
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Carol Lynne [Cattle Valley 27] Alone in a Crowd Ryan, Rio, Nate [TEB MM] (pdf)
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Dr Who New Adventures 36 Infinite Requiem, by Daniel Blythe (v1.0) (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Chloe Cole [Naughty Godmother 02] Tempting Trent [EC Twilight] (pdf)
- Alan Burt Akers [Dray Prescot 11] Armada of Antares (pdf)
- Destiny Blaine [Menage Amour 151] Love's Unselfish Gift (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Annabel Joseph Owning Wednesday (revised) [Loose Id] (pdf)
- Carole Cummings [Aisling 01] Guardian [Torquere] (pdf)
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Przyjaciele abolicjoniści śmiali się, gdy Peggy przedstawiała tę możliwość.
Nawet jej mąż, Alvin, był pełen wątpliwości, choć w listach oczywiście zachę-
cał, by postępowała tak, jak uzna za słuszne. Po setkach rozmów z mężczyznami
i kobietami w całym Appalachee, a w ostatnich tygodniach w Camelocie, Peggy
sama miewała chwile zwątpienia. Póki jednak istniała choć iskra nadziei, będzie
się starała rozpalić ją w jakąś znośną przyszłość. Gdyż przyszłość, jaką dostrzega-
ła w płomieniach serc ludzi wokół siebie, była nie do zniesienia. Musi być pewna,
iż zrobiła wszystko co tylko możliwe, by zapobiec wojnie wojnie, po której
ziemia Ameryki przesiąknie krwią, i której wynik wcale nie jest przesądzony.
Tak więc mimo strachu Peggy nie miała wyboru: musiała złożyć tę wizytę. Bo
nawet jeśli nie przekona lady Ashworth i jej klubu Kaprawo do sprawy emancy-
pacji, może przynajmniej za jej pośrednictwem uzyskać audiencję u króla i przed-
stawić swe poglądy bezpośrednio monarsze.
Perspektywa rozmowy z królem budziła mniejszy lęk niż spotkanie z lady
Ashworth. Z ludzmi wykształconymi Peggy mogła rozmawiać szczerze, w języku
zrozumiałym dla obu stron. Ale damy z Południa, jak się przekonała, były o wiele
bardziej skomplikowane. Cokolwiek człowiek powiedział, dla nich oznaczało coś
innego, a cokolwiek one mówiły, mogło oznaczać wszystko, z wyjątkiem zwykłe-
go sensu słów. Dobrze, że dam z Południa nie dopuszczano do college ów i tak
były zajęte nauką języka o wiele bardziej subtelnego i trudniejszego od zwykłej
Å‚aciny czy greki.
Peggy zle spała w nocy, rankiem zjadła niewiele i jeszcze mniej zatrzymała
w żołądku. Najostrzejsze mdłości wczesnego okresu ciąży już minęły, ale kiedy
się denerwowała, tak jak dzisiaj, powracały z wyjątkową siłą. Iskra życia dziec-
24
ka w jej łonie dopiero stawała się widoczna; już wkrótce zdoła zobaczyć cienie
jego przyszłości. Tylko niejasne wizje, gdyż płomień serca płodu jest chaotyczny
i zmienny, ale wtedy to życie stanie się dla Peggy rzeczywiste. Niech urodzi się
w świecie lepszym niż obecny, myślała. Niech moje wysiłki zmienią przyszłość
wszystkich dzieci.
Palce miała niezręczne i drżące; kiedy próbowała zapinać guziki, musiała pro-
sić o pomoc niewolnicę przypisaną do jej piętra w pensjonacie. Jak wszyscy nie-
wolnicy w koloniach Korony, dziewczyna unikała wzroku Peggy, nawet nie pa-
trzyła na nią wprost. Chociaż odpowiadała cicho, ale wyraznie na wszystkie pyta-
nia, wymianę zdań między nimi trudno by nazwać rozmową.
Przepraszam, że sprawiam kłopot, ale czy mogłabyś mi pomóc przy guzi-
kach?
Tak, psze pani.
Mam na imiÄ™ Peggy, a ty?
Jestem Ryba, psze pani.
ProszÄ™, nazywaj mnie Peggy.
Tak, psze pani.
Nie warto się upierać. . .
Ryba? NaprawdÄ™? Czy to tylko przezwisko?
Tak, psze pani.
Co tak?
Ryba, psze pani.
Specjalnie nie chce zrozumieć; zostawmy to.
Dlaczego matka nadała ci takie imię?
Nie wiem, psze pani.
A może to nie matka tak cię nazwała?
Nie wiem, psze pani.
Jeśli dam ci coś za twoje usługi, pozwolą ci to zatrzymać?
%7ładnej zapłaty, psze pani.
Ale gdybyś znalazła pensa na ulicy, wolno by ci było zachować go na
własność?
Nigdy nie znalazłam żadnego pensa, psze pani. Już gotowe, psze pani.
Ryba w jednej chwili znalazła się w drzwiach. W progu obejrzała się, by spy-
tać: Czy jeszcze coś, psze pani?
Peggy znała oczywiście odpowiedzi na swoje pytania, gdyż widziała je w pło-
mieniu serca dziewczyny. Widziała, jak matka oddawała ją pod opiekę innym nie-
wolnicom, gdyż z dzieckiem wiszącym u spódnicy nie mogłaby wzbudzić pożą-
dania właściciela. A kiedy brzuch jej obwisł od zbyt wielu ciąż, właściciel zaczął
dzielić się nią z białymi gośćmi, a potem z białymi nadzorcami. Aż pewnego dnia
oddał ją Curowi, czarnemu zarządcy z plantacji. Wstyd, że spadła tak nisko, by
25
być dziewką Czarnych, okazał się nie do wytrzymania i matka Ryby się powiesi-
ła. Znalazła ją Ryba. Peggy zobaczyła to wszystko w jednym rozbłysku w umyśle
[ Pobierz całość w formacie PDF ]