
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Beaton M.C. Agatha Raisin 06 Agatha Raisin i koszmarni turyści
- KrĂłlowie Kalifornii 06. Child Maureen W wirze emocji (2010) Jericho&Daisy
- Karol May Ród Rodrigandów 06 Pantera południa
- Marshall Paula Dynastia Dilhorne'ów 06 Książę sekretów
- Gregory Philippa Powieści Tudorowskie 06 Uwięziona królowa
- Barry Eisler John Rain 06 Requiem for an Assassin
- Lien_Merete_ _Zapomniany_ogrĂłd_06_ _Ucieczka
- LE Modesitt Recluce 06 Fall of Angels (v1.5)
- William Shatner Tek War 06 TekPower
- Colley Jan Diamentowe imperium 04 Najcenniejszy klejnot
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- soffa.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
człowieczka, tylko nieco wyższego od halflinga, przykucniętego i gotowego do ucieczki.
Odsłonięty mały złodziej szybko stracił serce do walki i tylko wzruszył w usprawiedliwieniu
ramionami, gdy Wulfgar odtrącił na bok jego mały sztylet. Wulfgar chwycił kurdupla za kark,
podniósł w powietrze i przycisnął swój nos do nosa złodzieja.
Czym jesteś? warknął. Człowiekiem czy szczurem?
Nie szczurem! wrzasnął przerażony złodziej. Splunął na ziemię dla podkreślenia swych
słów. Nie szczurem!
Regis? zapytał Wulfgar. Znasz go? Złodziej pospiesznie pokiwał głową.
Gdzie mogę znalezć Regisa? ryknął Wulfgar, sprawiając, że z twarzy złodzieja odpłynęła
cała krew.
Na górze zapiszczał człowieczek. W pokojach Pooka. Cały czas w górę.
Działając tylko pod wpływem instynktu przeżycia i nie chcąc niczego innego, jak tylko
uwolnić się od potwornego barbarzyńcy, złodziej sięgnął jedną ręką po ukryty sztylet, zatknięty
za pasem na plecach. To był zły pomysł.
Drizzt uderzył płazem sejmitara w ramię złodzieja, zwracając Wulfgarowi uwagę na ten ruch.
Wulfgar użył człowieczka do otworzenia następnych drzwi.
Pościg rozpoczął się ponownie. Szczurołaki rozbiegły się w cienie po bokach czworga
przyjaciół, lecz kilku stanęło z nimi twarzą w twarz. Ci, którzy nawinęli się im po drodze,
znalezli się tam częściej przypadkiem niż celowo.
Roztrzaskano następne drzwi, opustoszały dalsze pokoje i kilka minut pózniej ukazały się
schody. Szerokie, wyłożone dywanem, z rzezbioną balustradą z lśniącego drewna, mogły tylko
prowadzić do pokojów Pashy Pooka.
Bruenor ryknął radośnie i wbiegł na nie. Wulfgar i Catti-brie pospieszyli za nim. Drizzt
zawahał się i rozejrzał dokoła, nagle przestraszony. Drowy były z natury czułymi na magię,
a Drizzt czuł teraz dziwne i niebezpieczne mrowienie, początek wycelowanego w niego zaklęcia.
Zobaczył, że ściany i podłoga wokół niego nagle zachwiały się, jakby stały się mniej solidne.
Nagle zrozumiał. Już wcześniej wędrował przez Plany Istnienia, jako towarzysz Guenhwyvar,
swego magicznego kota i teraz wiedział, że ktoś lub coś wyciąga go z jego miejsca na Pierwszym
Planie Materialnym. Spojrzał przed siebie i zobaczył Bruenora i pozostałych podobnie
zmieszanych.
Chwyćcie się za ręce! krzyknął drow, biegnąc, aby dołączyć do przyjaciół, zanim
zaklęcie zabierze ich wszystkich.
* * *
Regis przyglądał się w bezsilnym przerażeniu, jak jego przyjaciele skupili się razem. Nagle
scena w pętli Tarosa zmieniła się. Znikły niższe piętra domu gildii, ukazało się ciemne miejsce,
miejsce dymu i cieni, duchów i demonów.
Miejsce, gdzie nie świeciło słońce.
Nie! krzyknął halfling, zorientowawszy się w zamiarach czarnoksiężnika. LaValle nie
zwrócił nań uwagi, a Pook tylko parsknął. W kilka sekund pózniej Regis znów zobaczył swoich
przyjaciół, tym razem w wirującym dymie ciemnego planu.
Pook oparł się ciężko na swym kiju i roześmiał się.
Jak bardzo lubię zawiedzione nadzieje! powiedział do czarnoksiężnika. Jeszcze raz
wykazałeś swą nieocenioną wartość dla mnie, mój drogi LaValle!
Regis przyglądał się, jak jego przyjaciele stanęli do siebie plecami w żałosnej próbie obrony.
Ciemne postacie kręciły się już wokół nich lub górowały nad nimi istoty wielkiej mocy
i wielkiego zła.
Regis opuścił oczy, nie mogąc na to patrzeć.
Och, nie odwracaj oczu, mały złodziejaszku roześmiał się Pook. Przyglądaj się jak
umierają i bądz szczęśliwy, gdyż zapewniam cię, że ból jaki będą cierpieć nie może być
porównany z męczarniami, jakie przewidziałem dla ciebie.
Regis, nienawidząc tego człowieka i nienawidząc siebie za to, że wtrącił swych przyjaciół
w takie opały, spojrzał wściekle na Pooka. Przyszli tu dla niego. Przemierzyli świat dla niego.
Walczyli z Artemisem Entrerim i tłumami szczurołaków, a prawdopodobnie i z innymi
przeciwnikami. Wszystko to zrobili dla niego.
Niech cię szlag trafi splunął Regis, nagle już się nie bojąc. Ześliznął się i ugryzł mocno
eunucha w wewnętrzną stronę uda. Olbrzym wrzasnął z bólu i rozluznił swój chwyt, rzucając
Regisa na podłogę. Halfling zaczął uciekać. Przebiegł przed Pookiem, kopnąwszy w kij, którym
podpierał się mistrz gildii, zanurzając jednocześnie głęboko rękę w kieszeni Pooka, aby wyjąć
z niej pewną statuetkę. Potem podbiegł do LaValle a.
Czarnoksiężnik miał więcej czasu na reakcję i zaczął już rzucać szybkie zaklęcie, lecz
halfling okazał się szybszy. Podskoczył i wsadził dwa palce w oczy LaValle a, przerywając
zaklęcie, aż czarnoksiężnik zatoczył się do tyłu. Gdy czarnoksiężnik walczył o utrzymanie
równowagi, Regis wyrwał mu zakończone perłą berło i podbiegł do Pierścienia Tarosa. Po raz
ostatni rozejrzał się po pokoju, zastanawiając się, czy nie mógłby znalezć łatwiejszej drogi.
W całym obrazie dominował Pook. Z twarzą nabiegłą krwią i wykrzywioną z wściekłości
mistrz gildii dochodził do siebie po ataku i teraz kręcił swym kijem jak bronią, którą Regis
z doświadczenia znał jako śmiertelną.
Proszę, daj mi go wyszeptał Regis do jakiegokolwiek boga, który mógł go słyszeć.
Zacisnął zęby i pochylił głowę, rzucając się w przód, z wyciągniętym przed sobą berłem,
w Pierścień Tarosa.
22
Szczelina
Dym, wydobywający się dokładnie z gruntu, na którym stali, snuł się posępnie i kłębił wokół
ich stóp. Przy zmianach jego kierunku i sposobie, w jaki odpływał tylko na stopę lub dwie
[ Pobierz całość w formacie PDF ]