
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Sara Shepard Pretty Little Liars 13 Skruszone
- 66 Ĺťycie jak teatr Craven Sara
- Dynastia Falconów 02 Gordon Lucy Œwiatła Paryża
- Jade Phoenix Falcon Guard
- GR895. DUO Orwig Sara Dar serca
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- Fred Saberhagen Vlad Tepes 03 Vlad Tapes
- Zbirke in Zborniki Eno si zapojmo
- Bagley Desmond Huragan
- William R. Forstchen Wing Commander 04 Heart of the Tiger
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Coraz rzadziej rozmawiała z Renzim, a Ben nie zadzwonił do niej ani razu.
Siedziała przy biurku, a liczby zamazywały jej się przed oczami.
Znów płaczemy?
Jordan zajrzał do jej pokoju, po czym wszedł i zamknął za sobą drzwi. Była
trochę zawstydzona, \e przyłapał ją w takiej sytuacji, zwłaszcza \e zawsze czuła
do niego niechęć.
Jordan, mam du\o pracy...
Ostatnio zauwa\yłem, \e robisz trzy godziny coś, co dawniej zajmowało
ci najwy\ej jednÄ….
Chcesz, \ebym zrezygnowała z tej posady?
Mój Bo\e, nie! Zresztą ja nie jestem twoim zwierzchnikiem. Chciałem
tylko wiedzieć, czy zdajesz sobie sprawę, jaka z ciebie szczęściara.
Patrzyła na niego, zastanawiając się, o co tym razem mu chodzi, ale nie
odezwała się ani słowem.
Weston zmienił testament.
NaprawdÄ™ mnie to nie interesuje...
A powinno. Przedtem zamierzał zapisać Benowi, tobie i mnie po jednej
trzeciej całego swojego majątku. Ale Ben odmówił współpracy, więc teraz tylko
ty i ja jesteśmy jego spadkobiercami. Będziemy współwłaścicielami Falcon
Enterprises.
Siedziała wstrząśnięta tym, co usłyszała. Nigdy nie przypuszczała, \e jej
ma przypaść połowa majątku Westona.
Czy\by całkowicie wydziedziczył Bena?
Oczywiście. Najpierw zaproponował mu objęcie firmy i zapis jednej
trzeciej majątku. Oczywiście, wtedy dostałby i ciebie.
Jordan, o co ci właściwie chodzi?
Chciałem tylko ci to powiedzieć odparł ze śmiechem. Sam dziwię się,
\e to robię, ale zawsze cię lubiłem.
Wiedziała, \e Jordan kłamie, i nagle uświadomiła sobie, \e gdyby
wyjechała z Benem, ten lizus przejąłby całą firmę. Niewa\ne, jakie kierowały nim
motywy, ale chyba powiedział jej prawdę.
Nie chcę, \ebyś cierpiała, myśląc, \e Benowi na tobie nie zale\ało
dodał Jordan, idąc do drzwi. Resztę sama sobie potrafisz dośpiewać.
Dwa dni pózniej Jennifer poprosiła o tydzień urlopu. W dniu wyjazdu
Jordan znów wstąpił do jej biura. W ręce trzymał cienką teczkę.
Ben zapomniał zabrać ją ze sobą. Są tu jakieś jego papiery. Miałem dać to
mojej sekretarce, \eby mu ją wysłała, ale pomyślałem, \e skoro zamierzasz go
odwiedzić...
Oczywiście, \e ją wezmę.
Mam takie uczucie, jakbyśmy \egnali się na zawsze. Mo\e tak będzie
lepiej dla nas wszystkich.
Uwa\aj, bo mogę wrócić powiedziała, ubawiona jego niespodziewaną
szczerością.
Jordan uśmiechnął się dziwnie i wyszedł bez słowa.
Teraz ju\ będziemy razem powiedział Ben do Renziego, biorąc go na
ręce i wychodząc z sali sądowej.
Chłopiec objął go za szyję i uścisnął.
Wpadniesz kiedyś, \eby nas odwiedzić? spytał Derek, uśmiechając się
do chłopca.
Jasne.
Na dworze Ben postawił małego na ziemi, a ten pobiegł w radosnych
podskokach do samochodu.
Nie mogę uwierzyć, \e udało się wszystko załatwić zauwa\ył Ben.
Przyjmij moje gratulacje rzekł Derek, wyciągając do niego rękę.
Dzięki.
Mimo wszystko uwa\am, \e powinieneś zadzwonić do Jennifer. Niech
decyzja nale\y do niej.
Weston na pewno zatroszczy się o to, \eby miała mnóstwo pracy i często
uczestniczyła w ró\nych imprezach. Nie będzie miała czasu zatęsknić za \yciem
w górach.
Nie byłbym tego taki pewien.
A mo\e zadzwonimy do Jennifer i powiemy jej, \e teraz jesteÅ› moim
tatÄ…?
Ben pomyślał, \e chyba musi upłynąć jeszcze du\o czasu, zanim przestanie
odczuwać dotkliwy ból na sam dzwięk jej imienia. Odło\ył ksią\kę, którą czytał
chłopcu na dobranoc.
Na pewno nie ma jej w domu. Poza tym nie wiem, czy jÄ… to interesuje.
A ja wiem, \e tak. Zadzwoń.
Nie potrafił odmówić chłopcu, czując na sobie spojrzenie jego ciemnych,
ogromnych oczu. Sięgnął po telefon i zadzwonił do domu Westona, gdzie słu\ący
poinformował go, \e Jennifer przeprowadziła się do swojego mieszkania.
Zadzwonił więc tam i usłyszał automat zgłoszeniowy. Bez słowa odło\ył
słuchawkę.
Nie ma jej powiedział, zastanawiając się, czy spotyka się z kimś.
Czytać dalej?
Renzi przysunął się bli\ej i zarzucił mu ręce na szyję.
CieszÄ™ siÄ™, \e jesteÅ› moim tatÄ….
Ja te\ siÄ™ z tego cieszÄ™. Kocham ciÄ™. JesteÅ› najwspanialszym synem na
świecie.
Ja?
Ty.
To teraz mo\esz czytać dalej.
Nie wiedział dokładnie, co czyta, bo myślami był przy Jennifer. Gdzie ona
mo\e być? Umówiła się z kimś czy siedzi po godzinach w pracy? Nie bardzo
wierzył w tę drugą mo\liwość.
Zadzwonił dzwonek u drzwi, a pies poderwał się i warknął.
Le\eć, Fella. Co, u diabła? Wstał, patrząc na zegarek. Było ju\ wpół do
ósmej. Zaraz wrócę powiedział, idąc do drzwi.
ROZDZIAA JEDENASTY
Za drzwiami stał Zeb, cały umazany błotem.
Mamy problem. Wszystko przez te deszcze. Potok podmył tamę i ziemia
mo\e się osunąć.
Cholera. Zaraz tam jadę. Muszę tylko iść po panią Morgenson, \eby
została z Renzim.
Ja pójdę. Mo\e trochę potrwać, zanim wrócimy. Jutro znów ma padać.
Ben skinął głową i zamknął za nim drzwi.
Renzi, będę musiał wyjść zawołał, a chłopiec przybiegł i patrzył, jak
ojciec wkłada wysokie buty.
Czy pani Morgenson będzie ze mną?
Tak.
A mogę spać w twoim łó\ku?
Dobrze, ale kiedy powie ci, \e masz zgasić światło, to będziesz
posłuszny, dobrze?
Oj, tatusiu!
No chodz, pocałuj mnie na dobranoc.
Mały skoczył na niego, o mało go nie przewracając.
Tatusiu, dlaczego nie zadzwonisz do Jennifer, \eby tu przyjechała, a
potem mógłbyś się z nią o\enić?
Pytanie padło nagle i Ben poczuł ostrze bólu wbijające się w serce.
Kiedyś mo\e ją tu zaprosimy, ale teraz ja sam muszę przyzwyczaić się do
bycia ojcem, rozumiesz?
[ Pobierz całość w formacie PDF ]