
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- 078. Hammond Rosemary Dwa serca, dwa światy
- Hill_Livingston_Grace_ _Bliżej_serca_03_ _Szkarłatne_róże
- Nora Roberts 04 Z nakazu serca Niedowiarek
- GR895. DUO Orwig Sara Dar serca
- Cartland Barbara Kobiety też mają serca
- Card Orson Scott Płomień serca (pdf)
- Holly Jacobs M晜źczyzna marześÂ„
- Gordon Abigail Lekarz policyjny
- Lynsay Sands Perfect Wife
- Asprin, Robert Thieves World 03 Shadows of Sanctuary
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kochają jego niszczycielskie dzieło i angażują się w nie z wolnej woli i chęci .
Chodzi ci o tego Quilla? Czy Calvina?
Nie wątpię, że obaj wierzą, iż służą sprawie Stwarzania .
Czy to prawda, Margaret? Czy nie ty tłumaczyłaś mi, że choć człowiek sam siebie
okłamuje, w głębi duszy wie, jaki jest w rzeczywistości?
U niektórych prawda ukryta jest tak głęboko, że dostrzegają ją dopiero w ostatniej
chwili. Wtedy pojmują, że znali ją przez cały czas. Ale widzą prawdę dopiero wtedy,
344
kiedy za pózno już, by ją pochwycić i ocalić siebie. Widzą ją i wpadają w rozpacz. To
jest właśnie ogień piekielny .
Wszyscy ludzie sami siebie oszukują. Czy wszyscy są potępieni?
Nie mogą sami siebie ocalić odpisała. To nie znaczy, że nie mogą być ocale-
ni .
Alvin uznał to za pociechę, gdyż lękał się własnych tajemnic, lękał się tego miej-
sca w głębi samego siebie, gdzie ukrył prawdę o własnych motywach, kiedy zabijał
Odszukiwacza, który zamordował matkę Margaret.
Może pewnego dnia zdołam otworzyć te drzwi i stanąć wobec prawdy, wiedząc, że
wciąż możliwe jest ocalenie przed ostrzem, co przebija mi serce.
Calvin o wiele bardziej niż ty potrzebuje w tej chwili odkupienia .
Dziwię się, że chcesz go ratować. To ty przecież stale mi tłumaczyłaś, że nigdy się
nie zmieni.
Mówiłam, że nie widziałam zmiany w żadnej z jego przyszłości .
345
Poszukam go. Poszukam heksów, które go ukrywają. Potrafię zobaczyć to, czego ty
nie widzisz. Ale co z Duńczykiem? Czy możesz odnalezć go, kiedy chodzi po mieście,
i dowiedzieć się prawdy?
On także jest strzeżony. Potrafię odszukać go na ulicach. Nosi ze sobą swoje imię,
więc nie rozstał się z tą częścią płomienia serca. Mimo to nie wie ani nie pamięta, dokąd
zanosi te amulety, czy też komu je oddaje. W jego wspomnieniach są puste przestrzenie.
Gdy tylko wyjdzie z portu ze swoim koszykiem, nie pamięta niczego, dopóki znów się
nie przebudzi. Mogłabym pójść za nim, używając jego oczu zamiast przenikacza. . . .
Nie! Nie zbliżaj się do niego! Nic nie wiemy o mocach, które tam działają. Trzymaj
się z dala i zaprzestań poszukiwań. Kto wie, może jakaś część ciebie także opuszcza
ciało, kiedy zaglądasz w płomienie serc. Gdyby i ciebie uwięziono, nie zniósłbym tego.
Przecież wszyscy jesteśmy w niewoli odpowiedziała. Nawet dziecko w moim
Å‚onie .
Ona nie jest więzniem. Jest u siebie, w miejscu gdzie najbardziej chce przebywać.
Wybiera mnie, bo nie zna innych możliwości .
346
W odpowiednim czasie zje owoc z drzewa wiadomości dobrego i złego. Na razie
wciąż jest w ogrodzie. Ty jesteś rajem. Jesteś drzewem życia.
Słodki jesteś napisała. Kocham cię. Kocham .
Zalało go uczucie miłości, wypełniło oczy łzami, a serce tęsknotą. Widział, jak Peg-
gy odkłada pióro. Dzisiaj żadne więcej słowa nie pojawią się na papierze.
Leżał więc w celi i przenikaczem badał otoczenie. Bez trudu odszukał Purity. Nie
spała w swej celi; płakała i modliła się. Stłumił złośliwą myśl, że bezsenna noc to naj-
mniejsze, co jest mu winna. Wszedł w jej ciało i znalazł miejsce, skąd wydzielały się
płyny, od których jej serce biło szybciej, a myśli pędziły jak szalone. Obserwował, jak
się uspokaja, a potem rozniecił słabe ogniki snu w jej mózgu. Wczołgała się na pryczę.
Zasnęła. To straszne nie wiedzieć, jaki jest cel własnego życia. I smutne odkryć
w nim cel tak niszczycielski.
* * *
Verily Cooper opuścił Arthura Stuarta, Mike a Finka i Johna-Jamesa Audubona na
niewielkiej polance w zagajniku, kawałek drogi na północ od rzeki i daleko od najbliż-
347
szej farmy. Arthur skłonił jakiegoś ptaka, żeby pozował na gałęzi, Audubon dyskutował
o tym ptaku, ale żadna wypowiedz nie pozostała w pamięci Verily ego. Zamierzał pod-
jąć śmiałą próbę. Nigdy jeszcze świadomie nie starał się bronić człowieka, o którym
wiedział, że jest winien. Alvin zaś, zgodnie z prawami Nowej Anglii, był rzeczywiście
winny. Miał talent; używał go.
Verily sądził jednak, że wie, jak odbywają się procesy o czary. Czytał o nich w bi-
bliotece prawniczej swojego nauczyciela dość pobieżnie, żeby nikt się nie dziwił,
czemu interesuje go temat tak specjalistyczny. We wszystkich procesach, w Anglii,
Francji i Niemczech, ujawniano te same fakty : klÄ…twy, czarownicy pojawiajÄ…cy
się jako inkuby i sukuby oraz cały obłąkany system wierzeń w sabaty czarownic i po-
tężne dary od szatana. Aowcy czarownic twierdzili, że podobieństwo szczegółów jest
dowodem na istnienie i szeroki zasięg fenomenu czarownictwa.
Jednym z ich ulubionych chwytów było alarmowanie przysięgłych oświadczeniami
w stylu: Jeśli to wszystko działo się pod waszym bokiem, w tej wiosce, wyobrazcie
sobie, co dzieje się w całym hrabstwie, w całej Anglii, na świecie . Zawsze cytowali
348
wiodące autorytety , które oceniały według liczby znanych czarowników posta-
wionych przed sądem że musi być dziesięć tysięcy, sto tysięcy albo milion innych.
Mówili: Podejrzewajcie wszystkich. Tak wielu żyje czarowników, że niemożliwe,
byście żadnego nie znali . I argument rozstrzygający: Jeśli zignorujecie drobne oznaki
czarownictwa, będziecie odpowiedzialni za to, że szatan może działać bez przeszkód .
Wszystko to miałoby może pewien sens, gdyby nie oczywisty fakt: Verily Cooper
posiadał talent, a wiedział, że nigdy nie miał żadnych doświadczeń z szatanem, nigdy
nie uczestniczył w sabacie, nigdy nie opuszczał swego ciała, by wędrować jako in-
kub, zdobywać ciała kobiet i zsyłać im dziwne sny o miłości. Robił jedynie beczki tak
szczelne, że klepki musiały zgnić, nim zaczęły przepuszczać na łączeniach. Jedyną jego
mocą była umiejętność ożywienia martwego drewna, by rosło pod jego dłońmi. Nigdy
też nie użył swego talentu, by skrzywdzić żywą istotę. Zatem wszystkie te opowieści
musiały być kłamliwe. A statystyka oceniająca liczbę nieschwytanych czarowników to
kłamstwo oparte na kłamstwie.
Verily wierzył w to, w co wierzył Alvin: że każdy rodzi się, posiadając jakieś po-
łączenie z mocą wszechświata, być może z Bożą potęgą, ale bardziej prawdopodobne,
349
że z siłami natury. To połączenie objawia się jako talent wśród Europejczyków, jako
związek z naturą u Czerwonych, a na inne niezwykłe sposoby wśród innych ras. Bóg
chciał, by te moce wykorzystywano dla dobra; szatan oczywiście chciałby, aby służyły
złu. Ale samo posiadanie talentu jest moralnie obojętne.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]