
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Asprin, Robert Thieves World 03 Shadows of Sanctuary
- Robert Louis Stevenson wyspa skarbow
- Przemilczane zbrodnie Jerzy Robert Nowak
- 493. Roberts Alison Zastępcza matka
- Robert Haasler Zbrodnie w imieniu Chrystusa
- Anthony, Piers & Margroff, Robert E The Ring
- Roberts_Alison_ _Jedyny_w_swoim_rodzaju
- Heinlein, Robert A. Weltraum Piloten
- Heinlein, Robert A La Bestia Estelar
- 2002 03. Świąteczne podarunki 2. Greene Jennifer Dzieci szczęścia Gwiazdkowy Dom
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
podróży.
-A ty nie wyobrażasz sobie, jak bardzo kucharze potrafią być porywczy i nieokrzesani.
-Czyżby? - Przypomniała sobie bazylię.
-Ależ tak. - Doskonale wiedział, co Juliet ma na myśli, ale ciągnął z powagą. - O byle
co unoszą się gniewem, przeklinają i rzucają ciężkimi przedmiotami. Stąd bierze się
nasza fatalna reputacja... No, jesteśmy. %7łeby tylko mieli na pokładzie przyzwoite
bordeaux!
Juliet, podążając za nim, z trudem powstrzymywała ziewanie.
-Potrzebuję mojej karty pokładowej, Carlo.
-Zostaw, ja to załatwię. - Pokazał obie karty stewardesie i przepuścił Juliet przodem. -
Wolisz miejsce przy oknie, czy bliżej przejścia?
-Muszę zobaczyć na karcie, co mam.
-Mamy 2A i 2B. Wybieraj.
Ktoś potrącił mocno Juliet, przepychając się w przejściu, co wywołało w niej niejasne
wrażenie deja vu.
- Carlo, mam miejsce w klasie turystycznej, wiec...
- Nie, twój bilet został zamieniony. Siadaj przy oknie. Zanim zdążyła zaprotestować,
ulokował ją w fotelu i sam wślizgnął się obok.
-Czy to znaczy, że mój bilet został zamieniony? Carlo, muszę wyjaśnić tę sprawę,
zanim ktoÅ› zrobi awanturÄ™.
-Siedzisz właśnie na swoim miejscu - podał jej kartę pokładową i wyciągnął się
wygodnie. - Dio, co za ulga.
Juliet studiowała papiery, nadal nieprzekonana.
-Jak oni mogli tak się pomylić? Lepiej od razu to wyjaśnię.
-Nie ma żadnej pomyłki. Zapnij pasy. To ja wymieniłem wszystkie twoje bilety do
końca trasy.
Juliet gwałtownie nacisnęła klamrę pasa, który Carlo zapiął jej przed chwilą.
- Co takiego? Nie możesz...
55
- Już cię prosiłem, abyś nie mówiła mi, że czegoś nie mogę. Poprawiwszy jej pas,
zajÄ…Å‚ siÄ™ swoim.
- Pracujesz tak samo ciężko jak ja, dlaczego więc miałabyś podróżować klasą
turystycznÄ…?
-Bo mi za to płacą. Carlo, przepuść mnie, bo nie zdążę przed startem.
-Nie - po raz pierwszy jego głos zabrzmiał tak kategorycznie. - Wolę siedzieć z tobą
niż z kimś obcym. - Jego spojrzenie było równie stanowcze. - Chcę, żebyś była obok.
I skończmy wreszcie te przepychanki, bardzo cię proszę.
Juliet już otwierała usta, ale w końcu się rozmyśliła. Zawodowo znajdowała się na
śliskim gruncie, niezależnie od lego, jak postąpi. Miała przecież za zadanie spełniać wszelkie
zachcianki klienta. Prywatnie liczyła, że przynajmniej podczas lotu będzie sama, co pozwoli
jej się pozbierać. Choć na krótki czas miała ochotę odizolować się od Carla Franconiego.
Jest miły i troskliwy, ale też uparty. W takim wypadku lepiej uciec się do dyplomacji.
- Carlo - uśmiechnęła się, lecz zamknął jej usta swoimi - szybko, spokojnie i
nieodwołalnie. Przez chwilę dotykał dłonią jej policzka, a drugą ręką ujął spoczywającą na
kolanach dłoń.
Juliet poczuła, że kręci jej się w głowie.
Chyba startujemy, pomyślała mgliście, choć wiedziała, że samolot jeszcze nie oderwał
się od ziemi. Carlo uspokajająco gładził j ą po włosach.
- Teraz spróbuj się zdrzemnąć. Nie będę cię uwodził na pokładzie.
Czasami, pomyślała Juliet, najlepszym rodzajem dyplomacji jest milczenie. Zamknęła
oczy i zasnęła.
56
ROZDZIAA 5
Przez trzy dni Juliet była nieustannie na nogach, ale wyniki okazały się imponujące.
Szef w Nowym Jorku musiał dokonywać cudów, żeby poradzić sobie z nawałem nadsyłanych
materiałów. Reportaż Juliet z trasy po wybrzeżu okazał się rewelacyjny. A potem zaczęło się
Denver.
To, co zdołała lam zorganizować, z ledwością wystarczyło, aby zwróciła się podróż
samolotem. Zakontraktowała jeden pokaz o nieprzyzwoitej porannej porze oraz nędzny
artykulik w dziale kulinarnym lokalnej gazety. Ani w prasie, ani w wiadomościach lokalnych
nie zauważyła najmniejszej wzmianki o tym, że mistrz Franconi będzie podpisywał swoją
książkę. %7ładen reporter nie zgłosił udziału w spotkaniu, nie mówiąc już o zapotrzebowaniu na
wywiady. Kompletne fiasko.
O szóstej rano Juliet wzięła prysznic, po czym zaczęła szukać w swoich bagażach
kostiumu i czystej bluzki. Od czasu, kiedy pojechali do rozpalonego słońcem Dallas, pranie
siało się najważniejszą potrzebą.
Dobrze przynajmniej, że Carlo nie gotuje dziś rano. O tej porze nie była w stanie nic
przełknąć. Jak wszystko dobrze pójdzie, wróci po programie do hotelu, zdrzemnie się
godzinkę i zje śniadanie, załatwiając przy okazji poranne telefony. Na szczęście podpisywanie
było przewidziane dopiero na popołudnie, a odlot - nazajutrz, z samego rana.
Pierwszy raz od tygodnia czeka nas wolny wieczór, myślała Juliet, dobierając
odpowiedni odcień rajstop. Kolacja w przytulnej knajpce w pobliżu, a potem - spać, spać,
spać... Tylko dzięki tej perspektywie zdoła przetrwać dzisiejszy poranek.
Krzywiąc się, przełknęła dzienną dawkę wyciągu z drożdży. Dopiero kiedy była
[ Pobierz całość w formacie PDF ]