
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Feasey Steve Wilkołak 04 Igrzyska demonów Całość
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
przeciwko temu, bo jeśli masz, to porozmawiamy sobie o twoim zawodzie, bez \adnych
konkretów.
Myślałaś, \e wystarczy wło\yć perukę, obcisłe spodnie i stanąć na ulicy, \eby się o
nas wszystkiego dowiedzieć?
Naprawdę sporo się dowiedziałam zapewniła ją Bess. Na przykład tego, \e
cię\ko jest stać godzinami na chodniku, kiedy ma się na nogach szpilki. I tego, \e w tym
interesie kobieta musi się wyzbyć własnej osobowości. I \e nie wolno patrzeć na twarze, bo
one nic nie znaczÄ…, \e tylko pieniÄ…dze siÄ™ liczÄ…. Ju\ wiem, \e w tym, co robicie, nie ma \adnej
intymności, \e to tylko nudna praca, wymagająca wielkiego opanowania. Przysunęła sobie
fili\ankę i wypiła łyczek kawy. Mam rację?
Rosalie milczała długą chwilę.
Nic jesteś taka głupia, na jaką wyglądasz powiedziała w końcu.
Dziękuję. Zawsze wszyscy się temu dziwią. Zwłaszcza mę\czyzni.
Ja myślę. Rosalie po raz pierwszy się uśmiechnęła. Pod grubą warstwą makija\u
ukrywała się piękna, niespełna trzydziestoletnia kobieta. Jak tak, to i ja ci coś powiem.
Faceci, którzy mi płacą, widzą tylko ciało. Do głowy im nie przyjdzie, \e mogę mieć rozum.
A ja mam rozum i mam swój plan. Ju\ pięć lat sterczę na ulicy, ale nie myślę zmarnować
następnych pięciu.
Co będziesz robić? Co byś chciała robić?
Zaoszczędzę trochę grosza i pojadę na Południe. Wynajmę przyczepę na Florydzie,
znajdę sobie stałą pracę. Mo\e będę sprzedawać ciuchy. Na ciuchach znam się jak mało kto.
Zdusiła papierosa w popielniczce i natychmiast zapaliła następnego. Wiele dziewcząt ma
plany, tylko nic z tego nie wychodzi. Mnie wyjdzie, bo jestem czysta. Podniosła ręce,
pokazywała je Bess ze wszystkich stron. Potrwało chwilę, nim Bess się zorientowała, co
Rosalie chciała jej w ten sposób powiedzieć: nie brała narkotyków. Jeszcze rok i znikam.
Nawet mniej, jeśli trafi mi się stały klient z forsą. Angie się taki trafił
Angie? Bess grzebała w pamięci w poszukiwaniu odpowicdniego skojarzenia.
Angie Horowitz? Przecie\ jÄ… zamordowano.
No. Rosalie zwil\yła usta koniuszkiem języka, wciągnęła w płuca kolejną porcję
dymu. Nie uwa\ała. Ja zawsze uwa\am.
Co to znaczy? Mogłabyś mi wytłumaczyć?
Zawsze trzeba spodziewać się najgorszego, a Angie lubiła wypić. Zawsze naciągała
klienta na butelkę. To właśnie znaczy, \e się nie uwa\a. A ten facet, ten bogaty, to...
Co ty tu robisz?
Bess i Rosalie jednocześnie spojrzały w górę. Nad porysowanym stolikiem stał
wysoki, chudy mę\czyzna. Z ust wystawał mu niedopałek cygara, na palcu błyszczał spory
diament. Był blady jak trup. Jego włosy te\ były prawie białe, zaczesane do tyłu, zebrane na
karku w króciótką kitkę.
Piję kawę i palę papierosa, Bobby odparła Rosalie z udanym spokojem. Pod
kokieteryjnym uśmiechem czaił się strach.
Natychmiast wracaj na ulicÄ™. Tam twoje miejsce.
Przepraszam. Bess uśmiechnęła się przymilnie. To pan jest tym Bobbym?
Szukasz pracy, kotku? Bobby obrzucił ją lodowaty m spojrzeniem. Od razu ci
powiem, \e nic toleruję nieróbstwa.
Dziękuję bardzo, nie szukam pracy. Rosalie właśnie pomaga mi rozwiązać pewien
problem.
Ona nie rozwiązuje niczyich problemów prócz moich. Ruchem głowy wskazał
ulicÄ™. Ruszaj siÄ™.
Rosalie prędko wstała i Bobby pchnął ją w stronę wyjścia.
Bess nie namyślała się ani chwili. Nic nie budziło w niej takiej odrazy jak przemoc.
Nie potrafiła przejść obok niej obojętnie.
Nie szarp jej! Bess złapała Bobby'ego za rękaw. Odwrócił się i pchnął ją na stolik.
Wstała natychmiast, z pięściami zaciśniętymi jak do walki. W tej samej chwili do barku
wpadł Aleksij.
Nic wa\ się jej tknąć, Bobby powiedział dobitnie. Bobby strzepnął z rękawa
niewidzialny pyłek i wzruszył ramionami.
Wpadłem na kawę skłamał. Prawda, Rosalie?
No potwierdziła dziewczyna. Zciskała w dłoni wizytówkę, którą jej Bess wsunęła
w rękę. Właśnie wychodzimy.
Ta dwójka niewiele Aleksija obchodziła. Patrzył tylko na Bess. Wcale nie była
wystraszona. Nawet nie zbladła. Jej oczy ciskały błyskawice, policzki pałały z wściekłości.
Mo\e chcesz zło\yć skargę? spytał z nadzieją w głosie.
Jaką skargę? Na co? Bess udawała zdumioną. Z widocznym wysiłkiem rozluzniła
zaciśnięte dłonie. Co to, ju\ nawet porozmawiać nie wolno? Miło się z tobą gawędziło,
Rosalie.
Mnie te\. Rosalie przeszła obok Aleksija, kołysząc biodrami. Dla większego
efektu dmuchnęła mu w twarz dymem z papierosa.
Odwal siÄ™ warknÄ…Å‚.
Nigdy więcej tu nie przyjdę prychnął Bobby. Takie pomyje nazywać kawą!
ZerknÄ…Å‚ na Bess. Do zobaczenia, kotku.
Drzwi za nimi zamknęły się. Aleksij odczekał trzy sekundy, a potem chwycił Bess za
ramiÄ™ i wyciÄ…gnÄ…Å‚ jÄ… na ulicÄ™.
Puszczaj! Broniła się zawzięcie. Jeśli ci się wydaje, \e jesteś dzielnym rycerzem,
który mnie ratuje z opresji, to bardzo się pomyliłeś. Nie potrzebuję pomocy.
Potrzebny ci kaftan bezpieczeństwa. Zaciągnął ją a\ za róg ulicy, gdzie stał
radiowóz.
Wsiadaj warknÄ…Å‚ Aleksij, otwierajÄ…c tylne drzwi samochodu.
Pojadę taksówką. Nie zamierzała korzystać z jego uprzejmości.
Aleksij zaklął. Poło\ył jej dłoń na głowie i wepchnął do auta. Zrezygnowana, przestała
się opierać.
Cześć, Judd powiedziała, sadowiąc się na tylnym siedzeniu. Jak się miewa
Holly?
Doskonale. Judd niepewnie spojrzał na swego partnera. Jeszcze raz dziękuję za
zaproszenie. Naprawdę świetnie się bawiliśmy na twoim przyjęciu.
Cieszę się. Będziemy musieli to kiedyś powtórzyć. Aleksij się nie odzywał. Włączył
się w ruch z takim impetem, \e Bess powinna się przetoczyć po kanapie, ale ona trzymała się
prosto.
Powiesz mi, dokąd jedziemy? spytała słodko. A mo\e to kolejne aresztowanie?
Odtransportujemy ciÄ™ do domu warknÄ…Å‚ Aleksij.
Wielkie dzięki.
We wstecznym lusterku widział jej zawzięte oczy. Policzki wcią\ jeszcze miała
zaró\owione i wyglądała na obra\oną.
Jesteś kompletną idiotką! Stanowisz zagro\enie dla zdrowej części społeczeństwa.
Naprawdę tak uwa\asz? Pochyliła się i oparła łokcie na przednich siedzeniach, tak
\e jej głowa znajdowała się teraz między Aleksijem a Juddem. Ciekawe, jak do tego
doszedłeś, mądralo.
Nie tylko wróciłaś do dzielnicy, o której istnieniu nie powinnaś nawet wiedzieć...
ChwileczkÄ™.
...ale jeszcze piłaś kawę w towarzystwie prostytutki i chciałaś się bić z jej
opiekunem ciągnął niezra\ony Aleksij. Dla niego podbić kobiecie oko to jak powiedzieć
jej dzień dobry .
[ Pobierz całość w formacie PDF ]