
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 2002 03. Świąteczne podarunki 2. Greene Jennifer Dzieci szczęścia Gwiazdkowy Dom
- GR811 DUO Allison Margaret Upragniony pocalunek1
- Courths Mahler Jadwiga Dzieci szczęścia
- D. Virtue Dzieci Indygo. Opieka i Wsparcie
- 117. O'Neill Margaret Ĺťona dla szefa
- 342. Mayo Margaret PowrĂłt do Hiszpanii
- Kroniki Brata Cadfaela 13 Róşa w dani Peters Ellis
- Meredith Amy Dotyk Ciemności 01 Cienie
- Cartland Barbara Najpić™kniejsze miśÂ‚ośÂ›ci 160 Lucyfer i aniośÂ‚
- Lorraine Kennedy Song of the Annunaki (NCP) (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Tata mówił, że kiedy był mały, praktycznie wszyscy, których znał, mieli zwierzęta.
On miał psa, który się nazywał Bootsy i kota imieniem Stripe. Często mi o nich opowiadał.
Dlaczego rząd ogłosił, że trzymanie domowych zwierząt jest nielegalne?
- No wiesz, jak zwykle chodziło o jedzenie - wyjaśniła Jen. Wzięła ciasteczko z
kawałkami czekolady z pudełka i pomachała nim dla podkreślenia swoich słów. - Bez psów i
kotów będzie więcej jedzenia dla ludzi. Tata mówił, że gdyby notable nie łamali prawa,
mnóstwo gatunków by wyginęło.
Luke popatrzył na ciasteczko, które sam trzymał - czy teraz miał się czuć winny nie
tylko dlatego, że zużywał jedzenie, które powinno trafić do innych ludzi, ale także jedzenie,
które powinno trafić do zwierząt?
Jen zauważyła wyraz jego twarzy.
- Ej, przestań się tak głupio gapić - powiedziała.
- To wszystko ściema, pamiętasz? Na świecie jest wystarczająco dużo jedzenia,
szczególnie teraz, kiedy rodzi się za mało dzieci.
- Co takiego? - zapytał Luke.
- Poza wprowadzeniem ustawy populacyjnej rząd zorganizował wielką kampanię,
żeby przekonać kobiety, że zachodzenie w ciążę i rodzenie dzieci to coś złego. We
wszystkich miastach powiesili takie plakaty, na których było napisane na przykład: Kto jest
najgorszym przestępcą pod obrazkiem przedstawiającym jakąś panią w ciąży i kilku
ponurych bandziorów. A jak doczytałeś plakat do końca, to się dowiadywałeś, że ta pani jest
najgorsza. A jeszcze inny - zachichotała Jen - miał narysowany ogromny brzuch w ciąży i
podpis: Miłe panie, czy chcecie tak wyglądać? . Poza tym kobietom nie wolno było nigdzie
chodzić, kiedy zaszły w ciążę, więc teraz tata mi powiedział, że rodzi się tak mało dzieci, że
populacja zmniejszy się o połowę.
Luke potrząsnął głową, jak zwykle niczego nie rozumiejąc.
- To dlaczego rząd nie zdejmie tych znaków i nie pozwoli ludziom mieć tyle dzieci, ile
chcÄ…?
Jen przewróciła oczami.
- Luke, musisz przestać się doszukiwać w tym jakiegokolwiek sensu - odparła. - To
jest rząd, pamiętasz? Dlatego musimy zorganizować pikietę...
Luke pospiesznie zmienił temat.
- Co robią kobiety, skoro nie wolno im nigdzie chodzić przez cały ten czas, kiedy są w
ciąży? Nie wiem, jak jest u ludzi, ale u świń to trwa prawie cztery miesiące, zanim urodzą
dzieci. Czy kobiety też siedzą przez cały ten czas w domu?
- To znaczy, ukrywają się jak my? - zapytała Jen, ale połknęła haczyk. - Większość z
nich udaje po prostu, że utyły. Mama mówiła, że pojechała po zakupy dzień wcześniej, zanim
się urodziłam, i nikt nie zauważył. Ale wiesz, mówimy o mojej mamie i zakupach.
Potem Jen wdała się w długą opowieść o tym, jak matka zabrała ją po zakupy do
miasta odległego o dziesięć godzin jazdy tylko dlatego, że ktoś jej powiedział, że w jednym
ze sklepów można dostać ładne torebki.
- Założę się, że to jedyny powód, dla którego moi bracia jeszcze na mnie nie donieśli -
uśmiechnęła się Jen. - Gdyby matka mnie nie miała, to by ich targała ze sobą po sklepach.
Wyobrażasz sobie takich dwóch goryli z torbami ciuchów?
Jen odtworzyła całą pantomimę, chodząc po pokoju z opuszczonymi nisko ramionami,
jakby zgięta pod ciężarem niewidzialnych wyładowanych toreb. Luke widział jej braci tylko z
daleka, ale od razu dostrzegł podobieństwo i roześmiał się.
- Twoi bracia nigdy by na ciebie nie donieśli - zaprotestował. - Prawda?
- Jasne, że nie - zgodziła się z nim Jen. - Oni mnie strasznie kochają. - %7łartobliwie
objęła się ramionami i uściskała, a potem padła na kanapę obok Luke a.
- Poza tym nie są dostatecznie inteligentni, żeby wymyślić, jak mogliby na mnie
donieść w taki sposób, żeby nie wpakować reszty rodziny w kłopoty. A twoi bracia?
- Nie są głupi - bronił się Luke. - Czy... chcesz zapytać...
- Czy by cię kiedykolwiek zdradzili? - Jen zmrużyła oczy, autentycznie zaciekawiona.
- Niekoniecznie już teraz, ale powiedzmy, za wiele lat, gdyby twoi rodzice już nie żyli i nie
mogłoby to zaszkodzić nikomu poza tobą, a oni dostaliby za to mnóstwo pieniędzy...
Luke nigdy nie zadawał sobie tego pytania, ale znał na nie odpowiedz.
- Nigdy - powiedział z żarliwością, która sprawiła, że głos mu się lekko załamał. -
Mogę im ufać, dorastaliśmy razem.
To było dziwne, jak mógł być tego tak pewien, biorąc pod uwagę, że nie mieli ostatnio
czasu nawet na to, żeby się z nim droczyć. Matthew strasznie serio traktował swoją
dziewczynę i spędzał każdą wolną chwilę w jej domu. Mark dostał nagle świra na punkcie
koszykówki i namówił ojca, żeby przybił dla niego na ścianie stodoły starą oponę, która
[ Pobierz całość w formacie PDF ]