
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Barton Beverly Cherokee Point 01 Piąta ofiara
- Komuda Jacek Jurewicz Maciej 36 pięter w dół
- Balcerzan Edward Któż by nas takich pięknych
- I Don't Care About Your Band_ What I Lea Julie Klausner
- Piąta ofiara
- Julie Kenner California Demon
- Highmore Julie Uśpione sekrety
- Craig Sinnott Armstrong God A Debate between a Christian and an Atheist
- śÂšw. Tomasz z Akwinu 14. Suma Teologiczna Tom XIV
- Honor 02 Honor Bound Radclyffe
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Zaprzeczyła ruchem głowy wpatrzona w podłogę.
A fakt, że mówimy o Curtisie& Głos mu się zaczął łamać.
Nie zmienia tego, co czuję oznajmiła. Kocham Curtisa. Nie wykorzystuj tego
przeciwko mnie. Mam wrażenie, jakbyś próbował mną manipulować, sugerując, że skoro był u nas
przez ostatni rok, musimy go wziąć na stałe. To nie fair. Nie doprowadzaj do tego, bym zaczęła
żałować, że w ogóle przyjęłam go do naszego domu.
Chyba tak do końca nie rozumiesz powiedział cicho. Chodzi mi o to&
Nie chcę prowadzić tej rozmowy jeszcze raz od początku przerwała mu, unosząc obie
ręce, by powstrzymać dalsze pytania czy prośby. Ty chyba też nie chcesz. Bo to, że nie
zamierzam poświęcić całego życia tym dwóm chłopcom, nie jest tu jedynym problemem. Jest
jeszcze to, że jako człowiek totalnie rodzinny nade wszystko pragniesz, żebyśmy zapełnili dom
dziećmi i spędzali z nimi cały nasz wolny czas. Tylko że dostałeś pracę w gimnazjum i jakoś rzadko
tu jesteś, bo masz czas jedynie dla swoich uczniów. I byłych uczniów, dodajmy, skoro już o tym
mowa. Zawsze pragnęłam mieć własną rodzinę. Wiedziałeś o tym, kiedy się ze mną żeniłeś. Nie
zmieniłam się. To ty się zmieniłeś.
Przez chwilę zastanawiał się nad jej ostatnimi słowami.
Masz rację rzekł w końcu. Zmieniłem się. Aatwo było mówić o uroczym domku
pełnym fantastycznych dzieci, kiedy byliśmy w college u, kiedy sami byliśmy dzieciakami.
A nawet tuż po ślubie, gdy pracowałem na ciepłej posadce jako trener w szkole prywatnej, gdzie
mecz każdego dzieciaka oglądał przejęty rodzic, a czasami nawet oboje. Ale potem przeszedłem
do gimnazjum Franklina. I owszem, zmieniłem się. Kto by się nie zmienił?
Jasne szepnęła Laurie. Kto by się nie zmienił? Chyba tylko potwór bez serca.
Nie o to&
Owszem, o to.
Spuścił wzrok na swoje buty.
Nie rób mi tego powiedziała błagalnie. Ramiona jej zadrżały od tłumionego szlochu.
Nie jestem okropną egoistką. Niełatwo mi odmawiać. Ale nie mogę pozwolić, żeby poczucie
winy zmusiło mnie do zrobienia czegoś, czego nie chcę. Zrezygnowania z tego, czego chcę. Czego
zawsze pragnęłam. I czego ty też zawsze pragnąłeś, dopóki nie doszedłeś do wniosku, że chcesz
czegoś innego. Nie możesz mnie o to prosić.
Czy naprawdę nic& ? zaczął, ale spojrzenie Laurie wystarczyło za odpowiedz. Był jak
ogłuszony. Miała rację, że już raz to przerabiali. Krzyki, łzy i grozby nie doprowadziły
do porozumienia wtedy i nie mogły doprowadzić teraz. W dodatku temat ich rozmowy spał
za ścianą. Scott za nic by nie chciał, by Curtis się obudził i podsłuchał, że jest tutaj niechciany.
Okej rzekł spokojnie.
Laurie, czerwona na twarzy, cicho chlipała. Scott, z rękami w kieszeniach, kołysał się
na piętach. Myślał o tym, że powinien wyciągnąć ramiona i do niej podejść, ale nie mógł. Parę razy
otwierał usta, by się odezwać, lecz żaden jego dodatkowy argument nie mógł poprawić sytuacji
między nimi.
Po jakimś czasie łkanie stało się słabsze, potem całkiem ustało. Scott poczuł na sobie wzrok
żony.
Powiedz coś poprosiła.
Uniósł ramiona i wykrzywił usta w przepraszającym uśmiechu.
Scott, proszę, powiedz coś spróbowała jeszcze raz szeptem. Powiedz, że mnie nie
nienawidzisz.
Nie nienawidzę cię. Nie mógłbym cię nienawidzić.
Miał nadzieję, że nie usłyszy prośby, by powiedział, że ją kocha.
CZZ VI
10 kwietnia, niedziela
42
Mara
Tom odwrócony plecami stał przy kuchennym blacie i nalewał kawę.
Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! odezwał się, kiedy weszła.
Dziękuję. Objęła go, przylgnęła policzkiem do miejsca między łopatkami. Głęboko
odetchnęła zapachem męża.
Mmm& zamruczał i odwrócił się do niej twarzą. Musimy częściej wysyłać Laks
do twoich rodziców. Ta noc była niesamowita. Co nie znaczy, że mam zastrzeżenia do reszty
tygodnia. Ale ta noc szczególnie&
Kocham cię przerwała mu i objęła go mocniej. I jestem za ciebie taka wdzięczna
losowi. Jesteś opoką, dla mnie i dla Laks. Ostatnio nieczęsto ci to mówiłam.
Mówiłaś mi to wczoraj przy kolacji, pamiętasz? Zaśmiał się. I w drodze do domu,
i kiedy szliśmy do łóżka. Poczuła, że się rumieni, i w tym samym momencie Tom przyłożył
chłodną dłoń do jej policzka. Bynajmniej nie narzekam. To bardzo miłe.
Pozwoliła sobie na jeszcze jeden, ostatni, długi uścisk, nim w końcu z trudem go puściła.
Idziesz pobiegać?
Tak, ale najpierw potrzebuję sporej dawki kofeiny. Zrobiłbym dziś trzydziestkę, gdybyś
nie miała nic przeciwko temu, że trochę dłużej mnie nie będzie. Roznosi mnie energia po
przespaniu pełnych dziesięciu godzin. Dzięki tobie.
Trzydzieści kilometrów. To ci zajmie jakieś dwie godziny i czterdzieści pięć minut?
Mniej więcej. Ale nie muszę dziś biegać tak długo. Nie muszę w ogóle&
Przerwała mu stanowczym gestem.
Jesteś biegaczem. Pobiegniesz. Zrobisz trzydzieści kilometrów.
Ze śmiechem pokazał, że się poddaje.
Okej, okej. Zrobię trzydzieści. A ty co będziesz robić, jak mnie nie będzie? Jest szansa, że
utniesz sobie drzemkÄ™?
Popatrzyła na niego z taką miną, jakby pytała: A jak ci się wydaje? , co znów go
rozśmieszyło.
Podał jej kubek. Podmuchała na gorącą kawę i spytała:
Więc przewidujesz, że to ci zajmie dwie godziny i trzy kwadranse?
Przyjrzał jej się znad własnego kubka.
Uhm. Dwie godziny i trzy kwadranse. Dobrze siÄ™ czujesz?
Zrobiła niepewną minę, która miała świadczyć, że chodzi o problem z pamięcią.
Będziesz za mną tęsknić? spytał zaczepnie. Dlatego tyle razy pytasz, jak długo mnie
nie będzie? Kalkulujesz, czy starczy nam czasu na& Uśmiechnął się. Na więcej przygód
w sypialni po moim powrocie, zanim pojadę po Laks? Osobiście jestem za. Może powinienem
poprzestać na ośmiu kilometrach? %7łeby zachować energię? Mrugnął porozumiewawczo.
%7łal ścisnął jej serce, gardło zrobiło się nagle dziwnie suche. Tak chciała powiedzieć.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]