
pobieranie * pdf * do ÂściÂągnięcia * download * ebook
Podobne
- Strona startowa
- Aubrey Ross [Undercover Embassy 04] Codename Summer [EC Aeon] (pdf)
- Kathryn Ross Noce w ParyĹźu
- 173. Ross JoAnn Fala przyplywu
- Billie Letts Tu, gdzie jest serce pdf
- Celmer Michelle Ksić…śźe i sekretarka_02
- Hakan Nesser Kobieta ze znamieniem
- McKenna_Lindsay_ _Niewinna_czarodziejka
- Healer F. Paul Wilson
- verne_histoires_jean_marie_cab
- Roberts Nora Spokojna przystaśÂ„
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- acwpower.xlx.pl
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
wzniesieniach piersi. Wydały mu się jakby stworzone dla jego dłoni.
Kolistym ruchem powiódł palcami wokół twardniejących sutek.
- Czy przyjemnie ci, jak tak dotykam? - MusnÄ…Å‚ wargami jej
ucho.
- Tak-szepnęła.
Ręka Sama zaczęła z wolna przesuwać się w dół jej gładkiego
brzucha.
86
RS
- Nie rozumiem, co się ze mną dzieje. - Zadrżała, bo jego dłoń
nie zamierzała przerwać swojej podniecającej wędrówki.
- Nawet nie próbuj zrozumieć - powiedział cicho. Jego krótko
ostrzyżona głowa spoczęła na jej piersiach.
Kiedy rozpalonymi ustami dotknął ich nabrzmiałych pączków,
ponownie krzyknęła z rozkoszy.
Och, Sam - szepnęła, próbując odepchnąć go niezdecydowanym
gestem.
Natychmiast wyczuł jej opór,
- Pragnę cię, Abby. Nie walcz ze mną. Czekałem tak długo, zbyt
długo... - szeptał gorączkowo. Pomyślał o tych wszystkich bezsennych
nocach, które spędzał marząc o niej, wyobrażając ją sobie nago, w
jego ramionach, w jego łóżku...
Abby żachnęła się. Zrozumiał, że zle odczytała jego słowa.
Oczywiście, pomyślała, tyle czasu leżał w szpitalu, nic dziwnego, że
potrzebuje teraz kobiety.
- Następnym razem, zanim wyjdziesz ze szpitala, umów się z
którąś z pielęgniarek. Na pewno mają w tych sprawach znacznie
większe doświadczenie. - Urażona, usiłowała wysunąć się z jego
objęć.
Sam wzmocnił uścisk. Fakt, że spędził długie miesiące bez
kobiety, nie miał nic wspólnego z jego uczuciami do Abby, a jego
namiętność była czymś znacznie ważniejszym niż zwykłe, fizyczne
pożądanie. Nie pragnął kobiety w ogóle - pragnął tylko jej, Abby, ale
nie miał odwagi powiedzieć jej o tym.
87
RS
- Wyobrażasz sobie, że przez te miesiące żyłem w celibacie? -
mruknął. Przesunął dłonie w dół jej pleców i jeszcze mocniej
przycisnÄ…Å‚ jÄ… do siebie.
Zagryzła wargi, czując jego pożądanie. Pomyślała, że Sam na
pewno nigdy nie miał najmniejszych trudności ze znalezieniem
partnerki, z którą mógłby się kochać. Albo raczej uprawiać seks. Nie
zapomniała jeszcze tego, co jej przed chwilą powiedział. Miłość to
tylko seks i piękne słówka. A ona pragnęła ofiarować mu znacznie
więcej.
- Jeszcze na to za wcześnie - szepnęła.
- Nie - zaprotestował.-Tylko mi zaufaj.
- To tylko skomplikuje nam życie - broniła się słabo.
Pocałunkiem stłumił jej protest.
- Nie - szepnął - to nam ułatwi życie. Najprościej będzie mi
upilnować cię w moim łóżku.
W tym momencie pożałował swoich słów. Nigdy dotąd nie
łączył pracy i spraw osobistych, z całkiem zrozumiałych przyczyn.
Dopiero Abby sprawiła, że zapomniał o swoich zasadach.
Abby zadała sobie nagle pytanie, czy pilnowanie kobiet w jego
własnym łóżku należało do rutynowych obowiązków Sama. Czy tam,
na Karaibach, walczył z narkotykową mafią, leżąc u boku jakiejś
ciemnoskórej piękności? A kobiety z gangsterskiego półświatka? Co
go z nimi łączyło?... Czy seks i niebezpieczeństwo pociągały go w
równym stopniu?
- Jakie są kochanki gangsterów? - spytała cicho.
- Czemu pytasz?
88
RS
- Zastanawiałam się, czy kochałeś się z którąś z nich?
Momentalnie otrzezwiał. Uniósł głowę i spojrzał jej w oczy.
- Z żadną z nich nie spałem. Ani z żadną kobietą, którą
poznałem w pracy.
- Nie wierzę- mruknęła.
Trudno, żeby mu wierzyła, pomyślał. Wszystko, co dotąd robił i
mówił, musiało ją skłaniać do najgorszych podejrzeń. Odsunął się od
niej z westchnieniem i zaczął zapinać jej bluzkę.
- Nie będę cię zmuszał.
Skrzyżowała ręce na piersiach, jakby chciała się przed nim
obronić.
- Co wobec tego proponujesz? - spytała chłodno.
- Może zagramy w domino albo w szachy, dopóki twój kumpel
nie przyjdzie cię zluzować?
- Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, chciałbym przeczytać twój
scenariusz.
Wydało jej się, że się przesłyszała.
- Mój scenariusz? Scenariusz Pani doktor"?
- A masz jakiś inny? Potrząsnęła głową.
- Nie - uśmiechnęła się. - Nawet nie wiesz, jak mi zależy na tym,
żebyś go przeczytał. Zaraz ci go przyniosę.
Kiedy wybiegła z pokoju, Sam odwrócił się do okna i zacisnął
pięści. Patrząc na kolorowe łódki ścigające się po szafirowym oceanie
pomyślał, że jest kompletnym idiotą.
89
RS
Rozdział 7
Od ponad godziny Sam siedział na tarasie, pogrążony w
lekturze. Abby nerwowo przemierzała pokój, z niecierpliwością
czekając na jego werdykt. Cały czas zastanawiała się, dlaczego tak
[ Pobierz całość w formacie PDF ]