
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Cabot Meg Najczarniesza godzina
- 01. Adams Audra Błękitny żeton
- Hollanek Adam, Janicki Jerzy Noc lwowskich profesorów
- Roberts_Alison_ _Jedyny_w_swoim_rodzaju
- GR895. DUO Orwig Sara Dar serca
- (ebook spanish) Dante Alighieri La Divina Comedia
- Carole Cummings [Aisling 01] Guardian [Torquere] (pdf)
- 038. Carole Mortimer Sekret wielkiej aktorki
- OpowieśÂ›ci z Borgaanu 01 Oko W晜źa Rejdak PaweśÂ‚
- Martin,George R R Im Haus Des Wurms
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
kumentacji finansowej. - Starała się rozmawiać normalnie,
chociaż bliskość Nate'a utrudniała jej normalne myślenie, po-
chłaniała ją bez reszty. - Niestety, nie udało mi się dzisiaj
wziąć od Henryego tych materiałów, które wtedy wysłałam
mu kurierem. Poprosiłam o nie, i to już drugi raz, ale zaczął
gderać, to niepodobne do niego.
- Postaram się je od niego jakoś dyplomatycznie wydobyć
przy następnej wizycie.
Nachylił się ku Chrissy, a wtedy serce zabiło jej o wiele
mocniej.
- Skąd masz tę sukienkę? Jest dość śmiała, nie uważasz?
- Bella mi ją uszyła. - Poczuła przyjemny dreszczyk. Mu-
siała się Nate owi nadal bardzo podobać, skoro nie potrafił
obiektywnie ocenić jej sukienki. - Na taką elegancką okazję
nadaje siÄ™ znakomicie.
Sukienka była cienka, lecz nie przejrzysta, podkreślała
wszystkie atuty figury, lecz w sposób nieoczywisty.
- Jest bardzo seksowna - warknął oskarżycielskim tonem,
na dzwięk którego Chrissy aż dostała gęsiej skórki z wraże-
nia.
Ty jesteÅ› bardzo seksowny, Nate, i nie jestem pewna, czy
potrafię się temu dłużej opierać...
S
R
Z determinacją wbił widelec w dzwonko ryby na swoim ta-
lerzu.
- Aosoś jest znakomity - oświadczył sucho.
- To prawda.
- I dobrze dobrali wino.
- Bardzo lubiÄ™ chardonnay...
Ale ty smakowałbyś mi jeszcze bardziej, pomyślała, zer-
kajÄ…c na jego usta.
Nate gwałtownie odłożył widelec.
- Nie patrz na mnie takim wzrokiem, bo nie ręczę za siebie.
- Przez ten tydzień szło nam dobrze, panowaliśmy nad so-
bą... - szepnęła błagalnie, nie wiedząc, czy prosi o za-
pewnienie, że dadzą radę wytrwać dalej, czy o sugestię, że
mogą przestać się starać.
Dotknął jednego z loków, które opadały jej na ramiona.
Soph zrobiła siostrze naprawdę wspaniałą fryzurę na ten wie-
czór.
- Chodz, pokręćmy się trochę między ludzmi. Oczekują te-
go.
Postanowił więc przemilczeć jej uwagę, co już samo w so-
bie było wymowne, bo świadczyło, że radzą sobie tylko wte-
dy, gdy są zajęci pracą. A gdyby Nate wiedział, jak bardzo
Chrissy jest gotowa zmienić zdanie? Co wtedy by się stało?
Poszedłby za głosem pragnienia czy odepchnął ją tak samo
jak wtedy na parkingu? Tamto bolesne wspomnienie spowo-
dowało, że Chrissy postanowiła nie ryzykować ponownie,
drugi raz nie zniosłaby odrzucenia.
S
R
Podeszli wspólnie do jednego ze stołów, potem rozdzielili
się, każde osobno zabawiało kolejnych gości rozmową, lecz
Chrissy cały czas tęskniła za bliskością Natea, a siła tego
pragnienia aż ją przerażała.
Kiedy podano deser, znowu usiedli obok siebie, lecz wy-
starczyło jej jedno spojrzenie na usta Nate'a, by natychmiast
przestała mieć ochotę na przepyszne ciasto migdałowe, gdyż
chciała jego i tylko jego! Zrobiło jej się gorąco, ledwie pa-
nowała nad sobą, w dodatku Nate wcale jej nie pomógł, gdyż
wstał i wyciągnął rękę, uśmiechając się dziwnie, niemal bole-
śnie, jakby on też przeżywał podobne tortury. Bez namysłu
wstała i podała mu dłoń, jednocześnie spoglądając pytająco.
- Zaczęli grać - wyjaśnił, prowadząc ją na nieduży parkiet
po przeciwległej stronie sali. - Zgodnie ze zwyczajem szef
musi zatańczyć pierwszy.
Znalazła się w jego ramionach, w których pragnęła pozo-
stać już na zawsze, lecz niestety chwilę pózniej ktoś pod-
szedł, by ją odbić. Chrissy miała ochotę powiedzieć, żeby
zostawił ich w spokoju, lecz Nate wypuścił ją z objęć z
uprzejmym uśmiechem. I z udręką w oczach.
Tańczyła potem z różnymi osobami, aż wreszcie znalazła
się znowu przed nim. Akurat rozległa się wolna, nastrojowa
ballada, więc Chrissy potrząsnęła głową, ponieważ w takiej
sytuacji mogłaby się zdradzić, jak bardzo go pragnie.
- Lepiej nie. To chyba nie byłby dobry pomysł.
- Pewnie nie. Ale tylko ten jeden raz. Tylko dziÅ›. Tylko ten
jeden taniec. ProszÄ™.
S
R
Powinna była zaprotestować, tymczasem bez wahania dała
się objąć i położyła dłonie na jego torsie.
- Dobrze nam idzie, chociaż nigdy wcześniej nie tań-
czyliśmy razem.
- Bo pasujemy do siebie.
- Tak... - Westchnęła.
Przygarnął ją bliżej do siebie, a ona splotła dłonie na jego
karku.
- Lepiej nie używaj przy mnie tego słowa - ostrzegł.
- Nate? - spytała niepewnie.
- Jesteśmy bezpieczni, dookoła pełno ludzi, nic nie może
[ Pobierz całość w formacie PDF ]