
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Farmer Philip JosĂŠPrzebudzenie Kamiennego Boga
- Zajdel _Janusz_A_ _ Limes _Inferior
- Cole Allan & Bunch Christopher Sten Tom 5 Zemsta Przeklć™tych
- Cartland Barbara Najpić™kniejsze miśÂ‚ośÂ›ci 54 Stracony uśÂ›miech
- Barton Beverly Cherokee Point 01 Pić…ta ofiara
- Jack L. Chalker A War of Shadows
- Armentrout Jennifer L. Onyx . Tom 2
- James Doohan Flight Engineer Volume 1 The Rising
- 052._Graham_Heather_ _Pod_ćąĂ˘Â€Ĺźwietlistym_niebem_raju
- vibracja
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- spholonki.keep.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
było dla niego wielkie zaskoczenie. Nie przypuszczał, że tak tamjest. Ormianie
bardzo mu zaimponowali. Zaprowadzili go na szczyt tych mistycznych gór Ararat i
pokazali cudowne widoki, miejsca religijnych kultów i miejsce, na którym osiadła
Arka Noego. To musiało na niego podziałać. Widoki jak z fantastycznych komiksów,
skały siejące grozę, ponure doliny i ten szczyt. Dla Ormian jest symbolem
ojczyzny. Ormianie, zanim położą się spać i natychmiast, kiedy wstaną, podchodzą
do okien i w milczeniu wpatrują się w górę. To ich codzienny rytuał, ich
obowiÄ…zkowa modlitwa.
A przecież gór im nie brakuje wtrącił się ponownie Szyc. Można by
powiedzieć, że jest to kraj beznadziejnie górzysty. Jego terytorium przecina
szesnaście pasm górskich wzdłuż i wszerz. Jest też niesamowicie kamienisty. Mówi
się żartobliwie: kraina wygasłych wulkanów" albo muzeum geologiczne". W
nadludzkich wysiłkach wydziera się góromkawałek ziemi, na której dałoby się
cokolwiek uprawiać.
Jest taka legenda Anna popijała kolejną kawę, która przed chwilą pojawiła się
na stoliku jak to Pan Bóg przesiewał ziemię przez sito. Ziemię dał Gruzinom, a
kamienie rzucił Ormianom.
«CoÅ› jednak daÅ‚o siÄ™ wykrzesać z kamienia dopowiadaÅ‚ Szyc. Teraz w Armenii
uprawia się sześćset gatunków winogron, brzoskwinie, granaty.
No właśnie. Anna przytaknęła. To niesamowite, czego potrafi dokonać
człowiek. Widziałam zdjęcia, na kamienistych zboczach rosną sady morelowe,
winogrona, niespotykane gatunki śliwek. Mam na ten temat obszerne artykuły. Mogę
wysłać je panu po powrocie.
123
Z chęcią je przeczytam.
Mam też krótkie notatki ze starych czasopism, w których można przeczytać o
Ludwiku Milosiewiczu, pradziadku Marii. To on dał początek armeńskiej historii
rodu. Pochodził z Warszawy. Był synem generała znanego z powstania
listopadowego.
Szyc wrzucił do kawy kostkę cukru. Mieszał energicznie, spoglądając ukradkiem na
wyraz twarzy swojej rozmówczyni Była mocno podekscytowana. Krople ciemnego płynu
spadły mu na palce i na białą serwetkę leżącą na stoliku. Brązowa plama powoli
rozpływała się wzdłuż włókien tkaniny. Szyc przesunął talerz z ciastkiem, by to
ukryć.
W jaki sposób trafił do Armenii? zagadał szybko.
Na Kaukaz trafił dobrowolnie. Anna zauważyła przestępstwo i uśmiechnęła
się. Chciał się tam nauczyć wojaczki. Mieszkał gdzieś przy granicy
Azerbejdżanu i Gruzji.
Trudno zrozumieć, że polski oficer dobrowolnie skazywał się na takie wygnanie
zastanawiał się Szyc.
Polacy mieli wtedy u Ormian bardzo dobre notowania. Ceniono ich jako ludzi
inteligentnych, dobrych strategów, karnych żołnierzy.
Interesujące. Szyc przysłuchiwał się z zainteresowaniem. Skąd pani o tym
wszystkim wie?
To mnie swego czasu interesowało. Przy odrobinie dociekliwości można znalezć
trochę publikacji. Gdybym wiedziała, że będę musiała o tym mówić, to
przygotowałabym się lepiej. Roześmiała się szczerze. Ale wracając do tematu.
Z tego, co pozostało mi w pamięci, wiem, że od lat trzydziestych dziewiętnastego
wieku Polacy zaczęli podejmować pracę w Armenii i osiedlali się na stałe. W
Polsce była wtedy bieda, brakowało miejsc pracy i mieszkań. Tu mieli szansę
szybszego awansu, lepszych warunków do życia. W tym czasie służba wojskowa
trwała dwadzieścia pięć lat. Więc wojskowi po jej odbyciu decydowali się
pozostać tam na zawsze. Cóż mogli szukać w Polsce ludzie blisko
pięćdziesięcioletni. Musieliby życie rozpoczynać od nowa.
Szyc pomyślał o sobie. Był przecież w podobnej sytuacji.
Pamiętam, jak przyjechałem do Austrii dwadzieścia pięć
124
lat temu. Kim wtedy byłem i jak się czułem, bez rodziny i znajomych, w całkiem
obcym miejscu? Teraz, gdy jadę odwiedzić rodzinne strony, wytrzymuję kilka dni i
już ciągnie mnie z powrotem. W Polsce czuję się obco.
Miłosiewicz wyjechał na Kaukaz dobrowolnie. Uległ, w pewnym sensie,
rozpowszechniającym się w tym czasie hasłom nawołującym do bogacenia się przez
zdobywanie nowych miejsc pracy, odkrywania mało docenianych części świata.
Gęste włosy Anny opadały niesfornie wzdłuż twarzy. Odgarniała je odruchowo.
Przybywająca tam ludność polska była ponoć bardzo dobrze przyjmowana w nowym
środowisku. Pomagano im znalezć pracę, służono wsparciem moralnym.
Jestem ciekaw, czy był zadowolony z decyzji.
Ustawił się dobrze w nowej rzeczywistości zapewniała Anna. Jak tylko tam
się znalazł, zapałał miłością do tego kraju. Uległ jego urokowi i bez wahania
został na zawsze. Bardzo szybko znalazł dla siebie miejsce. Zajął się
[ Pobierz całość w formacie PDF ]