
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Beaton M.C. Agatha Raisin 06 Agatha Raisin i koszmarni turyści
- Karol May Ród Rodrigandów 06 Pantera południa
- Marshall Paula Dynastia Dilhorne'ów 06 Książę sekretów
- Barry Eisler John Rain 06 Requiem for an Assassin
- Lien_Merete_ _Zapomniany_ogrĂłd_06_ _Ucieczka
- LE Modesitt Recluce 06 Fall of Angels (v1.5)
- William Shatner Tek War 06 TekPower
- Ledenda Drizzta 06 Klejnot Haljlinga
- Zagłada. Wojna Pajęczej Królowej księga 4
- Baccalario_Pierdomenico_ _Kod_krĂłlĂłw
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
je? Serce ją od tego wszystkiego rozbolało.
- Co robisz?
Nikki szczeknęła radośnie na łóżku. Daisy odwróciła się i ujrzała Jericha, który stał
w drzwiach sypialni.
- Nic. - Zaskoczył ją, i to w chwili, kiedy czuła się bezradna i zagubiona. Uśmiech-
nęła się siłą woli. - Myślę.
Wszedł do pokoju i zatrzymał się na odległość wyciągniętej ręki od Daisy. Nie
zwracał uwagi na Nikki, która przeniosła się na skraj łóżka, licząc na pieszczotę.
- Ja też trochę myślałem - oznajmił, a minę miał po tym myśleniu równie nieszczę-
śliwą jak ona.
Nadeszła pora. Daisy przygotowała się wewnętrznie na to, co miało nastąpić. Jakiś
czas czekała spokojnie, a w końcu poczuła, że jej cierpliwość się kończy.
R
L
T
- Na Boga, Jericho, powiedz coÅ›.
ZciÄ…gnÄ…Å‚ brwi i zacisnÄ…Å‚ wargi.
- Niby co?
- Po co tu przyszedłeś? Co chciałeś mi powiedzieć od dnia, kiedy tu przyjechałam?
Chcesz, żebym zniknęła.
- Mylisz się - burknął. Przeczesał ręką włosy, minął ją, wyjrzał przez okno i po
długiej chwili się obejrzał. - Nie chcę, żebyś wyjeżdżała.
Ucieszyła się, ale zaraz potem ta radość zgasła.
- Dlatego właśnie musisz wyjechać.
Patrzyła na niego, kręcąc głową.
- To jest kompletnie bez sensu.
- To nie musi mieć sensu - odparł beznamiętnie.
- Jak mówiłem, to jest moja góra i ja ustanawiam tu zasady.
Mówił tak chłodno, obojętnie. Był taki odległy. Zmienił się. Tak szybko się od niej
oddalał, że nie mogła go już dosięgnąć.
- Więc mam wyjechać. Bez wyjaśnienia. Bez... dlaczego, Jericho? Czy tak bardzo
ciÄ™ niepokojÄ™?
Zaśmiał się gorzko.
- Nie niepokoisz mnie, Daisy. Po prostu musisz wyjechać.
- Dlaczego?
- Nie utrudniaj tego bardziej.
- Chyba cię nie posłucham.
Wyprostowała się. Będzie walczyła o swoje prawo do pozostania na tej górze, na-
wet nie wiedząc, czy jest w ciąży. Stawi mu opór. Patrząc w te lodowate oczy, wiedziała,
że warto o niego walczyć. To, co ich połączyło, było zbyt cenne, żeby porzucić to bez
walki.
Wyglądał jak bezwzględny wojownik, którym przecież był. Teraz zrozumie, że ona
potrafi być twarda jak zaprawiony w walce żołnierz.
Wypaliła zatem z najbardziej rażącej broni, jaką dysponowała.
- Kocham ciÄ™.
R
L
T
Jego oczy były jeszcze bardziej zimne i bezwzględne, jeśli to w ogóle możliwe.
- To nieprawda.
Daisy wpadła w złość. Podeszła do niego, uniosła głowę, żeby z bliska zmierzyć go
wzrokiem, i oznajmiła:
- Może ci się wydaje, że wszystko wiesz, ale nie będziesz mi mówił, co mam zro-
bić ani co czuję. Powiedziałam, że cię kocham. To prawda. A teraz sobie z tym radz.
Nie musiała długo czekać na odpowiedz. Szczerze mówiąc, właśnie tego się spo-
dziewała.
- Sądzisz, że jestem ślepy? - odparował, pochylając się nad nią. Mówił schrypnię-
tym głosem. - Myślisz, że nie widzę, co się dzieje? To nie mnie kochasz. Po prostu po-
doba ci się tutaj, ze mną, z Samem i innymi. Od śmierci brata czułaś się samotna, a teraz
wydaje ci się, że znalazłaś w nas rodzinę, której tak ci brak.
Poczuła się, jakby ją spoliczkował. W jego słowach była jakaś część prawdy, ale
tylko część. Tak, przyjechała tutaj w poszukiwaniu rodziny. Nie spodziewała się znalezć
miłości, ale ją znalazła. Nie pozwoli, by Jericho umniejszał to, co się stało.
- Ale ty jesteś głupi! Naprawdę w to wierzysz? - Zacisnęła dłonie w pięści i patrzy-
ła na niego przez zmrużone oczy. - Oczywiście, że byłam samotna. Ale nie rzucam się na
pierwszego faceta, który wpada mi pod nogi, tylko dlatego, że chcę mieć rodzinę. Przyje-
chałam tutaj, bo znałeś mojego brata, a nie w poszukiwaniu męża czy kogoś, kogo mo-
głabym się uczepić. Nie jestem bluszczem. Nie chciałam się w tobie zakochać. To się po
prostu stało.
Zmarszczył czoło, ale ona jeszcze nie skończyła.
- Ze wszystkich aroganckich głupich facetów na świecie, dlaczego akurat w tobie
musiałam się zakochać? - Kręciła głową sfrustrowana. - Tak się uparłeś, żeby odizolo-
[ Pobierz całość w formacie PDF ]