
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Hill_Livingston_Grace_ _Bliżej_serca_03_ _Szkarłatne_róże
- Nora Roberts 04 Z nakazu serca Niedowiarek
- GR895. DUO Orwig Sara Dar serca
- Cartland Barbara Kobiety też mają serca
- Card Orson Scott Płomień serca (pdf)
- Plomien_Serca
- Christie Agatha Rosemary znaczy pamiec
- Carter Rosemary Nierozłączni
- Hammond_Rosemary_Uczac_sie_milosci
- 1 Dead Until Dark
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Te sprawy nie są ważne - powiedział miękko.
- Zanurzył na moment twarz w jej włosach, ale zaraz podniósł
głowę i zaklął czule. - Do diabła! Co się stało z twoimi
włosami? Są twarde jak szczotka.
- To tylko lakier. - Nicole zaśmiała się. - Utrzymuje moją
fryzurę w porządku. Pamiętasz? W chacie musiałam obejść się
bez takich przyjemności.
Dirk zapalił silnik.
- W każdym razie wolę cię bez tych wszystkich dodatków.
Nicole o mało nie odparowała mu, że ona z kolei wolałaby
wiedzieć o jego pochodzeniu i planach, ale w porę się
powstrzymała. Jak to się stało, że ich ponowne spotkanie
zaczęło się w tak napiętej, atmosferze? Od tej pory, przyrzekła
sobie w duchu, zrobi wszystko, aby zrozumieć jego punkt
widzenia. Będzie dla niego miła, a przede wszystkim, gdy tylko
wrócą, zmyje z włosów lakier.
RS
96
Gdy wyjeżdżali, przytuliła się do niego i położyła mu rękę na
kolanie. Uśmiechnął się i schował jej rękę w swojej dłoni.
- Dokąd jedziemy? - zapytał. - Mam nadzieję, że w takie
miejsce, gdzie mógłbym cię pocałować.
Po napięciu, jakie towarzyszyło pierwszym wspólnym
godzinom, nadeszły dla Nicole krótkie dni, pełne wirującego
szczęścia, przyprawiającego o zawrót głowy.
Cieszyła się szalenie, że ma Dirka u siebie w domu, mimo że
nadal trzymał się swoich zasad i nie kochał się z nią pod bokiem
ojca.
Przekonanie o stałości jego uczuć rosło z każdym dniem. Za
obopólną, cichą zgodą wystrzegali się planów na przyszłość i
wykorzystywali cały czas na wzajemne poznawanie się. I tak
każdego dnia Nicole stawała się coraz bardziej pewna, że będą
w przyszłości razem.
O ile dobrze wiedziała, jej ojciec nie podjął jeszcze kwestii
zaoferowania Dirkowi pracy. Najwyrazniej rozumiał, że
potrzebują trochę czasu, by się lepiej poznać. Nie pytał również
więcej o sprawy osobiste Dirka.
W miarę wspólnego spędzania czasu, początkowa obcość
pomiędzy nimi stopniowo ustępowała. Nicole z zapałem
pokazywała Dirkowi swój świat, ale zwlekała z
przedstawieniem swego ukochanego przyjaciołom. Uważała
bowiem, że musi go mieć wyłącznie dla siebie jak najdłużej i że
wprowadzi go w swoje otoczenie pózniej.
Dirk spędzał przedpołudnia rozmawiając z przedstawicielami
uniwersytetów o swoim programie naukowym. Popołudnia i
wieczory poświęcał Nicole. Wspólnie zwiedzali miejsca warte
zobaczenia: starą ulicę Olivera, pełną meksykańskich
straganów, salę koncertową w Hollywood Bowl i słynne zoo w
San Diego.
W czwartkowe popołudnie wybrali się na przejażdżkę nad
morze. Plaża świeciła pustkami o tej porze roku.
RS
97
- Rozumiem, dlaczego jest tu tak pusto - zauważył Dirk,
zapinając pod szyję swoją ciemnozieloną kurtkę, aby ochronić
siÄ™ przed silnym wiatrem, wiejÄ…cym od morza.
- Powinieneś zobaczyć, co tu się dzieje na Wielkanoc -
zaśmiała się Nicole. - Nie ma wtedy gdzie wcisnąć szpilki.
Zjeżdżają tu studenci ze wszystkich college'ów i uniwersytetów
Południowej Kalifornii. To taka stara tradycja.
- Przypomina mi to spotkania w Santa Cruz, gdzie mieliśmy
naszÄ… studenckÄ… melinÄ™.
- Szkoda, że ciebie wtedy nie znałam - powiedziała
spoglądając na jego mocną, wysoką postać i rozwiane na
wietrze ciemne włosy. - Założę się, że byłeś jednym z tych
długowłosych i brodatych hipisów.
- W żadnym wypadku. - Dirk, rozbawiony, odchylił głowę. -
Mój ojciec był małomiasteczkowym lekarzem i filarem
konserwatyzmu. Postawił sprawę jasno, że albo będę się go
słuchał, albo będę musiał sam zarabiać na życie.
- Nie powiedziałabym, że teraz jesteś człowiekiem
posłusznym.
Wzruszył ramionami.
- Tatuś był surowy, ale o ile przestrzegało się kilku jego
żelaznych zakazów, to zostawiał mi całkowitą swobodę w
wyborze moich zainteresowań.
- Zdaje mi się, że byliście sobie bardzo bliscy - powiedziała
miękko. - Jego śmierć musiała być dla ciebie ciosem.
- Myślę, że w pewnym sensie masz rację. Podziwiałem go i
stawiałem sobie za wzór. Ale tak naprawdę, to moja matka
rozpaliła we mnie zamiłowanie do przyrody. - Zaśmiał się. - W
latach mego dzieciństwa ojciec musiał tolerować obecność w
domu przeróżnych stworzeń: jaszczurek, węży, żab i czego
tylko chcesz! Zbierałem wszystko, co się rusza.
- Nigdy nie widziałam swojej matki - powiedziała smutno
Nicole. - Umarła przy moim urodzeniu.
RS
98
Wziął ją w ramiona i tulił w milczeniu przez długą chwilę.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]