
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Trylogia mgły 01 Książe Mgły Carlos Ruiz Zafon
- Marshall Paula Dynastia Dilhorne'ów 06 Książę sekretów
- 08. Burnham Nicole Bratnie dusze Prezent dla księżniczki
- (53) Miernicki Sebastian Pan Samochodzik i ... Gocki książę
- 03 Mary Burton Rosyjska księżniczka
- Krentz Jayne Ann Książę ciemności
- Celmer Michelle Książe i sekretarka_02
- 12 Wrzosy (Księżna)
- Jack London Michael, Brother of Jerry
- Zagłada. Wojna Pajęczej Królowej księga 4
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- alpsbierun.opx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Ga vi nowi tak zaschło w ustach, że mógł jedynie skinąć głową.
--Widzę. Pocisz się -- powtórzył Reynolds. Opuścił ostrze. -- Tamten się nie poci --
powiedział. -- Nigdy się nie pocił i już się nie nauczy, tępak. Jesteś tym chłopaczkiem... nie
tamtym potworem. Chłopaczkiem. -- Mięśnie jego twarzy zwiotczały, skóra przypominała pusty
worek.
--Potrzebuję pomocy -- wychrypiał Gavin. -- Musisz mi powiedzieć, co tu jest grane.
--Szukasz wyjaśnień? -- odparł Reynolds. -- Bierz, co chcesz.
Poprowadził Gavina do salonu. Story były zaciągnięte, ale nawet w tym mroku chłopak
dostrzegł, że wszystkie starożytności zostały zniszczone. Skorupy rozbito na drobne kawałki, a
owe kawałki roztarto na proch. Ktoś potłukł płaskorzezby; po nagrobku chorążego Flawinusa
pozostała zaledwie kupka gruzu.
--Kto to zrobił?
--Ja -- odpowiedział Reynolds.
--Dlaczego?
Archeolog przedarł się przez gruzy i wyjrzał przez szparę w zasłonach.
--On wróci, zobaczysz -- powiedział, ignorując pytanie.
--Ale po co było to niszczyć? -- upierał się Gavin.
--To choroba -- wyjaśnił Reynolds. -- Potrzeba życia przeszłością.
Odwrócił się od okna.
--Większość tych rzeczy ukradłem -- dodał. -- To trwało całe lata. Nadużyłem cudzego
zaufania. -- Kopnął jakiś kawałek gruzu, wzbijając chmurę kurzu. -- Flawinus żył i skonał. To
wszystko, co należy wiedzieć. Fakt, że się poznało jego imię, nie oznacza nic albo prawie nic.
To go nie ożywi. Jest martwy i szczęśliwy.
--A posÄ…g w wannie?
Reynoldsowi na chwilę zabrakło tchu. Przed oczami znowu stanął mu drewniany posąg.
--Myślałeś, że ja to on, prawda? Tam pod drzwiami?
--Tak, myślałem, że już dopiął swego.
--On kopiuje? Reynolds skinął głową.
--O ile zrozumiałem jego naturę, masz rację -- odpowiedział. -- Kopiuje.
--Gdzie go znalazłeś?
--Nie opodal Carlisle. Prowadziłem tam wykopaliska. Znalezliśmy go w łazni; posąg,
przedstawiający zwiniętego w kłębek człowieka, a tuż obok szczątki dorosłego mężczyzny.
Prawdziwa zagadka. Rzezba i nieboszczyk, ramię w ramię. Nie pytaj, co mnie zafascynowało.
Nie wiem. Może on działa swą wolą nie tylko na ciała, ale i na umysły? Dość, że go wykradłem i
przywiozłem tutaj.
--Karmiłeś go? Reynolds zesztywniał.
--Lepiej nie pytaj.
--Pytam. Karmiłeś go?
--Tak.
--Chciałeś mojej krwi, tak? Po to mnie tu sprowadziłeś? %7łeby mnie zabić i urządzić mu
kÄ…piel w...
Gavin przypomniał sobie, jak potwór tłukł pięściami w wannę niczym dziecko w swoje
łóżeczko, niecierpliwie domagając się pokarmu. Otarł się o śmierć; był barankiem
przeznaczonym na rzez.
--Dlaczego nie zaatakował mnie, tak jak ciebie? Dlaczego nie wyskoczył z wanny, by mnie
zabić? Reynolds otarł usta wierzchem dłoni.
--Zobaczył twoją twarz.
"Jasne, zobaczył moją twarz i zapragnął jej dla siebie, a skoro nie mógł skraść twarzy
trupowi, darował mi życie." W zdemaskowanej nagle logice działań potwora było coś
fascynującego. Gavin czuł przedsmak tego, co tak pasjonowało Reynoldsa -- uchylił rąbka
tajemnicy.
--A tamten człowiek w łazni? Tamten, którego szczątki odkryłeś?
--Tak...
--Uniemożliwił przeprowadzenie takiego samego procesu, zgadza się?
--Zapewne dlatego nigdy nie usunięto jego ciała, a tylko zapieczętowano łaznię. Nikt nie
rozumiał, że zginął, walcząc z potworem okradającym go z życia.
Obraz był już niemal kompletny; należało tylko dać upust wzburzeniu. Ten facet o mało go
nie zamordował, żeby nakarmić posąg. Gavin nie mógł już dłużej tłumić wściekłości. Złapał
Reynoldsa za koszulę i skórę i potrząsnął nim. Co tak zagrzechotało: kości czy zęby?
--Już prawie ma moją twarz. -- Utkwił wzrok w przerażonych oczach Reynoldsa. -- Co się
stanie, kiedy postawi na swoim?
--Nie wiem.
--Podaj najgorszy wariant, powiedz mi!
--To wszystko przypuszczenia -- odparł Reynolds.
--No to przypuszczaj!
--Sądzę, że kiedy stworzy doskonałą imitację strony fizycznej, sięgnie po to jedno, czego
nie potrafi skopiować: twoją duszę.
Reynolds przestał się obawiać Gavina. W jego głosie pojawiła się nuta ciepła, jakby
rozmawiał ze skazańcem. Nawet się uśmiechnął.
--Skurwiel!
[ Pobierz całość w formacie PDF ]