
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Forgotten Realms Return Of The Archwizards 04 Realms of Shadow
- Camille Anthony [Bunny Tails 04] Bad Hare Day [Changeling] (pdf)
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Desiree Holt & Allie Standifer [Turn Up the Heat 04] Steamed (pdf)
- Cecily von Ziegesar 04 Plotkara 4. Bo jestem tego warta
- Boge Anne Lise Grzech pierworodny 04 Dziecko miłości
- Dynastia Ashtonów 04 Jameson Bronwyn Smak dojrzałego wina
- Miłość pod choinkę 04 Barnett Jill Daniel i anioł
- Feasey Steve Wilkołak 04 Igrzyska demonów Całość
- Anne McCaffrey Ship 04 The City Who Fought
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- szarlotka.pev.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Lecz szybko okazało się, że to rozmowa biznesowa. Był w samym środku aukcji,
licytując przez telefon. Kiedy usłyszała „pięć milionów", przyzwoitość diabli wzięli,
wsunęła głowę przez drzwi.
Siedział przy biurku ze słuchawką przy uchu. Poczuła jego zainteresowanie, gdy
zwrócił wzrok w jej stronę. Jedną rękę miał opartą o blat, tuż obok szklaneczki z bursz-
tynowym płynem. Paliła się tylko lampa na biurku, poza tym pokój tonął w ciemności.
Czaiła się w cieniu, choć nie dał żadnego znaku, czy jej obecność jest mu miła czy
nie. Wciąż się w nią wpatrywał.
Po kilku minutach upił łyk drinka, odłożył słuchawkę i włączył tryb głośnomówią-
cy, wciąż na nią patrząc. Odebrała to jako rodzaj zaproszenia. Miała okazję zobaczyć ne-
gocjatora przy pracy.
Zrobiła kilka kroków w głąb pokoju i oparła dłonie na oparciu krzesła, żeby utrzy-
mać dystans pomiędzy nimi.
Akcent osoby, z którą rozmawiał, był wyraźnie brytyjski. Usłyszała nazwę znanego
domu aukcyjnego i słowa „pozycja siódma". Najprawdopodobniej licytacja miała miej-
sce w Londynie. Była ciekawa, czy człowiek po drugiej stronie linii to urzędnik domu
aukcyjnego, czy pracownik Quinna.
Licytowano znany obraz współczesnego irlandzkiego malarza, który zmarł w la-
tach sześćdziesiątych. Znała go tylko dlatego, że Howard miał jeden jego obraz. Nie mia-
ła pojęcia, ile osób bierze udział w licytacji. Słyszała tylko głos rozmówcy Quinna prze-
kazujący informacje o kolejnych ofertach. Przerwy pomiędzy zgłoszeniami zdawały się
ciągnąć w nieskończoność. Wyczuwała ogromne napięcie po tamtej stronie.
Cena doszła już do ośmiu milionów funtów. Dani przysunęła się nieco bliżej biur-
ka, podziwiając jego spokój. Najprawdopodobniej nie własne pieniądze wydawał, ale bę-
dąc na jego miejscu, już by się ugięła pod presją. Wylicytowanie kolejnego miliona zaję-
ło dwie, może trzy minuty. Quinn wciąż nie odrywał od niej wzroku.
- Dziesięć milionów funtów, sir?
Spokojnie potwierdził. Dziesięć milionów! Ile to w dolarach australijskich? Za ob-
raz?
Kolejna przerwa była dłuższa. Dani była już w połowie drogi do stojącego przed
biurkiem fotela.
- Konkurencja właśnie zgłosiła jedenaście milionów, panie Everard.
- Proszę kontynuować - polecił Quinn spokojnie.
Dani zakryła usta dłonią i podeszła do biurka. Ją napięcie wykańczało, on był spo-
kojny.
Mijały minuty. Dwanaście milionów przelicytowane. Gardło wyschło jej na wiór,
przełknęła z trudem. Quinn wziął szklaneczkę, zwilżył wargi i podał jej napój.
Koniak. Już zawsze jego zapach będzie jej się kojarzył z tą nocą. Powoli schłodziła
szkłem czoło, odstawiła je na biurko.
Jego oczy miały tajemniczy wyraz. Kropla potu spłynęła jej po plecach, przecią-
gnęła się lekko, żeby jedwabisty materiał szlafroka zgarnął wilgoć. Błysk w jego oczach
powiedział jej, że zostało to zauważone, ale milczał.
- Panie Everard - odezwał się głos. - Konkurencja konsultuje się z klientem. Pod-
trzymuje pan licytację?
- Tak.
- Tak na marginesie, Quinn. - Rozmówca w telefonie zniżył i ściszył głos. - Jeśli
chodzi o przedmiot, którym byłeś zainteresowany, obawiam się, że na razie nie mam nic.
Jednakże...
Quinn zmienił pozycję, ale nie zareagował na jej uniesione brwi.
- Proszę dalej.
- Pewien znajomy dżentelmen niedawno wizytował posiadłość po drugiej stronie
miasta. Jest mi winien parę przysług.
- Obracasz się w wyjątkowo nieciekawym towarzystwie, Maurice.
- Powiadomię cię osobiście, jeśli będę mógł pomóc. - Rozległy się stłumione głosy.
- Chyba jesteśmy gotowi kontynuować, sir.
- Dziękuję - mruknął Quinn, wciąż wpatrując się w Dani.
Straciła poczucie czasu. Mogło to trwać zarówno dziesięć minut, jak i godzinę. Do-
szły jeszcze dwa miliony funtów. Dani pociągnęła kolejny łyczek trunku. Przeszła na je-
go stronę i oparła się tuż przy nim o biurko. Odwrócił fotel tak, by móc swobodnie na nią
patrzeć.
Czternaście milionów funtów. Przełknęła nerwowo.
Czternaście milionów dwieście tysięcy. Drugi z licytujących zgłosił chęć zmniej-
szenia przebicia. Quinn nie protestował, licytator najwyraźniej też.
Czternaście milionów pięćset tysięcy. Pokój zaczął lekko wirować wokół niej. Mo-
że to sprawka koniaku. Napięcie było nie do zniesienia.
Czternaście milionów siedemset tysięcy za pozycję siódmą, po raz pierwszy. Przy-
gryzła kciuk, modląc się w duchu.
Czternaście milionów siedemset tysięcy za pozycję siódmą, po raz drugi. Wzięła
głęboki wdech i zamarła. To jest to!
Po wszystkim! Quinn wygrał licytację!
Wypuściła mocno powietrze, czując ogarniający ją bezwład, ale rozpierała ją ra-
dość. Podskoczyła, wyrzucając ręce w geście zwycięstwa. Po raz pierwszy od dłuższego
czasu Quinn nie patrzył na nią, tylko należące na biurku akta.
- Gratulacje, panie Everard, i dziękujemy za udział.
- Dziękuję, Maurice - zawiesił głos, jakby chciał coś dodać, ale spojrzał na Dani. -
Dziękuję - powtórzył tylko. Szybko wyłączył telefon, stanął przed nią i mocno objął ją w
pasie. Przyciągnął ją do siebie.
Objęła go za szyję i oparła się na nim, wtulając twarz w jego ramię. Poruszył się
tak, że przechyliła głowę, odsłaniając szyję.
Ugryź mnie, pomyślała, czując szybkie pulsowanie krwi. Miała wrażenie, że zaraz
wyskoczy ze skóry. Nigdy w życiu nie była tak podniecona, przestała myśleć o konse-
kwencjach, o innych kobietach, o swoim sercu, o jego nienawiści do Howarda.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]