
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Bielajew Aleksander Wyspa zaginionych okrętów
- ALEKSANDER BRÃœCKNER Dzieje kultury polskiej
- Crownover Jay Wierny 02 Jego Droga
- Wierny Jego Droga Jay Crownover
- Fizyka a filozofia Heisenberg
- Krawczuk Aleksander Kleopatra
- Carolyn Faulkner Bound By Love (pdf)
- Boulle Pierre Planeta Malp
- Arno Strobel Trumna
- Asprin, Robert Thieves World 03 Shadows of Sanctuary
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
twa, pózniej natomiast doszedł do wniosku, że właśnie tyrania jest w praktyce prawie nie-
odzownym etapem na drodze do idealnego ustroju.
Ale można by wyjaśniać ową niezgodność w inny sposób:
Platon pisał list siódmy u schyłku życia, a więc po trzech podróżach i po smutnych do-
świadczeniach z władcami Syrakuz; toteż przypisywał sobie wtedy poglądy, jakich począt-
kowo zgoła nie miał. To znaczy, chciał uchodzić za przeciwnika tyranii od pierwszego z nią
zetknięcia; i zapewne wydawało mu się, że tak było istotnie. Popełnił więc pewną mistyfika-
cję, chyba nieświadomie. Ileż to bowiem razy każdy z nas rzutuje w przeszłość swoje intencje
szlachetne i mądre tyle że zrodzone już poniewczasie; o czym jakoś zapominamy.
Jednakże nie sposób wykluczyć ewentualności jeszcze innej, poważniejszej mistyfikacji. A
mianowicie:
List siódmy, jak o tym już mówiłem, powszechnie uchodzi za utwór Platona, za rodzaj je-
go autobiografii. Czy to wszakże takie pewne? Przecież można założyć, a nawet próbować
udowodnić, że list ten ułożył ktoś żyjący nieco pózniej, na przykład któryś z uczniów mistrza;
ktoś serdecznie zainteresowany tym, by przedstawić Platona jako nieustraszonego bojownika
o wolność, jako wroga samodzierżawia. Albowiem kontakty założyciela Akademii z tyrana-
mi, szeroko znane i komentowane, stanowiły przykrą plamę na jego sławie. Usunąć ją było
najłatwiej powołując się na rzekomo własne słowa Platona. Natomiast to, co napisał on w
czwartej księdze Praw o tyranii jako drodze do państwa doskonałego, można było uznać za
nic nie znaczące, bo przecież są to tylko poglądy jednej z fikcyjnych osób w fikcyjnej dyspu-
cie.
W razie przyjęcia takiego założenia łatwo dałoby się wyjaśnić pewną sprzeczność, na którą
zwróciłem uwagę już poprzednio:
Autor listu siódmego bardzo ostro potępia Trzydziestu Tyranów, choć nie wymienia ich z
nazwiska. Natomiast w dialogach Platona obaj ich przywódcy, Kritias i Charmides, występują
dość często, i to jako postaci ciepło wspominane, godne szacunku.
Czy słusznie więc postąpiłem biorąc list siódmy za punkt wyjścia przy badaniu życia i po-
glądów Platona? Mógłby mi ktoś zarzucić, że szedłem, wiedziony przez mistyfikatora. Od-
93
parłbym ten zarzut, wskazując, że innych informacji o założycielu Akademii poza tymi, które
wyzyskałem, nie posiadamy. Dodałbym również, że właśnie owa niepewność i mglistość da-
nych, to poruszanie się w świecie, w którym nie bardzo wiadomo, co faktem, a co mistyfika-
cją, jest czymś niezwykłym, podniecającym, pięknym. Oto prawdziwa przygoda intelektual-
na!
To wszystko nasuwa mi pewne pomysły, dotyczące mojej własnej osoby i sytuacji. Nie-
długo stanę przed sądem, to oczywiste. Emilian i Pudens wysuną oskarżenie, że przy pomocy
czarów skłoniłem do wstąpienia w związki małżeńskie najbogatszą kobietę Oei. Zgromadzą
wiele dowodów, powołają rzesze świadków. Będą wykrzykiwać:
Apulejusz ukrywał tajemnicze przedmioty w lnianym zawiniątku! Skupywał dziwne,
rzadkie ryby! Przyprawił Tallusa o padaczkę! Zamówił u snycerza wyobrażenie kościotrupa!
W domu Krassusa odprawiał nocą przerażające obrzędy! Przyczynił się do śmierci Poncjana!
Z kolei ja wystąpię przed trybunałem. Odeprę tamte zarzuty, wykażę ich bezpodstawność,
wyszydzę nieuctwo oskarżycieli, obnażę brudy ich życia prywatnego. Powołam się wreszcie
na argument ostateczny: każę odczytać testament Pudentilli, w którym ustanawia głównym
dziedzicem Pudensa, mnie zaś wyznacza bardzo skromny legacik. Bogów powołam na
świadków, że Pudentilla, rozgniewana na syna, spisała tę ostatnią wolę niechętnie i tylko
ustępując moim namowom. Dam do zrozumienia, że w sytuacji, jaka się wytworzyła, nie będę
już w stanie nalegać na spisanie testamentu o podobnej treści.
Ażeby odczytać testament Pudentilli przed sądem, trzeba będzie otworzyć go i zerwać pie-
częcie, dokument więc straci wszelką moc prawną. Trzeba będzie opracować nowy. Nikt się
nie zdziwi, gdy okaże się po najdłuższym życiu mej żony iż zawiera on postanowienia
wręcz odmienne od poprzednich. Może stać się i tak, że to ja zostanę wyznaczony na główne-
go spadkobiercę pani, która posiada cztery miliony.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]