
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Asprin, Robert Thieves World 03 Shadows of Sanctuary
- Robert Louis Stevenson wyspa skarbow
- Przemilczane zbrodnie Jerzy Robert Nowak
- 493. Roberts Alison Zastępcza matka
- Robert Haasler Zbrodnie w imieniu Chrystusa
- Anthony, Piers & Margroff, Robert E The Ring
- Roberts_Alison_ _Jedyny_w_swoim_rodzaju
- Heinlein, Robert A. Weltraum Piloten
- Heinlein, Robert A La Bestia Estelar
- Nora Roberts 04 Z nakazu serca Niedowiarek
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- ilemaszlat.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Z Kasey dzieje się coś niedobrego, Alison spojrzała na
wuja, ale on przyglądał się, jak Kasey biegnie w stronę muru
okalającego posiadłość. Miała smutne oczy.
79
Jordan zerknął na Alison. Jej słowa były odbiciem jego
myśli.
Tak, masz racjÄ™.
Czy to my ją zasmuciliśmy, wujku Jordanie?
Uderzyło go to pytanie. Podniósł wzrok w chwili, kiedy
Kasey znikała w bocznej bramie. Czy to my? Kasey była
bardziej uczuciowa niż którakolwiek ze znanych mu osób. Czy
równie łatwo było ją zranić? Jordan potrząsnął głową. Może
niepotrzebnie dopatrywał się czegoś w zwykłym przypływie
kiepskiego nastroju.
Każdy miewa humory, Alison mruknął. Nawet Kasey.
Dziecko wciąż wpatrywało się w bramę. Jordan zakręcił
dziewczynką jak bąkiem, żeby ją rozśmieszyć.
Tylko mnie nie wrzucaj do wody Zachwiała się na
nogach ze śmiechem.
Ciebie? powtórzył Jordan, jakby nigdy o tym nie
pomyślał. Wszedł na schodki basenu. Dlaczego uważasz, że
mógłbym zrobić coś takiego?
Zrobiłeś to wczoraj.
Naprawdę? spojrzał przez ramię na żywopłot i mur.
Kasey była po drugiej stronie. Nie czuł się z tego powodu
najlepiej. Z wysiłkiem skupił się na Alison. Nie znoszę się
powtarzać powiedział i wrzuci ją do basenu.
Godzinę pózniej znalazł Kasey w pracowni. Bieganie nie
poprawiło jej nastroju. Nerwowo krążyła od okna do okna, nie
mogąc usiedzieć w miejscu.
Chcesz sobie dać spokój?
Na dzwięk jego głosu Kasey obróciła się wokół własnej osi.
Nie słyszałam, jak wchodzisz. Starała się zachowywać
spokojnie, ale bała się, że jej to nie wyjdzie, więc podeszła do
okna i spojrzała w nie. Zmieniłam zdanie powiedziała. Ten
dom to nie muzeum, tylko mauzoleum.
Jordan uniósł brew i usiadł na sofie.
Może mi powiesz, co się dzieje?
80
Kiedy się do niego odwróciła, w jej oczach zobaczył płomień
gniewu. Aatwiej jest się wściekać niż rozpaczać.
Jak ty możesz to znieść? rzuciła. Nie doprowadza cię do
szału to wieczne słońce?
Przez chwilę na nią patrzył, potem opadł na poduszki.
Chcesz mi powiedzieć, że denerwuje cię pogoda?
Nie pogoda poprawiła. Pogoda to coś, co się zmienia.
Kasey obiema rękami odgarnęła włosy z twarzy. Czuła głuchy,
pulsujący ból u nasady szyi.
Kasey cichy głos Jordana brzmiał rozsądnie. Usiądz i
porozmawiaj ze mnÄ….
Potrząsnęła głową. Właśnie w tym momencie nie miała
ochoty na rozsÄ…dek.
Wiesz co? ciągnęła. Zdumiewa mnie, że potrafisz tak
pisać, mimo że odciąłeś się od wszystkiego poza tym domem.
Jego brew znów się uniosła.
Nie uważasz, że to logiczne? %7łyję w sprzyjających
warunkach, więc się odciąłem.
Jesteś z siebie cholernie zadowolony. Odwróciła się
gwałtownie i wsadziła ręce do kieszeni. Siedzisz tu sobie w
swoim sterylnym światku i nie masz pojęcia, jak ludzie walczą o
życie. Nie musisz się martwić, kiedy zepsuje ci się lodówka.
Kasey& Jordan starał się zachować cierpliwość. Znów
zmieniasz zdanie.
Odwróciła się i spojrzała na niego.
Dlaczego on nie rozumie? Dlatego nie widzi tego, co w
głębi?
Nie każdy może spoczywać na laurach i wygrzewać się na
słońcu.
A, znów do tego wracamy. Jordan wstał i podszedł do
niej. Dlaczego uważasz pieniądze za skazę na moim
charakterze?
Nie mam pojęcia, ile plam masz na charakterze odparła.
Jedynym zastrzeżeniem, jakie mam do twoich pieniędzy, jest to,
że używasz ich, żeby się izolować.
81
To jest twój punkt widzenia.
Oczywiście skinęła głową. Moim zdaniem życie w tej
części Kalifornii to skandal: golf, futra, przyjęcia, jaccuzi&
Przepraszam& Alison stanęła w drzwiach i przyglądała
się speszona. Po raz pierwszy widziała ich zagniewanych.
Jordan nie odpowiedział Kasey, tylko zwrócił się do
dziewczynki:
Czy to coś ważnego, Alison? Jego głos był spokojny, ale
oczy nie. Kasey i ja dyskutujemy.
Kłócimy się poprawiła Kasey. Ludzie czasami się
kłócą, a ja w czasie dyskusji nigdy nie krzyczę.
No dobrze. Kiwnął głową do Kasey i spojrzał na
bratanicę. Kłócimy się. Zechcesz nam dać parę minut,
żebyśmy skończyli?
Alison cofnęła się o krok, ale zawahała się.
Będziecie na siebie krzyczeć i tak dalej? w pytaniu
pobrzmiewała raczej fascynacja niż niepokój. Jordan
powstrzymał uśmiech.
Będziemy zapewniła ją Kasey. Alison spojrzała na nich
przeciągle i wbiegła na schody.
Jordan zaśmiał się i odwrócił z powrotem do Kasey.
Zdaje się, że raduje ją perspektywa drobnej bójki.
Nie jÄ… jednÄ….
Przez chwilę przyglądał się Kasey.
Właśnie widzę. Może chciałabyś czymś rzucić? To zawsze
pomaga.
Co wolisz stracić? odparła, wściekłą, że on panuje nad
sobÄ…, a ona nie. WazÄ™ Ming czy szkatuÅ‚kÄ™ Fabergé?
Kasey& położył jej ręce na ramionach. Co za dużo, to
niezdrowo, pomyślał. Może byś usiadła i powiedziała mi, o co
tak naprawdÄ™ chodzi.
Nie mów do mnie takim tonem. Odsunęła się od niego,
rozwścieczona. Mam już go dość w wykonaniu twojej matki.
Nie mógł zaprzeczyć, bo miała rację. Nie wiedział tylko, że
postawa Beatrice sprawiła przykrość Kasey. Może jest jeszcze
82
wiele rzeczy, o których powinien się o niej dowiedzieć. Może
najlepiej będzie się ich dowiedzieć teraz, kiedy jest
zdenerwowana i siÄ™ nie kontroluje.
Moja matka nie ma nic do mnie ani do ciebie, Kasey
powiedział miękko, ale jej nie dotknął.
Czy aby na pewno? Kasey potrząsnęła głową. Jak mógł
nie zauważyć ani nie zrozumieć, jak trudno jej się z nim kochać
w domu, w którym ciągle natyka się na dezaprobatę tej kobiety?
Cóż, to tylko jeden punkt, w którym się nie zgadzamy. Jest
jeszcze parÄ™ innych.
Czyli?
Nie martwi cię, że od pięciu lat najważniejszym problemem
Alison jest to, w którą sukienkę się ubrać?
Dobry Boże, Kasey, o czym ty mówisz? W jego głosie
brzmiała frustracja, w głosie Kasey gniew. Czy wreszcie
powiesz, o co chodzi?
O co chodzi?! wrzasnęła na niego, wściekła, że nie potrafi
lepiej wyrazić swych uczuć, a on nie może zrozumieć tego, co
ona próbuje mu powiedzieć. O czym ty w ogóle mówisz,
skoro nie masz pojęcia, jak się czuję i czego potrzebuję? Znów
potrząsnęła głową. O nic nie chodzi. O nic, Jordanie.
Wybiegła przez drzwi patio.
Dziesięć minut pózniej siedziała pod dębem w północnym
krańcu ogrodu, próbując się uspokoić. Nie cierpiała tracić
panowania nad sobą. Nic z tego, co powiedziała Jordanowi, nie
miało sensu dla niego, a co gorsza, dla niej chyba też.
Uczciwość zmusiła ją do przyznania, że to strach powstrzymał
ją przed wyrzuceniem z siebie wszystkiego, co jej leżało na
sercu. Za bardzo go kocha, żeby utrzymać spokój ducha.
Serce czy rozum czego powinna słuchać? Rozum
podpowiadał, że powinna dać sobie spokój z tą miłością. On jej
nie kocha. Owszem, pragnie jej, może potrzebuje, może mu na
niej zależy. Aagodne, blade uczucia w porównaniu z miłością.
Rozum przypominał też, że między nimi jest zbyt wiele
podstawowych różnic, żeby stworzyć jakikolwiek głębszy
83
związek, a także, że już czas przypomnieć sobie o priorytetach
[ Pobierz całość w formacie PDF ]