
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Asprin, Robert Thieves World 03 Shadows of Sanctuary
- Nora Roberts 04 Z nakazu serca Niedowiarek
- 05. Roberts Nora Jedyna taka noc
- Robert Louis Stevenson wyspa skarbow
- Przemilczane zbrodnie Jerzy Robert Nowak
- Robert Haasler Zbrodnie w imieniu Chrystusa
- Anthony, Piers & Margroff, Robert E The Ring
- Nora Roberts Dziś i na zawsze
- Heinlein, Robert A. Weltraum Piloten
- Heinlein, Robert A La Bestia Estelar
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
a teraz oszczędzam na wyprawę do Afryki. Chcę tam pojechać
w przyszłym roku. - Sam wpatrywał się w nią bez słowa. Spoj
rzała na niego pobłażliwie i dodała cicho: - Zamknij usta, bo
głupio wyglądasz.
- Niesamowite! - wykrztusił i zerknął na nią podejrzliwie.
- Chyba nie włóczysz się w pojedynkę, co?
- A gdzie miałabym szukać towarzystwa? - odparła uszczy
pliwie. - Ustaliliśmy przecież, że nie potrafię zdobywać przy
jaciół. Mniejsza z tym... Podczas tych wypraw jeżdżę autobu
sami i nocuję w schroniskach. Jeśli mam ochotę na towarzy
stwo, zawsze siÄ™ znajdzie jakaÅ› bratnia dusza. Poza tym umiem
zadbać o swoje bezpieczeństwo.
- Wiem - powiedział, odruchowo masując bark. - Dobrze,
przyznaję, że prowadzisz ciekawe życie, ale są jeszcze ważniej
sze sprawy.
- Co? - spytała z uśmiechem.
Bawiła ją ta rozmowa. Od dawna nie czuła się tak ożywiona.
- Miłość - odparł cicho.
- Już mówiłam, że kocham swoją pracę. Od tego zaczęliśmy
dyskusjÄ™. Jak widzisz, na wszystko mam odpowiedz.
48 JEDYNY W SWOIM RODZAJU
- Oszukujesz - mruknął i popatrzył znacząco na pusty ku
fel. - Zamówić dla ciebie drugie piwo?
- Nie, dziękuję. Na mnie już pora. Wieczorem mam trening.
Kate dziwnie się czuła w niedzielnych dżinsach noszonych
tylko w domowym zaciszu. Dziś włożyła je do pracy. Zapo
mniała, że doskonale pasują do jej zgrabnej sylwetki. Na szczę
ście obszerny ciemny sweter sięgał prawie do kolan i stanowił
doskonały kamuflaż. Gdy włożyła szpitalny strój, od razu po
czuła się lepiej. Czegoś jej brakowało. Po chwili zrozumiała,
o co chodzi. Sam gdzieś zniknął. Jak to się stało, że po kilku
tygodniach znajomości była tak wyczulona na jego obecność?
Bzdura! Rzuciła się w wir pracy i szybko zapomniała o dziw
nych rozmyślaniach. Przez jakiś czas łudziła się, że urok Sama
przestał na nią działać, ale musiała spojrzeć prawdzie w oczy,
gdy zobaczyła, że rozmawia z Jeffem.
Kiedy do izby przyjęć wszedł Joe, uśmiechnęła się do niego.
Sam także spostrzegł ją i od razu poweselał. Radość zalała jej
serce, natychmiast jednak się za to skarciła. Joe rozmawiał przez
telefon z oddziałem pediatrycznym, który miał przyjąć chorego
niemowlaka. Czuła na sobie jego badawcze spojrzenie. Miała
poczucie winy, bo na widok Sama ucieszyła się bardziej niż
w chwili, gdy ujrzała Joego. Uśmiechnęła się ponownie do swe
go najlepszego przyjaciela. Dość tych bzdur, czas pomyśleć
o pracy. Zdjęła z półki czysty fartuch i podała go Jude.
- Separatka numer pięć. Sophie Nairn, lat czternaście, silny
ból w dole brzucha. Sprawdz temperaturę i ciśnienie krwi.
Posiedz z nią, Julian zaraz tam zajrzy. Przyjechała ze szkoły
z koleżanką. Nie dzwoniły jeszcze do jej matki.
Niespodziewanie drzwi się otworzyły i do izby przyjęć
JEDYNY W SWOIM RODZAJU 49
wpadli sanitariusze pchający łóżko na kółkach. Przywiezli mio
tającą się w konwulsjach pięcioletnią dziewczynkę. Kate pier
wsza do nich podbiegła.
- Przyjechaliśmy bez uprzedzenia - rzekł lekarz pogotowia.
- Telefon nam szwankuje. Matka znalazła małą w takim stanie.
Drgawki jak przy epilepsji. Pacjentka nazywa siÄ™ Taylor Harris.
Przed trzema dniami spadła z drzewa. Karetka zawiozła ją wte
dy do szpitala.
Jeff i Sam podbiegli do ekipy pogotowia.
- Jak długo trwają konwulsje? - zapytał ten ostatni.
- Wezwanie otrzymaliśmy niespełna pół godziny temu -
wtrącił jeden z sanitariuszy, zerkając na zegarek.
Jeff rozmawiał z matką pacjentki, a Sam pospiesznie badał
dziewczynkÄ™. Joe i Louise Grant przybiegli na pomoc zaraz po
wyjściu ekipy pogotowia. Gdy lekarze zajęli się małą, Kate
podeszła do przerażonej matki, która natychmiast wybuchnęła
płaczem.
- Mówiłam Taylor, żeby nosiła kask, jeśli zamierza robić te
swoje akrobacje. Zabroniłam jej łazić po drzewach. Czuła się
dobrze. Nie było żadnych niepokojących objawów.
- Wszystkie dzieci łamią zakazy rodziców - pocieszała ją
Kate. - Nie może jej pani ciągle pilnować. Proszę nie robić sobie
wyrzutów.
Z separatki wyszedł Julian.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]