
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Holly Lisle World Gates 03 Gods Old And Dark
- Harrison Harry Krok do Ziemi
- Sikorska Anna ZśÂ‚e zamiary to nie wszystko
- Mlot na czarownice
- Kozak Magdalena Opowiadania o Paskudzie
- Eddings_Dav
- Ostatnie pić™ć‡ dni Julie Lawson Timmer
- Plomien_Serca
- Awakened The Guardian Legacy_Book 1 Ednah Walters
- Sandemo_Margit_34_W_śÂšnieśźnej_puśÂ‚apce
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- stirlic.htw.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
atakami.
Pułkownikowi LaCroix nie spodobały się te zmiany.
Sherazad i Lorenzo spieszyli właśnie do swoich pac-
jentów, kiedy zatrzymał ich ze wściekłą miną.
Doktorze Banducci. Jego metaliczny głos za-
dzwięczał nieprzyjemnie. Zmieniłem opinię, że pańs-
kie przybycie tutaj to uśmiech losu. Zrobił pan wiele
dobrego, ale teraz stanowi pan zagrożenie. Nie zostawię
tu nikogo, nie pozwolę, żeby ludzie zostali wysadzeni
w powietrze w kolejnym ataku terrorystycznym, jak ci
żołnierze, których nam wczoraj przywieziono. Jeśli pan
chce zostać, niech pan zostanie sam.
On nie zostanie sam, pułkowniku.
Sherazad odezwała się pierwszy raz od dwóch go-
dzin. Jej słowa przerwały tyradę pułkownika. I zmart-
wiły Lorenza.
Było dla niego oczywiste, że ona wyjedzie w bar-
dziej bezpieczne miejsce. Zorganizował przylot swych
asystentów z innej operacji, by stworzyć zespół, jakiego
potrzebujÄ… pacjenci.
Nie, nie zostanÄ™ sam, Sherazad, ale to nie ty do-
trzymasz mi towarzystwa. Pojedziesz do głównej sie-
dziby GAO.
Pokręciła głową.
To także moi pacjenci.
Posłuchaj...
Więc zostawiam was, zabawiajcie się w wasze
idiotyczne pozerstwo warknął pułkownik. Ja muszę
ewakuować trzystu dwudziestu pięciu ludzi personelu
i trzy tysiące siedmiuset żołnierzy. Adieu, doktor Daw-
son i doktorze Banducci.
80 OLIVIA GATES
Odszedł, nie oglądając się za siebie.
Nie zostaniesz tu, Sherazad. Koniec, kropka.
Dlaczego?
Jego powody nie miały wiele wspólnego z rozsąd-
kiem. Nie mógł ich nawet przedstawić, nie wspomi-
nając już o tym, by ich bronić. Nawet przed sobą. Miał
tylko jedno wyjście.
Bo ja tak mówię.
Zatrzepotała kpiąco rzęsami.
Jestem oczarowana, doktorze. Ale dlaczego
zmieniłeś zdanie? Dopiero co twierdziłeś, że trzeba
poświęcić tych, których nie da się uratować, a teraz
sam się narażasz dla pacjentów, którzy mogą nie
przeżyć.
Narażam własne życie, a nie czyjeś. Argumenty
utknęły mu w gardle, gdy sobie uprzytomnił, jaką puła-
pkę na niego zastawiła.
Przecież narazisz także życie swoich współpraco-
wników, którzy znają ryzyko i je akceptują. Więc dla-
czego nie ja?
Nie mam czasu, muszę obejrzeć pacjentów od-
parł i odwrócił się do pielęgniarza.
Naszych pacjentów poprawiła.
Milczał, nie chciał się sprzeczać. Sherazad wyjedzie
i koniec. François natychmiast podaÅ‚ mu karty pacjen-
tów i odpowiadał na jego pytania.
Zator u McFaddena ustÄ…piÅ‚ informowaÅ‚ François
ale potrzebujemy sporo krwi, żeby podnieść mu ciś-
nienie. Mocz nadal niezadowalajÄ…cy.
Sherazad wiedziała, że reakcja zapalna na rozległy
uraz spowodowała opuchnięcie tkanki i jamy brzusznej.
Większość płynów podawanych McFaddenowi nie do-
NIEBO NA ZIEMI 81
stawała się do układu krążenia, stąd niskie ciśnienie
i niewielka ilość wydalanego moczu.
Dajcie mu dobutaminę rzekła, zaglądając do
karty, którą podał jej Lorenzo. Otworzy naczynia
włoskowate i pomoże płynom wydostać się ze spuch-
niętej tkanki, zmniejszy opuchliznę i zwiększy wydala-
nie moczu.
Obydwaj mężczyzni podnieśli w zdumieniu głowy.
I czemu się tak dziwią? Przecież jest dyplomowanym
lekarzem, prawda?
Lorenzo otrząsnął się i zaczął badać pacjenta.
Sugestie doktor Dawson sÄ… bardzo celne oznaj-
mił. Chcę mieć wyniki następujących badań... Tu
wyrecytowaÅ‚ listÄ™ testów, a François notowaÅ‚. Zaap-
likujcie mu sześć jednostek plazmy i dwie jednostki
krioprecypitatu i płytek.
François skinÄ…Å‚ gÅ‚owÄ… i podaÅ‚ Lorenzowi rentgen
klatki piersiowej Delinskiego. Lorenzo przekazał go po
chwili Sherazad.
Złamanie żeber, zdrutowany mostek, brak jednego
płata płuca, poza tym w normie. Była zdumiona.
Dwadzieścia cztery godziny temu uznałagozazmarłego.
Co... co z nim zrobiłeś? zapytała.
Lorenzo przeniósł na nią wzrok. Przysięgłaby, że
czytał w jej myślach. Jego spojrzenie złagodniało. Zda-
wało się, że chce coś powiedzieć, potem jednak zmienił
zdanie i westchnÄ…Å‚.
Usunąłem mu część lewego płuca, podwiązałem
krwawiące naczynia. Anestezjolog stwierdził uporczy-
wy krwotok z tchawicy i oskrzeli, więc musiałem usu-
nąć cały płat. Uszkodzenie serca było szczęśliwie nie-
wielkie, najgorsza była pęknięta tętnica wieńcowa.
82 OLIVIA GATES
Ale jest w lepszym stanie niż McFadden zauwa-
żyła.
Lorenzo skinął głową.
Chociaż uszkodzenia klatki piersiowej są groz-
niejsze w ostrej fazie, łatwiej im zaradzić podczas za-
biegu.
Następnie przeszli do szczegółowego badania kolej-
nych pacjentów, po czym opuścili namiot.
Sherazad zwróciła się do Lorenza z uśmiechem, gdy
tylko znalezli siÄ™ sami.
Pora, żebym zajęła się twoją raną. A może powin-
nam powiedzieć: moją?
Dotknęła go lekko, a on zesztywniał. Pragnął jak naj-
szybciej odesłać ją w jakieś bezpieczne miejsce, choćby
do domu. Zmarszczył czoło. Skąd tyle troski o kogoś,
kogo w zasadzie nie zna? Zresztą nie to jest ważne
w tym momencie.
Potem do ciebie przyjdÄ™.
ZrobiÄ™ to teraz.
Jestem twoim szefem i mówię, że zrobisz to póz-
niej.
Ajamówię: oszczędz sobie sił i rozkazów, szefie.
Jej stanowczość zezłościła go. Rozpaliła w nim chęć,
by zaciągnąć ją do namiotu i kontynuować to, co prze-
rwał Sjorgen.
Sherazad... wycedził.
ZostajÄ™ z tobÄ…, Lorenzo.
ROZDZIAA SZÓSTY
Skalpel, Gulnar! I będę wdzięczny za prawdziwe
ssanie.
Pielęgniarka podskoczyła, rzucając bez tchu:
Tak, Lorenzo!
Sherazad, która widziała pożądanie w zielonych
oczach kobiety, zrobiło się niedobrze. Ta Gulnar do-
słownie pożera Lorenza wzrokiem. Co prawda Lorenzo
nie odpowiada jej tym samym, od czasu do czasu tylko
na niÄ… zerka, bo nie ma czasu, ale co potem?
Czy dlatego ją odtrącił? Spodziewając się przyjazdu
[ Pobierz całość w formacie PDF ]