
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- GR895. DUO Orwig Sara Dar serca
- 66 Ĺťycie jak teatr Craven Sara
- 255. Orwig Sara WybĂłr Falcona
- Kroniki Brata Cadfaela 13 Róşa w dani Peters Ellis
- Ashley Brooke [Beautiful Liars 01] Submission (pdf)
- Lovelace Merline Francuskie rozkosze
- John Brunner Jagged Orbit
- 247. Mortimer Carole Angielska narzeczona
- Flanagan John Zwiadowcy 01 Ruiny Gorlanu
- jas
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
ekranem i puste kubki po kawie. Pluszowy Elmo z Ulicy Sezamkowej siedział na półce za
biurkiem. Hanna zauważyła też zdjęcie, na którym Sean ściskał dłoń gubernatora Pensylwanii.
Pracujesz tu? zapytała zdezorientowana Hanna.
Pomagam tacie w weekendy. Sean ułożył kilka dokumentów. Teraz mamy mnóstwo
pacjentów. Z powodu cięć budżetowych kilka szpitali w okolicy zamknęło oddziały leczenia
poparzeń. Westchnął ciężko i spojrzał na Hannę. Co u Mike a?
Hanna zamarła.
Hm, wszystko w porzÄ…dku.
Gdy Sean wypowiedział imię Mike a, poczuła dreszcze na plecach. Jej chłopak nie
wiedział, że tu przyjechała. Nigdy by nie zrozumiał, dlaczego zapragnęła znowu wykonywać
pracę, której tak nienawidziła. Opowiedziała mu o tym miejscu same odrażające historie, co
jedną to gorszą. Dziś powiedziała, że idzie do fryzjera, żeby wybrać fryzurę na bal maturalny, ale
gdyby Mike zadzwonił do salonu piękności Fermata, przyłapałby ją na kłamstwie.
To dobrze. Sean się uśmiechnął. Naprawdę chcesz do nas wrócić?
Hanna nie potrafiła spojrzeć mu prosto w oczy.
Mam wyrzuty sumienia, bo ostatnim razem zrezygnowałam z wolontariatu przed
ustalonym terminem skłamała. Po wszystkim, co mi się przydarzyło, poczułam potrzebę, by
pomagać innym.
Sean uniósł brew.
Wydawało mi się, że nienawidzisz tego miejsca.
Hanna złożyła dłonie, starając się zachowywać z powagą i godnością.
Zmieniłam się. Teraz wolontariat wiele dla mnie znaczy. Trafił tutaj mój kolega
poznany w czasie tego nieszczęsnego rejsu. Graham Pratt.
Sean odchylił się na oparcie krzesła.
Tak, przyjęliśmy Grahama kilka dni temu. Zrobił zatroskaną minę i pokręcił głową.
Ten rejs zamienił się w prawdziwy koszmar. Słyszałem o tym, co wam się przytrafiło na tratwie
ratunkowej. Niektórzy twierdzili, że postanowiłyście popełnić zbiorowe samobójstwo.
Hanna nie zamierzała tego nawet dementować.
Tak się bałam w czasie ewakuacji... i potem, kiedy znalazłyśmy się same na pełnym
morzu. Gdy wydawało mi się, że tonę, doświadczyłam prawdziwej epifanii. %7łycie trwa tak
krótko, nie wolno marnować czasu na bzdury. Dlatego chciałam was prosić o jeszcze jedną
szansÄ™.
Sean zabębnił w blat biurka ołówkiem zakończonym gumką.
Tata się zgodził, ale pod warunkiem że będziesz ciężko pracowała.
Oczywiście!
To świetnie. Sean wyciągnął rękę do Hanny, a ona ją uścisnęła. Nagle Sean spojrzał
na nią z grobową miną. Nigdy ci nie powiedziałem, jak bardzo ci współczuję z powodu tej całej
historii z Ali.
Och, mhm, dzięki.
Nawet sobie nie wyobrażam, jak się musisz czuć powiedział ze współczuciem Sean.
Oczy Hanny wypełniły się łzami. Co innego, kiedy pocieszali ją przyjaciele, rodzice, a
nawet zupełnie obce osoby, ale kiedy Sean wyraził swoje współczucie, wydało jej się to zarazem
dziwne i bardzo poruszajÄ…ce.
Dzięki powiedziała cicho.
Sean wstał, podszedł do niej i przytulił ją. Pachniał cynamonem, dezodorantem i
potpourri, przyjemnym, kojącym zapachem, którego jego mama używała w całym domu. Nagle
wszystkie złe emocje Hanny gdzieś się ulotniły.
Z jego biura poszła do pokoju pielęgniarek. Zdjęła sukienkę z nadrukiem od Rachel Zoe i
baleriny z wężowej skóry i włożyła ohydny, za duży kitel śmierdzący wymiocinami. Wróciła do
biura Seana.
Panno Marin? Zza rogu wyłoniła się kobieta w różowym kitlu. Mam na imię Kelly,
jestem jedną z naczelnych pielęgniarek. Razem ustalimy, czym się pani zajmie.
Kelly to jedna z naszych najlepszych pracownic powiedział z dumą Sean.
Co mam robić? zapytała Hanna, jakby rwała się do pracy.
Zajmiesz się wynoszeniem nocników? zapytała Kelly.
Hannie na samą myśl o nocnikach zrobiło się niedobrze, ale w obecności Seana nie mogła
przecież odmówić.
Oczywiście.
No to do roboty! Kelly uniosła w górę zaciśniętą pięść. Pokażę ci, jak to się robi.
Kelly pomogła jej opróżnić pierwszy nocnik. Hanna niosła naczynie pełne moczu przez
korytarz, kiedy minął ją pielęgniarz. Mimowolnie mu się przyjrzała. Był wysoki, świetnie
zbudowany i bardzo przystojny. Miał ogoloną głowę i piękne, niebieskie oczy.
Cześć powiedział do Hanny, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w jej piersi.
Cz-cześć wyjąkała Hanna, podążając za spojrzeniem pielęgniarza.
Wcale nie gapił się na jej biust, tylko na nocnik. Mocz kołysał się i rozpryskiwał prosto
na kitel Hanny. Pisnęła i prawie upuściła nocnik na podłogę. Kelly zachichotała.
Jeff na wszystkich robi ogromne wrażenie.
Przeszły do następnej sali. Rzeczywiście w szpitalu zajęte były wszystkie łóżka, nawet te
na korytarzach. W każdej sali leżało po trzech pacjentów. Jedno łóżko stało nawet w poczekalni.
Czy to zgodne z przepisami? zapytała Hanna, nieomal wpadając na biurko z
komputerem.
Kelly wzruszyła ramionami.
Póki nie skończy się budowa nowego skrzydła, musimy improwizować.
Pokazała jej gestem, że idzie zapalić, i powiedziała, że za chwilę wróci. Hanna poszła do
magazynu po czysty nocnik. Kątem oka zauważyła, że w recepcji nikogo nie ma. Stały tam tylko
puste krzesła.
Na palcach podeszła do biurka i spojrzała na ekran komputera. Widniała na nim lista
pacjentów kliniki z numerami sal. Bingo. Przesunęła listę w dół i znalazła na niej nazwisko
GRAHAM PRATT. Leżał w sali 142, na końcu korytarza.
Odeszła od biurka dokładnie w tej samej chwili, kiedy Kelly wyłoniła się zza rogu,
spowita zapachem dymu papierosowego.
No dobra, kochanie. Czas na mycie podłóg!
Hanna wlała detergent do wiadra i rozejrzała się na korytarzu. Kiedy mijała kolejne sale,
patrzyła na numery na drzwiach: 132... 134... 138... Wreszcie stanęła przed salą numer 142.
Właściwie nie była to typowa sala, tylko wydzielona parawanem przestrzeń w rogu korytarza.
Wstrzymała oddech i zajrzała do środka. Na łóżku leżał chłopak z zabandażowaną głową
i szyją. Miał zamknięte oczy i podpiętą kroplówkę, z jego ust wystawały jakieś rurki. Słychać
było miarowe pikanie stojących wokół łóżka maszyn. Hannę przeszył zimny dreszcz.
Zrozumiała, jak niebezpieczne konsekwencje mogą mieć intrygi A. Hanna chyba westchnęła
głośno, bo nagle poczuła na ramieniu dłoń Kelly.
To twój przyjaciel? Słyszałam, jak opowiadałaś o nim Seanowi.
Hanna wpatrywała się w światełka migotające na ekranie monitorów.
T-tak. %7łałowała, że musi skłamać. Jak on się czuje?
Kelly skrzywiła się.
Tak sobie.
Powiedział coś?
Kelly wzruszyła ramionami.
Nie. A dlaczego pytasz?
Przez ułamek sekundy przyglądała się Hannie podejrzliwie.
Mogę cię prosić o przysługę? zapytała Hanna niewinnym głosem. Gdyby się obudził
pod moją nieobecność, możesz do mnie zadzwonić? Mam mu coś ważnego do powiedzenia.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]