy naprawdę wiedział coś, o czym nie miał pojęcia nikt inny, czy tylko mówił o tym
ukrytym pokoju jako o możliwości?
Will - rzekł Hugo - poślij kogoś do domu Hynde a poproś go, albo jego syna, żeby tu
zszedł i przyniósł klucze. Wszystkie klucze! Czas, bym sam się rozejrzał. Powinienem to
zrobić wcześniej.
To jednak nie William Hynde ani jego syn Wiwian schodził w dół z sierżantem po
jakichś dziesięciu lub piętnastu minutach oczekiwania. Był to któryś z zaufanych sług,
odziany w samodział i skórę, wysoki, z zuchwałą twarzą, muskularny chłop po trzydziestce z
krótko przystrzyżoną brodą okalającą szerokie usta i wystający podbródek, noszący się z
wyszukaną elegancją jakiegoś normańskiego panicza, choć budowę miał saksońską, a włosy
jasnorude. Skłonił się grzecznie przed Hugonem i wyprostował, żeby się z nim zmierzyć
wzrokiem. Oczy miał jasne jak lód z połyskującym w nich nordyckim odcieniem błękitu.
Panie mój, moja pani przysyła ci to i poleca moje usługi.
Miał w ręku pokazny pęk kluczy na wielkim pierścieniu. Mówił głośno, z zuchwałą
nutą w głosie, chociaż zachowywał się grzecznie. - Mój pan jest od wczoraj przy swoich
stadach w Forton, a młody pan wyjechał tam dziś do pomocy, ale wróci jutro, gdybyś go
potrzebował. Zechciej mną rozporządzać. Jestem do usług.
Widziałem cię w mieście - powiedział Hugo, przyglądając mu się z niedbałym
zainteresowaniem. - Jesteś więc w służbie Hynde a. Jak cię zwą?
Gunnar, panie mój.
I powierza ci swoje klucze. Cóż, Gunnarze, otwórz nam te drzwi. Chcę zobaczyć, co
jest w środku. - A gdy tamten odwrócił się ochoczo, dodał: - Kiedy spodziewacie się
przybycia barki, skoro pan Hynde znajduje czas, by jechać osobiście do stada?
Przed końcem miesiąca, panie mój, ale kupiec daje znać z Worcester. Wiozą strzyżę
wodą do Bristolu, a stamtąd lądem do Southampton na statek, bo to skraca długą drogę
dookoła. Mówią, że to trudna przeprawa, dookoła południowozachodniego krańca wyspy. -
Rozprawiając tak, zdejmował dwie masywne kłódki z rygla na drzwiach składu i otwierał
szeroko oba ich skrzydła, by wpuścić światło na pozamiataną, nieco podniesioną podłogę z
desek, na której składowano wełnę niższej jakości. Ten poziom był teraz pusty. Po lewej
stronie za drzwiami drabiniaste schody prowadziły przez szeroką, otwartą klapę na piętro.
Jesteś dobrze poinformowany o interesach pana Hyn - de a, Gunnarze - zauważył
uprzejmie Hugo, przekraczając próg.
Ufa mi. Raz odbyłem podróż barką do Bristolu, kiedy mieli rannego i brakowało im
ludzi. Zechcesz wejść na górę, panie? Czy mogę poprowadzić?
Cadfael pomyślał, że ten Gunnar to bardzo pewna siebie wymowna osobistość, wzór
inteligentnego i zaufanego sługi domu handlowego, dającego sobie radę w podróży i
[ Pobierz całość w formacie PDF ]