
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Dzieci cienie. Wśród ukrytych, wśród oszustów Haddix Margaret Peterson
- GR811 DUO Allison Margaret Upragniony pocalunek1
- 117. O'Neill Margaret Ĺťona dla szefa
- Harris Raye Lynn Hiszpański torreador
- Thayer Patricia PowrĂłt do domu
- Lindsey Johanna Dzikie serce
- MQXLITE_RM
- Daniken Erich DzieśÂ„ Sć…du Ostatecznego trwa od dawna
- Dębski Rafał Pasterz upiorów
- 12 Wrzosy (Ksi晜źna)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kilka chwil w milczeniu. - Jesteś niesamowita, wiesz? Twoja skóra jest miękka i
delikatna, usta pełne i czerwone od pocałunków, a twoje oczy... Twoje oczy świecą jak
gwiazdy. Chciałbym cię zawsze taką widzieć.
- Wydaje siÄ™ pan bardzo z siebie dumny, señor Marquez - zauważyÅ‚a. - Jak kot,
który schwytał mysz. A może raczej jak kot w okresie godów, który znalazł swoją
partnerkÄ™.
- Hmm, podoba mi się. Kot, który znalazł swoją partnerkę. Czy jesteś nią ty,
Eleno? - spytał czule.
- Postaram się nią być podczas naszego małżeństwa - obiecała.
Coś jednak w jej spojrzeniu się zmieniło. Gwiazdy zgasły.
Padło złe pytanie i zła odpowiedz.
- Czy masz kogoÅ› w Stanach?
- Oczywiście, że nie. Myślisz, że w przeciwnym razie mogłabym się zgodzić na to
wszystko? Myślisz, że mój chłopak czy narzeczony zgodziłby się, abym poślubiła innego
mężczyznę, nawet jeśli chodziłoby o ratowanie majątku moich rodziców? Poza tym nie
miałam czasu na poważne związki.
- Masz do mnie żal, że odciągnąłem cię od twojej pracy?
Zmarszczyła gniewnie brwi.
- To nie ty mnie odciągnąłeś, tylko okoliczności. Wyszłam za ciebie ze względu na
rodziców. - Po chwili jednak dodała z zagadkowym uśmiechem. - Myślę, że nie
powinniśmy prowadzić takich rozmów, kiedy nie mamy nic na sobie.
- Zamiast ubrań mogę zaproponować ci siebie - wymruczał jej do ucha.
- ZrobiÅ‚ siÄ™ pan bardzo Å‚akomy, señor Marquez - zażartowaÅ‚a, odzyskujÄ…c dobry
humor. - A teraz, mówiąc zupełnie poważnie, powinniśmy się ubrać i zachowywać jak
dwoje dorosłych ludzi.
- Dorosłych? Kiedy jestem w twoim towarzystwie czuję się tak, jakbym znowu był
nastolatkiem.
R
L
T
Elena była najbardziej pociągającą kobietą, z jaką kiedykolwiek się spotykał. Cała
afera ze ślubem zaczęła się właśnie od tego, że zapragnął zaciągnąć ją do łóżka, ale
potem, z każdym dniem, odkrywał w niej więcej wspaniałych, godnych podziwu cech niż
tylko doskonałe ciało.
- Robię to, co do mnie należy - stwierdziła, wkładając spódnicę i bluzkę.
- Eleno! Nie chcę, żebyś tak mówiła, a nawet myślała. Chcę, żebyś przychodziła do
mnie z własnej, nieprzymuszonej woli albo wcale.
Nie czekając na odpowiedz, wsunął spodnie i odszedł w kierunku domu.
Elena zastanawiała się, jak by zareagował, gdyby oświadczyła, że w takim razie
wcale. Przecież nie skłamała. Robiła to, czego od niej oczekiwał, wypełniała obowiązki
małżeńskie, tak jak to zakładał ich niepisany kontrakt.
Vidal rozmyślał nad słowami Eleny, próbując dociec, dlaczego tak bardzo
zdenerwowało go coś, co przecież nie mijało się z prawdą. Odpowiedz była prosta.
Ponieważ to mu przypominało, że ich małżeństwo było fikcją, a on nie chciał o tym
pamiętać.
Na początku, opętany pożądaniem, uważał, że to świetny pomysł, by małżeństwo
trwało tylko dwanaście miesięcy. W jego mniemaniu miało mu to zapewnić świetną
zabawę przez rok i jednocześnie wolność. Kiedy jednak poznał Elenę bliżej, zaczynał
zdawać sobie sprawę z własnej głupoty.
Odciągnął ją od jej pracy, przyjaciół, środowiska, z czysto egoistycznych pobudek.
Chciał ją mieć i dostał. Okazała się fantastyczną kochanką i wydawało mu się, że ona
również czerpie radość z ich fizycznych kontaktów, aż do chwili, kiedy wypowiedziała te
przeklęte słowa. Co tak naprawdę myślała? Czy naprawdę seks z nim był dla niej jedynie
obowiązkiem? Jeśli tak, to znaczy, że była wybitną aktorką z prawdziwie mistrzowskim
talentem, grającą pełną zaangażowania kochankę. A on nie chciał, by cokolwiek przed
nim udawała.
- Może zjedlibyśmy dziś kolację na mieście? - spytał, kiedy wróciła do domu. - W
mojej ulubionej restauracji, którą, mam nadzieję, ty też polubisz.
Uśmiech Eleny był mało entuzjastyczny, co nieco zbiło go z tropu. Powinni jednak
pobyć ze sobą, porozmawiać gdzieś na neutralnym gruncie, by móc się zrelaksować.
R
L
T
- Dobrze, czemu nie - zgodziła się po chwili. - Pójdę się przebrać.
Kiedy po godzinie zeszła na dół, serce Vidala niebezpiecznie przyspieszyło. Elena
[ Pobierz całość w formacie PDF ]